<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622</id><updated>2012-02-21T11:09:58.793+01:00</updated><category term='trzęsieniu ziemi'/><category term='włoskiej biurokracji'/><category term='degustacjach'/><category term='podróżach'/><category term='słownik'/><category term='zakupach'/><category term='kulturze'/><category term='włoskiej oliwie'/><category term='włoskich śmiesznostkach'/><category term='restauracjach'/><category term='transporcie'/><category term='wyborach'/><category term='wyprzedażach'/><category term='włoskim jedzeniu'/><category term='Bożym Narodzeniu'/><category term='trenitalii'/><category term='klimacie'/><category term='emigracji'/><category term='agroturystyce'/><category term='macierzyństwie po włosku'/><category term='Befanie'/><category term='włoskiej polityce'/><category term='makaronie'/><category term='sprawach budowlanych'/><category term='emigracyjnych dylematach'/><category term='jak?'/><category term='prezentach'/><category term='ha ha...'/><category term='włoskich mistrzach'/><category term='polskiej tęsknocie'/><category term='służbie zdrowia'/><category term='modzie'/><category term='Rzymie'/><category term='pogodzie'/><category term='oliwkach'/><category term='wakacjach we Włoszech'/><category term='Carosello'/><category term='ślubie po włosku'/><category term='własnym interesie'/><category term='ulicy'/><category term='bruschetta'/><category term='świętach'/><category term='designe'/><category term='szpitalu'/><category term='mediach'/><title type='text'>Pasta non Basta</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>118</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8402607269058530081</id><published>2012-02-21T10:50:00.004+01:00</published><updated>2012-02-21T11:09:58.803+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rzymie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><title type='text'>Jak w bajce</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IP7iT79ml4M/T0Npl894K2I/AAAAAAAALDw/iQvvyQOwu9A/s1600/DSC_0159.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 526px; height: 349px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-IP7iT79ml4M/T0Npl894K2I/AAAAAAAALDw/iQvvyQOwu9A/s400/DSC_0159.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5711524853177658210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez chwilę poczułam atmosferę Bożego Narodzenia w Polsce - kiedy spadł śnieg, naszym oczom ukazał się bajkowy krajobraz. Nic, tylko odpalić kolędy, zapalić świece i lepić uszka do barszczu! Kiedy jednak rano chcieliśmy wyjść na zakupy, nie było już tak bajkowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włosi są zupełnie nieprzyzwyczajeni do 30 centymetrów białego puchu. O odśnieżaniu słyszeli, ale do głowy im nie przyszło, że można je rzeczywiście stosować na własnym podwórku, no i zastosowanie piasku jest im zupełnie obce. W związku z tym samochody jeździły z łańcuchami na kołach dopóki z ulic nie znikł lód i błoto pośniegowe. W Rzymie nastąpił totalny paraliż. Pociągi przestały jeździć przez ładnych kilka dni, a niektóre nawet przez ponad tydzień. Zamknęli szkoły i biura. A krajobraz w sklepie przypominał lata 80-te w Polsce: puste lodówki, spustoszone półki. Ludzie nie dojeżdżali do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka centymetrów śniegu i taki paraliż! Mam wrażenie, że sama opowiadam bajki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8402607269058530081?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8402607269058530081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8402607269058530081&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8402607269058530081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8402607269058530081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2012/02/jak-w-bajce.html' title='Jak w bajce'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IP7iT79ml4M/T0Npl894K2I/AAAAAAAALDw/iQvvyQOwu9A/s72-c/DSC_0159.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4150827298965080892</id><published>2012-01-24T14:01:00.004+01:00</published><updated>2012-01-24T14:25:35.652+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='macierzyństwie po włosku'/><title type='text'>Chcę pracować!</title><content type='html'>Ale we Włoszech to nie takie proste, kiedy się jest w ósmym miesiącu ciąży.... Nie żeby mój pracodawca mnie nie chciał. Po prostu włoskie przepisy są.... jakie są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż zgodnie z ustawą, zaczynasz ósmy miesiąc ciąży i wysyłają cię do domu na macierzyński, który trwa pięć miesięcy. Zaczynasz liczyć na palcach, w myślach, głośno, cicho, na kalkulatorze i jak nic zawsze wychodzi, że porzucasz malucha na rzecz pracy w dosyć krytycznym momencie - kiedy zaczynacie się w końcu dogadywać, młodemu zaczynają dokuczać wybijające się zęby, a jego podstawowym posiłkiem jest mleko. Z twojej piersi. Niby dają ci ustawowo dwie godziny dziennie na karmienie, ale je ustawić, jeśli dziecko i ciebie dzieli dystans ponad stu kilometrów? Wygląda na to, że potomek będzie zawsze głodny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustawa daje ci jednak małą szansę - możesz przesunąć macierzyński o miesiąc. Żeby tego dokonać, musisz jednak się sporo nachodzić. Bo, przede wszystkim, wszystkie dokumenty możesz załatwić wyłącznie w siódmym miesiącu ciąży. Szczególnie kluczowe zaświadczenia lekarskie. Kiedy je już zdobędziesz i dotrzesz do odpowiedniego INPS (odpowiednik naszego ZUS) - okazuje się, że moduły do złożenia podania, które ściągnęłaś z ich strony, są nieaktualne, że musisz wszystko zrobić online i nie, nie możesz tego zrobić sama, ani nie zrobi tego pracownik INPS - musisz iść do autoryzowanych biur, bo na wydruku musi być pieczątka z rzeczonego biura....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki cudownej włoskiej biurokracji straciłam dwa dni na staniu w różnych kolejkach, ale się udało. Bo jak chcesz pracować w dzisiejszych czasach, to musisz się sporo namęczyć. A mi leżenie w domu brzuchem do góry jakoś niespecjalnie pasuje - wolę spędzić później więcej czasu z młodą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4150827298965080892?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4150827298965080892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4150827298965080892&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4150827298965080892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4150827298965080892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2012/01/chce-pracowac.html' title='Chcę pracować!'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6409138812708479519</id><published>2012-01-02T10:49:00.006+01:00</published><updated>2012-01-02T11:21:12.213+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Befanie'/><title type='text'>Świąteczne zakupy</title><content type='html'>Świąteczne ciśnienie spadnie u nas dopiero w piątek o północy....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zaczęło się już w listopadzie, zaraz po Wszystkich Świętych. Z jednej strony, start nastąpił tak szybko, bo sprzedawcy chcieli podnieść chęć zakupów, a wiadomo, że nic się tak nie sprzedaje jak gwiazdka. Z drugiej strony - nie mamy tu żadnych świąt, które by obniżyły pęd choinkowy, a z trzeciej - Włosi naprawdę zaczynają wcześnie. Już bowiem 8go grudnia choinki muszą być ubrane. Po prostu jest święto i kropka. Wszyscy więc kupują stroiki świąteczne, ozdoby, obrusy i cały ten kram w listopadzie, żeby zdążyć na ósmego. Zaraz potem ceny ozdób spadają. Nie omieszkałam skorzystać. Ja tam ubieram tradycyjnie choinkę przed Wigilią ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Statystyki są jednak dosyć smutne, mimo wydłużonych wysiłków sprzedawców, tegoroczne zakupy gwiazdkowe spadły do najniższego poziomu w przeciągu ostatnich 10 lat. I podobnież zapowiadają się zimowe wyprzedaże, które startują dzisiaj. Ludzie oszczędzają na benzynę, prąd, ogrzewanie i gaz, które podrożały z Nowym Rokiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyzwyczailiście się, że całe gotowanie na święta odstawia się w Wigilię, a potem to już tylko obżarstwo i leżenie brzuchem do góry żeby strawić? We Włoszech też jest obżarstwo, ale z samego rana można zrobić zakupy. Nie, żebyśmy mogli kupić świeży chleb albo cytryny, ale w świąteczne poranki otwarte są zawsze sklepiki, w których robi się świeży makaron, bary (a jakże, trzeba &lt;a href="http://www.pastanonbasta.net/2011/11/sniadanie-po-wosku.html"&gt;zjeść solidne śniadanie&lt;/a&gt;!) oraz... cukiernie! Przebiegałam przez centrum w niedzielę w okolicy południa i zerkałam na sklepiki, w których tłoczyli się amatorzy świeżych tortellini, cirioli, tagliatelli czy spaghetti. Sama odebrałam zaś w cukierni tort, który spożyliśmy po sytym obiedzie. To nawet sympatyczne, że miasto nie zamiera na święta, ludzie wychodzą zamiast zalegać w domu. Wieczorem tradycyjnie otwarte są kina ze specjalnym świątecznym repertuarem niskich lotów. I kupić cinepanettone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tylko piątek.... I można odpocząć od walki na łokcie w kolejce!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6409138812708479519?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6409138812708479519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6409138812708479519&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6409138812708479519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6409138812708479519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2012/01/swiateczne-zakupy.html' title='Świąteczne zakupy'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1706622674059130783</id><published>2011-12-23T11:50:00.004+01:00</published><updated>2011-12-23T11:55:04.855+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><title type='text'>Wesołych Świąt</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-tCKGYX-7Q0I/TvRdI-dA2TI/AAAAAAAALDc/OiBVgO1ft2c/s1600/pastanon.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 526px; height: 395px;border:none;" src="http://2.bp.blogspot.com/-tCKGYX-7Q0I/TvRdI-dA2TI/AAAAAAAALDc/OiBVgO1ft2c/s400/pastanon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689274638060804402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1706622674059130783?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1706622674059130783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1706622674059130783&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1706622674059130783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1706622674059130783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/12/wesoych-swiat.html' title='Wesołych Świąt'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-tCKGYX-7Q0I/TvRdI-dA2TI/AAAAAAAALDc/OiBVgO1ft2c/s72-c/pastanon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4862835947888218561</id><published>2011-12-06T11:26:00.004+01:00</published><updated>2011-12-06T11:56:46.207+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><title type='text'>Ostatnie pożegnanie</title><content type='html'>Dziś chciałam Wam opowiedzieć o włoskich zwyczajach pogrzebowych. Wydaje  się, że powinny być podobne do naszych, a tymczasem kultura zbudowana  na katolickich wartościach może pójść, mimo wszystko, w zupełnie inne  strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś z Was miał okazję odwiedzić cmentarz we  Włoszech? Pełno w nim rodzinnych krypt, wielkich, rodzinnych wspólnych  grobów i konstrukcji-ścian z prostymi nagrobkami i elektrycznymi  lampkami. Ciekawostką są szczególnie wielkie rodzinne groby, w których  nie 'grzebie się' zmarłych, ale się ich zamurowuje. Grób jest bowiem  konstrukcją architektoniczną, z półkami przygotowanymi na przyjęcie nowych trumien.&lt;br /&gt;Poza tym przyjętym zwyczajem jest 'przeprowadzka' nieboszczyka z miejsca na miejesce. Zdarza się, że rodzina nie posiada własnego grobu, a na cmentarzu nie ma wolnego miejsca 'w ścianie', w takiej sytuacji podnajmuje się miejsce tymczasowe, a kiedy zwolni się docelowe, następuje przeprowadzka. Czasem nawet 10-15 lat po pogrzebie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włosi przy pochówkach wykazują się szybkim refleksem. Bardzo często pogrzeb następuje już na drugi dzień po śmierci delikwenta. Wieści rozbiegają się szybko, a samą ceremonię organizuje się w przeciągu kilku godzin. Rodzina z drugiego końca Włoch natychmiast wsiada w samochód i dociera na miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam pogrzeb dzieli się na dwie części - zaczyna się ceremonią w kościele, w czasie której ksiądz wykarze się, jak wszędzie większym lub mniejszym taktem - a kończy na cmentarzu, co jest, rzecz jasna, do przewidzenia. Różnice? Otórz duchowny jest obecny wyłącznie na mszy i nie towarzyszy nieboszczykowi w jego ostatniej drodze na cmentarz. Po mszy on, oraz pozostali żałobnicy, składają kondolencje rodzinie, po czym rozchodzą się do domów i do własnych zajęć. Na cmentarz jedzie nieboszczyk z najbliższą rodziną, oraz służba pogrzebowa. Sam pochówek ma wygląd z goła techniczny - trumnę należy po prostu zamurować. Nie ma więc symbolicznego rzucania ziemi w geście ostatniego pożegnania. Jest kontrola pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do rodziny, która jechała przez wiele godzin, by uczestniczyć w ceremoniach pogrzebowych. Czeka ich długa droga powrotna, ale nie mają oni gwarancji, że ich krewni, bliżej związani z nieboszczykiem, poczęstują ich gorącym posiłkiem, stypa bowiem nie stanowi części włoskich obyczajów pogrzebowych. Ludzie po prostu przychodzą i rozchodzą się już po mszy. Moja teściowa nie jest w stanie przyswoić się z ideą, że rodzina zmarłego ma do zapłacenia rachunek za pogrzeb plus za posiłek dla gości pogrzebowych. Tak, jak dla nas jest nie do pomyślenia, że ceremonia pogrzebowa ogranicza się, tak naprawdę, do mszy. Co kraj to obyczaj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4862835947888218561?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4862835947888218561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4862835947888218561&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4862835947888218561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4862835947888218561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/12/ostatnie-pozegnanie_06.html' title='Ostatnie pożegnanie'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-9097561001775918071</id><published>2011-11-29T11:17:00.008+01:00</published><updated>2011-11-30T09:46:00.116+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Śniadanie po włosku</title><content type='html'>Nie ukrywajmy tego: my, naród Polski robimy rewelacyjne śniadania. Niby w każdym kraju powtarza się, że dzień musi zacząć się dobrze, ale my zinterpretowaliśmy tę mądrość do perfekcji. Bo czy to nie u nas rano na stole lądują placki z jabłkami, pyszne kanapki z wędlinami czy serem, czy to nie my robimy pasty twarogowe, pyszne drożdżówki z masłem i dżemem? Poza tym nasze śniadanie latem wygląda inaczej niż to zimowe. Nasz poranek zaczyna dzień w rytmie natury - kiedy jest zimno - usmażymy sobie jajeczniczkę na boczku, a kiedy pogoda sprzyja - zalewamy płatki mlekiem lub jogurtem. Jakby się bardzo uprzeć, każdego dnia moglibyśmy jeść na śniadanie zupełnie inną potrawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tylko jeden problem - nasze śniadania zawsze celebrujemy w domowym zaciszu. Zdarzyło wam się kiedyś zjeść w ciągu tygodnia śniadanie na mieście? Nie wiem, czy kiedyś w Polsce pojawią się bary jak w Stanach, gdzie na naszych oczach szef przygotuje nam placki albo przysmaży kiełbaski. Mamy w dużych miastach bary kawowe, gdzie do kawy można zamówić ciastko, albo kanapkę. No, ale mimo wszystko to nie to samo co ciepły, świeżo przygotowany posiłek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zdarzyło się wam kiedyś przebiegać przez jakieś włoskie miasto o szóstej albo o siódmej rano? Tutaj o tej porze można spotkać wszystkich w barze przy capuccino&amp;amp;cornetto (czyli na rogaliku i capuccino). Włoskie śniadanie jest jakby na przekór włoskiej mentalności - spożywane w pośpiechu, na nogach, poza domem, w barowym ścisku. Dopchanie się do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;baristy &lt;/span&gt;graniczy czasem z cudem! Poza tym przez okrągły rok wygląda tak samo: filiżanka capuccino i ciacho. To prawda, że niektóre ciacha są naprawdę dobre: taki rożek z kremem albo słodka bułka z bitą śmietaną (tzw. maritozzo) naprawdę robią wrażenie. Ciastka są zawsze świeże, bo znikają w przeciągu kilku godzin. Cóż, skoro wszyscy są na tej samej diecie... Włoskie śniadanie po prostu nie występuje w wersji słonej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W hotelach, które nie serwują śniadań kontynentalnych, możecie liczyć na  dżem, masło, płatki i ewentualnie jogurt, oczywiście poza klasycznym  zestawem ciacho+kawa. Kiedy człowiek nie jest na to psychicznie  przygotowany, jak ja kiedyś w Wenecji, pozostaje mu niesmak po takim  śniadaniu. Ale, kiedy wiesz co cię czeka, możesz nawet docenić smak  rogalika i dobrze zrobionego capuccino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, żeby Włosi nie jadali śniadań we własnych domach. Nie wszystkim chce się w końcu ściskać w barze z samego rana. Ci, którzy lubią spożywać śniadanie w piżamie, przygotowują sobie wielki kubas mleka z kawą i otwierają paczkę z biszkoptami, albo innymi ciasteczkami. Na samą myśl, że mogliby sobie ugotować przecież jajko na miękko, albo zrobić kanapkę z wędliną, robi im się niedobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno odkryliśmy, że rewelacyjne śniadania po włosku przygotowują w barze pod naszym domem. Mieszkamy daleko od centrum, ale codziennie już od szóstej rano pod naszym barem roi się tłum źle zaparkowanych samochodów osobowych i mini ciężarówek. Któregoś dnia wpadłam do nich na takie śniadanie, z trudem dopchałam się do baru i zamówiłam moje cornetto&amp;amp;capuccino, i chociaż musiałam je spożyć przy barze, na stojąco, muszę wyznać, że było warto. Nic dziwnego, że ternanie ryzykują mandat za złe parkowanie, żeby wchłonąć właśnie TO capuccino i TEGO rogalika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś ma ochotę pójść w ich ślady?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-9097561001775918071?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/9097561001775918071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=9097561001775918071&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/9097561001775918071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/9097561001775918071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/11/sniadanie-po-wosku.html' title='Śniadanie po włosku'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6924423399411183631</id><published>2011-11-14T11:27:00.005+01:00</published><updated>2011-11-14T11:57:31.132+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bruschetta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej oliwie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oliwkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='agroturystyce'/><title type='text'>Olio Novello</title><content type='html'>Trzy rzeczy ratują nas od jesiennej depresji. No, może cztery: kasztany, orzechy, młode wino (chociaż mnie w tym roku akurat nie ratuje) no i rzecz jasna oliwa z oliwek świeżej produkcji. Mimo, że jej spore zapasy zostały nam wszystkim jeszcze z zeszłego roku, to nie mogliśmy sobie pozwolić na to, żeby się nie zaopatrzyć w oliwę świeżo wytłoczoną, o zielonkawym kolorze, gryzącą w język.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ba, tegoroczne olio novello jest o niebo lepsze od zeszłorocznego! No, a poza tym w tym roku udało nam się trafić na dzień konsumpcji w tłoczarniach. Rok temu daliśmy się zwieść 8-tugodniwemu programowi oliwnemu. Cóż, prawda polega na tym, że tłoczarnie nie obsługują wszystkich ośmiu weekendów, bo pewnie by zbankrutowały. Jeśli więc ma się ochotę na bruschetty ze świeżą oliwką, pieczone na ogniu kiełbaski i inne popularne przysmaki, wypada się zorientować, kiedy tłoczarnie otwierają stołówkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-r89njA3a2VY/TsDzxNKOk3I/AAAAAAAALC0/z6MVetfNNe4/s1600/DSC_0049.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 526px; height: 349px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-r89njA3a2VY/TsDzxNKOk3I/AAAAAAAALC0/z6MVetfNNe4/s400/DSC_0049.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674803557158523762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Także w tym roku akcja Weekend z Olio Novello trwa co najmniej do połowy grudnia. Akcje organizują różne miasta. Niektóre imprezy wyglądają nawet ciekawie. Macie wolny weekend? Wpadnijcie do Umbrii na pyszną oliwkę (no i podobno pyszne młode wino, i doskonałe kasztany).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie tegoroczna wizyta oliwna wprawiła w lekką zadumę. Ponieważ w sklepikach (każda tłoczarnia ma swój sklepik ze swoimi produktami otwarty przez cały rok) oprócz oliwy w różnych wersjach i jej pochodnych, znaleźliśmy produkty, które z oliwą mają niewiele wspólnego. Monini wypuścili na rynek różne pasty do smarowania chleba (z suszonych pomidorów, czy kolorowej papryki), Bartolini wzięli się za produkcję makaronu, uprawę cieciorki, fasoli, soczewicy, produkcję lokanych słodyczy. Tak się zastanawiam, czy to nie znak czasów, że nawet tak solidne marki muszą inwestować w poszerzenie działalności, żeby przetrwać. Faktem jest, że zbiory oliwek co roku są różne, tak jak zbiory winogron, i że co roku oliwa smakuje inaczej. No, ale przecież się do tego przyzwyczailiśmy. No nie wiem. Może po prostu chcą podbijać większy rynek? I szukają na to klucza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą - wszystkie nieoliwne produkty Moninich i Bartolinich nam posmakowały, więc pewnie będziemy ich szukać na półkach w supermarkecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6924423399411183631?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6924423399411183631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6924423399411183631&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6924423399411183631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6924423399411183631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/11/olio-novello.html' title='Olio Novello'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-r89njA3a2VY/TsDzxNKOk3I/AAAAAAAALC0/z6MVetfNNe4/s72-c/DSC_0049.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7461749074328120292</id><published>2011-11-03T10:27:00.004+01:00</published><updated>2011-11-05T19:17:41.353+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='służbie zdrowia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><title type='text'>Prorodzinnie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-T-oyAH3VsRg/TrJeo7_DKfI/AAAAAAAALCo/-7pNXpTlHI4/s1600/pupazzo.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 523; height: 393px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-T-oyAH3VsRg/TrJeo7_DKfI/AAAAAAAALCo/-7pNXpTlHI4/s400/pupazzo.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670698938202794482" border="0" height="393px" width="523px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czy czasem nie wydaje wam się, że handlowcy mają specyficzne podejście do tego, co jest nam potrzebne? Mamy w Terni co najmniej kilka sklepów z sukniami ślubnymi, super eleganckimi garniturami do ślubu, sklepami wyspecjalizowanymi w ofercie list ślubnych. Jak wiadomo, ślub jest wyjątkowym momentwem w życiu i każdy chce go przeżyć jak najlepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy też ulicę , przy której wyrosły co najmniej 4 sklepy z ubrankami dla dzieci, a oprócz tego centralnego zakątka, wystarczy skręcić w lewo lub prawo, by natknąć się na kolejnych kilka. I to też wydaje się być fajną sprawą, bo w końcu ludzie nie tylko pobierają się, ale też mają dzieci i chcą dla nich jak najlepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przecież między jednym etapem a drugim nie ma próżni. Dzieci, jak wiadomo, nie przylatują transportem bocianim, ani nie wyskakują z kapusty. Trzeba je ponosić w brzuchu przez kilka ładnych miesięcy. W międzyczasie brzuch rośnie, a jego właścicielka musi się w coś ubrać. No właśnie. I tu właśnie pojawia się problem z handlowcami. Ile mamy sklepów z konfekcją ciążową? Zero. Zdaniem handlowców kobieta w ciąży nie istnieje. Wygląda na to, że my w terni mamy jakiś tajemnicze centrum handlowe, w którym kupujemy dzieci. Może je sprowadzamy z krajów, które mają sklepy z ubraniami ciążowymi? Może na czas ciąży powinnyśmy sie schować w domu i nie wychodzić do rozwiązania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza brakiem garderoby, moje osobiste doświadczenia ciążowe są jak najbardziej pozytywne. Praktycznie wszystkie badania, które muszę przeprowadzić w czasie ciąży są bezpłatne. Chodzę do tzw. konsultorium, w którym mam do dyspozycji położną i ginekologa, w którym prowadzone są różne zajęcia dla kobiet w ciąży, w tym joga, czy szkoła rodzenia. Gdybym nie musiała chodzić do pracy, pewnie mogłabym rozrywać się w konsultorium przez cały dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwiązania dla matek pracujących są we Włoszech na średnio niskim poziomie. O ile ciężarną opiekują się wszyscy, o tyle świeżo upieczona mama ma pod górkę. Przysługuje jej 5-cio miesięczny urlop macierzyński, który rozkłada się na 2 miesiące przed porodem i 3 po nim. Można skrócić okres przedporodowy i wydłużyć też po nim, ale tylko o miesiąc. Co oznacza, że świeżo upieczona mama jest zmuszona zostawić 4-miesięcznego malucha i wracać do pracy. Nie istnieje instytucja urlopu wychowawczego, jest za to urlop "na ważne sprawy rodzinne", tzw. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;apettativa&lt;/span&gt;. W wielu przypadkach jednak, jest to po prostu bezpłatny urlop. Więc jeśli mamie zależy na tym, żeby dać maluchowi jak najlepszy start w życiu, musi pogodzić się z poważnym ciosem dla budżetu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś z was wie, który kraj znalazł sposób na idealną politykę prorodzinną? Chętnie się przeniosę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7461749074328120292?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7461749074328120292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7461749074328120292&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7461749074328120292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7461749074328120292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/11/czy-czasem-nie-wydaje-wam-sie-ze.html' title='Prorodzinnie'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-T-oyAH3VsRg/TrJeo7_DKfI/AAAAAAAALCo/-7pNXpTlHI4/s72-c/pupazzo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3451167831989421060</id><published>2011-10-19T09:35:00.004+02:00</published><updated>2011-10-19T09:48:38.473+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słownik'/><title type='text'>Ukrzesłowienie</title><content type='html'>W coraz głębszym poznawaniu języków obcych pociąga mnie fakt, że z czasem dociera się do takich językowych perełek, które w dosłownym tłumaczeniu na polski brzmią przedziwnie, albo w ogóle nie dają się przetłumaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki na przykład &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pendolare &lt;/span&gt;z włoskiego na nasze po prostu nie istnieje, a przecież naprawdę szkoda. Mamy przecież i w ojczyźnie ludzi dojeżdżających codziennie do pracy kolejką czy pociągiem. Właśnie bo jakby to przełożyć na nasze, pendolare porusza się wyłącznie środkami szynowymi i nie jest to tramwaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dziś urzekło mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ukrzesłowienie&lt;/span&gt;, lub mniej dosłownie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ustołkowienie&lt;/span&gt;, albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;usadzenie &lt;/span&gt;czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;insediamento&lt;/span&gt;. Gdyby przetłumaczyć to mniej literalnie, chodzi o zatrudnienie - lub bardziej precyzyjnie - wprowadzenie w urząd, bo słowa tego używa się bardziej w stosunku do prezesów lub osób wybieranych na stanowisko wyższej rangi. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Insediamento &lt;/span&gt;oznacza też siedzibę (zapewne główną), ale w tym kontekście ten włoski wyraz dla polskiego ucha wydaje się mniej szokujący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustołkowali ostatnio kogoś z waszych znajomych?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3451167831989421060?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3451167831989421060/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3451167831989421060&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3451167831989421060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3451167831989421060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/10/ukrzesowienie.html' title='Ukrzesłowienie'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6868710106621487019</id><published>2011-10-03T10:38:00.000+02:00</published><updated>2011-10-03T12:32:56.751+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='designe'/><title type='text'>Mekka Designu?</title><content type='html'>Nie cierpię rozmów na temat urządzania wnętrz z moją teściową. Nie dość, że nasze gusta w ogóle się nie spotykają na żadnej płaszczyźnie, to na dokładkę dialog utrudnia mi silne przekonanie mojej teściowej o tym, że wie wszystko na temat designu. W końcu jest Włoszką, a Włochy to kolebka stylu i designu.&lt;br /&gt;Bo czy to nie tu kreowane są meble Calligaris? Scavolini? Flou? Czy to nie tu tworzą Missoni, Prada, Versace, Ferretti? Wszystko się zgadza. Jak także i to, że żadna z tych produkcji nie jest na przeciętną kieszeń, czyli plasuje się daleko poza zasięgiem mniej więcej 90% mieszkańców Włoch. Osobiście czuję się częścią powyższej grup i do tego uważam, że mamy prawo do designu za przystępne pieniądze. Nie wszystkie meble muszą przecież pochodzić z IKEI! Nie każde mieszkanie powinno być sąsiedzką kopią i każdy z nas ma prawo posiadać coś oryginalnego bez rujnowania domowego budżetu.&lt;br /&gt;Wycieczka do sklepów meblowych dla „niebogatych” jest jednak zawsze doświadczeniem zasmucającym. Jeśli bowiem zajrzycie do Mercatone Uno (nie polecam), Mondo Convenienza (bardzo nie polecam),  Arredo Famiglia (da się zajrzeć) czy Aiazzone (o ile jeszcze istnieje), w oczy rzuca się prosty podział stylistyczny: na meble w stylu współczesnym i rustykalnym. Brakuje im oryginalności, polotu, te meble to po prostu mniej lub bardziej udane kopie „drogich” wersji. Jeśli jesteś więc miłośnikiem stylu prowansalskiego, angielskiej wsi, czy nadmorskiej rezydencji - zaglądasz do działu rustykalnego i nic nie znajdujesz. Jeśli chcesz mieć mieszkanie w stylu nowojorskiego loftu, albo popartu, czy romantycznego modernizmu – nie masz po co wchodzić do sklepu. A już w ogóle nie ma co marzyć o wyszukaniu czegokolwiek w stylu francuskim, barokowym, kolonialnym, art deco czy orientalnym.&lt;br /&gt;Przynajmniej tu u nas w centrum Włoch sytuacja pod tym względem wygląda mizernie, co przekłada się na teorię mojej teściowej, że po prostu te style nie istnieją. Jej zdaniem po prostu pojawia się brzydka moda na meble kolorowe (styl dalekowschodni) albo cudowny trend na meble z żaluzjowymi drzwiami (styl nadmorskiego kurortu śródziemnomorskiego). A jej recepta na stylowe mieszkanie to  meble w stylu nowoczesnym (cokolwiek to znaczy) plus jakiś mebel antyczny (odziedziczony po babci lub stylizowany na taki).&lt;br /&gt;Co mnie zaskoczyło, jej przypadek nie jest odosobniony. Narzekałyśmy ostatnio z koleżanką, która też jest na etapie urządzania mieszkania, że we wszystkich sklepach meblowych jest to samo, i nie zgodził się z nami inżynier, który zajmuje się remontowaniem i renowacją wnętrz. Jego zdaniem można stworzyć oryginalne mieszkanie zmieniając kolory ścian. I nie dał sobie wytłumaczyć, że za pomocą wersalki z Ikei i wściekłoczerwonej ściany za nic nie stworzy się atmosfery francuskiego buduaru. On widział swoje.&lt;br /&gt;Nieprawdą jest, że wystarczy być Włochem, żeby mieć wyczucie stylu. To, że w Mediolanie oprócz pokazów mody urządzane są też znane na całym świecie targi wnętrzarskie nie oznacza, że mieszkańcy całych Włoch mają dostęp do edukacji designerskiej, albo chociaż minimalny kontakt z designem. I naprawdę ciężko jest ich edukować. Mam klienta, któremu tłumaczyłam czym jest logo, a mimo to postanowił, że znakiem jego firmy będzie wielokolorowa nalepka dla dzieci. Mieszkania są pełne za dużych mebli w zbyt małych pomieszczeniach, mało praktycznych, ale za to „rzucających się w oczy”. Nie muszą być stylowe, wystarczy żeby były skórzane, marmurowe, kryształowe. Krzesła panton są zdecydowanie poza kategorią ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6868710106621487019?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6868710106621487019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6868710106621487019&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6868710106621487019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6868710106621487019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/10/mekka-designu.html' title='Mekka Designu?'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2723059224856708933</id><published>2011-08-01T14:49:00.003+02:00</published><updated>2011-08-01T15:09:00.770+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trenitalii'/><title type='text'>Pożar i kompletny paraliż</title><content type='html'>Normalnie, żeby sparaliżować kraj, potrzebny jest rąbnięty terrorysta, który nie do końca rozumie różnicę między dobrem a złem i ma generalnie problemy ze sobą. Jako że Włochy żyją po swojemu, paraliżują się bez pomocy terrorystów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 dni temu, w wyniku krótkiego spięcia, zapaliła się sala kontroli Trenitalii na stacji Roma Tiburtina. A że jakiś geniusz zaplanował, że cały ruch północ-południe musi przebiegać przez Tiburtinę - ruch pociągów stanął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek, jakieś 36 godzin po tym smutnym wydarzeniu, musiałam jak zwykle wsiąść w pociąg i jechać do pracy, co zajęło mi ponad 4 godziny zamiast zwyczajowo jednej. Powrót poszedł już "gładko" - tylko dwie. I może nie pisałabym o całym zdarzeniu gdyby nie fakt, ze po 10 dniach od całego zdarzenia, sytuacja wcale się nie poprawia, bo zawaliło planowanie i organizacja. My musimy jeździć do pracy, a pracując w centrum, nie możemy dojeżdżać samochodem. Transport zastępczy dojeżdża tylko na stację, by przestać tam przez cały dzień - nie wiadomo co zastępuje i czy można z niego korzystać.&lt;br /&gt;Pociąg, którym zwykle dojeżdżam do pracy, a który jedzie z Perugii, zatrzymuje się na 30/40 minut w Orte, by zgarnąć ludzi, którzy jadą innym pociągiem... z Perugii. No, ale największy absurd mam po południu. Mój pociąg, zamiast z Rzymu Termini, startuje z Orte. Problem w tym, że nie ma pociągu, który w tym czasie jedzie do Orte! Muszę więc wyjeżdżać albo wcześniej, albo później. Co oznacza, że mój pracodawca nie wie nigdy ile czasu będę w pracy, a ja potem bedę musiała te stracone godziny odpracować.&lt;br /&gt;Jeśli zajrzycie na stronę internetową Trenitalii, wszystko pracuje cacy.  Póki co, korzystajcie z alternatywnych środków transportu. I omijajcie Rzym szerokim łukiem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2723059224856708933?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2723059224856708933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2723059224856708933&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2723059224856708933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2723059224856708933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/08/pozar-i-kompletny-paraliz.html' title='Pożar i kompletny paraliż'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3708573322200636215</id><published>2011-07-14T14:47:00.008+02:00</published><updated>2011-07-14T16:31:40.584+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bruschetta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Włoska królowa recyklingu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-eTgF75_XHxY/Th77EJAvvsI/AAAAAAAALB8/HVkyVuVPRtE/s1600/panza2.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-eTgF75_XHxY/Th77EJAvvsI/AAAAAAAALB8/HVkyVuVPRtE/s400/panza2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629212632816795330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Panzanella. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o technologii jej produkcji, pomyślałam sobie, że Włosi mają słabość do jedzenia śmieci. Dlaczego? Bo głównym składnikiem rzeczonej potrawy jest stary, zasuszony chleb rozkruszony na drobne kawałki i namoczony w wodzie. Sama myśl o tym, że można jeść chleb przesiąknięty wodą, kojarzy mi się z jedzeniem brei bez smaku. W dodatku, z wyglądu panzanella przypomina kuskus z warzywami.&lt;br /&gt;Ale dziś nie wiem czy mieszkam we Włoszech za długo, czy też przekonał mnie pewien program kulinarny w którym kucharz wcale nie moczył chleba do panzanelli. A może to wina tych kilku razy, kiedy miałam okazję jej skosztować nie wiedząc co jem? Tak czy siak stałam się zagorzałą fanką rzeczonej i osobiście kupuję czasem więcej chleba, żeby się trochę zestarzał i żeby mieć wymówkę, żeby ją przygotować. Jest to bowiem sałatka ze wchech miar pełna smaku i bardzo daleko jej do brei.&lt;br /&gt;Panzanella to danie niezwykle proste w przygotowaniu - wystarczy pokroić w kostkę ogórek, pomidor, nieco cebuli, garść koniecznie świeżej bazylii, dodać pokruszony chleb niepierwszej świeżości (koniecznie bez skórki), sól i oliwę z oliwek. Oczywiście, pokrojone warzywa puszczą sporo soku, ale czasem niewystarczająco. Wtedy dobrym pomysłem jest dodanie odrobiny wody. W zasadzie woda ma tutaj bardzo ważne zadanie - dzięki niej sałatka nie tylko wchłania mniej oliwy, ale też lepiej łączą się w niej wszystkie smaki.&lt;br /&gt;Istnieją też, rzecz jasna, liczne wariacje na temat panzanelli. Dobrym pomysłem jest dodanie oregano, czy odrobiny świeżo zmielonego pieprzu. Niektórzy dorzucają kapary, tuńczyka z puszki, karczochy z oleju, czy nawet jajka, ale mi ten pomysł wydaje się być nieco przesadzony.&lt;br /&gt;Ciekawą jej wariację jada się u moich teściów. Właściwie, jest ona tak daleka od oryginału, że zastanawiam się czy to jeszcze panzanella. Tak czy siak, nazywa się tak samo, wygląda bardziej jak niezapieczona wersja bruschetty i smakuje bardziej jak niezapieczona wersja bruschetty. A robi się ją z kromki lekko namoczonego w wodzie chleba, na którą kładzie się pomidory pokrojone w kostkę, zmieszane z solą, świeżą bazylią i oregano. Potem calość polewa się oliwą z oliwek. Pyszne.&lt;br /&gt;Panzanella to idealny pomysł na przetworzenie chleba, szczególnie teraz, kiedy jest zbyt gorąco na długie stanie przy garach i kiedy Włochom grozi syndrom grecki. Ba, danie to bez skrupułów nazwać można ekologicznym, szczególnie jeśli posiada się ogródek. Niedługo jedziemy do Polski, gdzie trwa pełnia sezonu grillowego - na pewno przy jakiejś grillowanej okazji sprzedamy i panzanellę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-95g75vGvyXM/Th77DyqAEEI/AAAAAAAALB0/imSUbch7JOs/s1600/panza1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left;cursor:pointer; cursor:hand;width: 256px; height: 170px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-95g75vGvyXM/Th77DyqAEEI/AAAAAAAALB0/imSUbch7JOs/s400/panza1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629212626815815746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eVifrAZ0w_U/Th77EQUv_gI/AAAAAAAALCE/sd1l85kf6vk/s1600/panza3.jpg"&gt;  &lt;img style="float:right;cursor:pointer; cursor:hand;width: 256px; height: 170px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-eVifrAZ0w_U/Th77EQUv_gI/AAAAAAAALCE/sd1l85kf6vk/s400/panza3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629212634779745794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="reset:both;width:520px; height:3px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="margin-top:15px;"&gt;A wy? Macie jakąś fajną metodę na recykling w kuchni?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3708573322200636215?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3708573322200636215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3708573322200636215&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3708573322200636215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3708573322200636215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/07/woska-krolowa-recyklingu.html' title='Włoska królowa recyklingu'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-eTgF75_XHxY/Th77EJAvvsI/AAAAAAAALB8/HVkyVuVPRtE/s72-c/panza2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2049033348457844015</id><published>2011-07-05T14:59:00.005+02:00</published><updated>2011-07-05T15:49:05.188+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='agroturystyce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>W drodze po ser</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh4.googleusercontent.com/-Zx98tt-LqHs/ThMFQFxgz1I/AAAAAAAAK8A/zF6ApwwUO5M/s800/DSC_0266.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh4.googleusercontent.com/-Zx98tt-LqHs/ThMFQFxgz1I/AAAAAAAAK8A/zF6ApwwUO5M/s800/DSC_0266.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh6.googleusercontent.com/-RY2zGqi6nSw/ThMFrxQznUI/AAAAAAAAK-E/wj8_RmoKwoE/s800/DSC_0299.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh6.googleusercontent.com/-RY2zGqi6nSw/ThMFrxQznUI/AAAAAAAAK-E/wj8_RmoKwoE/s800/DSC_0299.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wiedzieliście, że włoski &lt;span style="font-style: italic;"&gt;norcino &lt;/span&gt;to właściciel sklepu, który sprzedaje wędliny i sery lokalnej produkcji? Właściwie nie ogranicza się do sprzedaży wyłącznie produktów odzwierzęcych - ostatnimy czasy można u niego nabyć także makaron, przetwory grzybno-truflowe, czy nawet różne ziarna okołofasolowe. I tu muszę niestety stwierdzić, że&lt;a href="http://it.wikipedia.org/wiki/Norcino"&gt; Wikipedia nie mówi o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;norcino &lt;/span&gt;całej prawdy&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh5.googleusercontent.com/-FdIYCFWMaZU/ThMFpZwQ_jI/AAAAAAAAK94/-nKUga5xQCk/s800/DSC_0296.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh5.googleusercontent.com/-FdIYCFWMaZU/ThMFpZwQ_jI/AAAAAAAAK94/-nKUga5xQCk/s800/DSC_0296.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh6.googleusercontent.com/-VKQtTJwLHtg/ThMFlCgeNmI/AAAAAAAAK9k/2LkYsSGpfD0/s800/DSC_0291.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh6.googleusercontent.com/-VKQtTJwLHtg/ThMFlCgeNmI/AAAAAAAAK9k/2LkYsSGpfD0/s800/DSC_0291.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;No, ale ja chciałam się zastanowić głębiej nad samą nazwą, która powszechnie znana jest na południu i na północy Włoch. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Norcinerie &lt;/span&gt;znajdziemy w Mediolanie i w Palermo, tymczasem swoją nazwę zawdzięczają one umbryjskiemu miasteczku o nazwie Norcia. Cała okolica słynie z rewelacyjnych serów i genialnych wędlin, a Castellucio di Norcia słynie na dokładkę z malowniczych krajobrazów.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Bo i jest co podziwiać: po długiej drodze w górę dojeżdza się na niemalże płaską równinę otoczoną ze wszech stron górami i niewielm wzgórkiem obrośniętym miasteczkiem na kilkaset osób. Z zamkowej osady roztacza się obłędny widok na całą dolinę pociętą na małe działki. Turystów od maja przyciąga tutaj widok kwitnących pól i sława miejscowych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;norcino&lt;/span&gt;. Kiedy udało nam się dotrzeć do Castelluccio w niedzielę, mogliśmy podziwiać przepiękne maki i habry, ale ponoć najbardziej dech zapiera widok kwiatów soczewicy.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Mieszkańcy Castelluccio di Norcia parają się uprawą soczewicy właśnie, hodowlą owiec, produkcją sera i przyciąganiem turystów. Nic więc dziwnego, że udało nam się kupić zrobioną w niedzielę z samego rana ricottę z owczego sera i że wszystkie sklepy były otwarte o barach i restauarcji nie wspominając.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh3.googleusercontent.com/-PdzfnrerW1Y/ThMFqwyc_9I/AAAAAAAAK-A/KemMB40q9EI/s800/DSC_0298.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh3.googleusercontent.com/-PdzfnrerW1Y/ThMFqwyc_9I/AAAAAAAAK-A/KemMB40q9EI/s800/DSC_0298.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh4.googleusercontent.com/-yNH5lBaaJj4/ThMFxFlMX7I/AAAAAAAAK-g/yCKK0mYGtNQ/s800/DSC_0308.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh4.googleusercontent.com/-yNH5lBaaJj4/ThMFxFlMX7I/AAAAAAAAK-g/yCKK0mYGtNQ/s800/DSC_0308.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Chętni mogli zejść w dolinę i skorzystać z konnej przejażdżki, chociaż większość z nas, turystów, uzbrojona w sprzęty fotograficzne, zajmowała się uwiecznianiem okolicy. To właśnie dla nas lokalni zasadzili drzewa na kształt słonecznej Italii, a polizia nie miała nam za złe gdzie zaparkowaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh4.googleusercontent.com/-rzXKF9WLBac/ThMEsjOWTWI/AAAAAAAAK5o/Z2Lw8SN6CM8/s800/DSC_0214.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh4.googleusercontent.com/-rzXKF9WLBac/ThMEsjOWTWI/AAAAAAAAK5o/Z2Lw8SN6CM8/s800/DSC_0214.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="https://lh3.googleusercontent.com/-4gZmnKdeO4U/ThMEwG1vYOI/AAAAAAAAK58/6e-5pjb67ZY/s800/DSC_0219.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 520px; height: 345px;" src="https://lh3.googleusercontent.com/-4gZmnKdeO4U/ThMEwG1vYOI/AAAAAAAAK58/6e-5pjb67ZY/s800/DSC_0219.JPG" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2049033348457844015?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2049033348457844015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2049033348457844015&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2049033348457844015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2049033348457844015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/07/w-drodze-po-ser.html' title='W drodze po ser'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-Zx98tt-LqHs/ThMFQFxgz1I/AAAAAAAAK8A/zF6ApwwUO5M/s72-c/DSC_0266.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5188297891662030425</id><published>2011-06-27T16:04:00.004+02:00</published><updated>2011-06-28T14:05:02.547+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacjach we Włoszech'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><title type='text'>Włoskie wakacje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img820.imageshack.us/img820/9782/balkonik.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 530px; height: 355px;" src="http://img820.imageshack.us/img820/9782/balkonik.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam tę porę roku! Wyjście z domu oznacza jedynie namierzenie torebki, a dojazdy do pracy przypominają bardziej wyjazdy na wakacje. Większość współprodróżnych albo ma ze sobą walizkę, albo mówi w obcycm języku, albo jedno i drugie. I chociaż mój urlop musi jeszcze trochę poczekać, to mimo wszystko mam wrażenie, że są wakacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie dlatego, że w biurze łatwiej złapać przeziębienie od klimatyzacji niż spotkać współpracownika, i wcale nie dlatego, że już rano czuje się powiew gorącego powietrza. Tak, to prawda, mamy upały i nie ma czym oddychać, ale wysokie temperatury wakacji nie czynią (przynajmniej nie dla mnie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyni je za to balkonik. Niewielkie to przedłużenie naszego mieszkania twarzą zwrócone jest na zachód i na niewielki park. Dzięki temu w ciągu dnia nie ma za wiele piekącego słońca, a wieczorem jego promienie skutecznie filtrują drzewa. Fakt, nasz balkonik okazał się być idealnym miejscem na rodzinne posiłki. Udało się nam zmieścić niewielki stolik i ukryć go przed ciekawych wzrokiem za perforowaną ścianą. W weekendowe poranki zaparzam kawę i siadamy z Maksem w pidżamach przy stoliku. On mnie pyta jak się ma nasz ogródek, a ja mu na to że mięta ma się źle ale za to gardenia otworzyła nowe pąki. Siąpiemy kawę, przegryzamy ciasteczkiem, podglądamy dzieciaki bawiące się na huśtawkach i jest tak leniwie, wakacyjnie i niezobowiązująco...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5188297891662030425?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5188297891662030425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5188297891662030425&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5188297891662030425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5188297891662030425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/06/woskie-wakacje.html' title='Włoskie wakacje'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6505656649267163811</id><published>2011-06-21T10:32:00.004+02:00</published><updated>2011-06-21T11:22:05.689+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej biurokracji'/><title type='text'>Intratny interes</title><content type='html'>Spotkałam się ostatnio z moją eks-nauczycielką z kursu dla webdesignerów i tak sobie ponarzekałysmy wspólnie na życie, facetów, politykę i brak pracy. Tak, to prawda: Włosi też narzekają!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i z tego narzekania tak nam wyszło, że we Włoszech bardzo trudno jest zdobyć nowego klienta, ale jak już go zdobędziesz, nie musisz nic robić, żeby go utrzymać. Klient raz nabyty dostaje nagle lenia i pozbyć się go trudno - nie będzie mu się chciało szukać alternatywy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zaraz po tej konkluzji rzuciłam okiem w stronę poczty, gdzie ciągła się kolejka od kilku tygodni, bo system elektroniczny popadł w kryzys i emeryci nie mogli odebrać swoich emerytur, nikt nie mógł wysłać listów poleconych,  i rzadko kto mógł opłacić domowe rachunki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włoska poczta to dziś w większym stopniu instytucja bankowa niż pocztowa. Bo kto dziś wysyła listy? Albo telegramy? W dobie smsów, emaili i twittera wolimy na facebooku powiesić naszą sweet-focię niż wysłać zdjęcie w kopercie. Bo i zasięg rażenia większy, a i koszty bezdyskusyjnie mniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego dziś na poczcie szybciej poskrobiemy kartę zdrapkę w nadziei na wygraną, kupimy książkę z przepisami, doładujemy telefon (oczywiście z sieci telefonii pocztowo-komórkowej), ba! załatwimy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;permesso di soggiorno&lt;/span&gt;, niż zainwestujemy w znaczki pocztowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale porozmawiajmy poważnie. Poczta Włoska od pradziejów ma tzw. konta pocztowe, które z założenia należały do instytucji, które należało opłacać w miarę regularnie, a więc: rachunki za prąd, czynsze, abonamenty wszlekich typów itd. Kiedy poczta otworzyła swoje RORy również dla zwykłych śmiertelników, konta pocztowe instytucjonalne dostały dwa numery: pocztowe i bankowe, co jest w miarę fajnym rozwiązaniem, jakby nie patrzeć, a do tego genialnym interesem dla poczty. Założenie było takie: ty, zwykły śmiertelniku, założysz u nas konto ROR, a my zajmiemy się twoimi rachunkami. Wielu ludzi dało się na to złapać szczególnie, że bankowość internetowa jest mało papularna we Włoszech (ludzie lubią stać w kolejkach i gadać), a stanie w kolejce w banku (w bardzo ograniczonych godzinach), czy na poczcie w sobotę robi różnicę. Ja nie lubię tracić czasu w kolejkach, a do bankowości internetowej przyzwyczaiłam się w Polsce, ale mimo to, kilka lat wstecz, musiałam płacić niektóre rachunki na poczcie. Bo z jakiejś dziwnej przyczyny, z niektórymi instytucjami banki musiały podpisywać specjalne umowy, by udostępnić swoim klientom opcję opłacenia rachunku z domu na własną rękę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, na szczęście, sytuacja jest znacznie bardziej elastyczna. Mimo to, ludzie trzymają się kont pocztowych - mimo tego, że konto pocztowe jest drogie, a za opłacenie rachunku z domu płaci się jak w pocztowym okienku, i mimo że jakość usług jest poniżej średniej bankowej (ktoś próbował dokonać na przykład przelewu międzynarodowego?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak. Klient raz nabyty to baaaardzo wierny klient.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6505656649267163811?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6505656649267163811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6505656649267163811&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6505656649267163811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6505656649267163811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/06/intratny-interes.html' title='Intratny interes'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-767799332466329461</id><published>2011-06-14T12:13:00.008+02:00</published><updated>2011-06-14T12:57:55.958+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><title type='text'>Prztyczek w nos</title><content type='html'>Wszystko wskazywało na to, że tego referendum nikt nie chiał. Na ulicach próżno było doszukiwać się plakatów zapraszających do głosowania, w wiadomościach na tydzień przed godziną zero pojawiły się migawki jakichś organizacjii zapraszających do głosowania na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tak &lt;/span&gt;lub na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie&lt;/span&gt;. Czołowe programy publicystyczne wciskały temate referendum między sprawy nie cierpiące przemilczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawodziły organizacje pozarządowe i zawodził rząd, który organizował to referendum chyba na odczepnego. Już sam sposób formułowania pytania był, co najmniej, kontrowersyjny, bowiem:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;jeśli jesteś za prywatyzacją wody, głosuj na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;jeśli jesteś za prywatyzacją dystrybucji wody, głosuj na&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;jeśli jesteś przeciwko nietykalności premiera, głosuj na&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; tak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;jeśli jesteś przeciwko elektrowniom jądrowym we Włoszech, głosuj na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego na kilka dni przed wyborami rząd zmienił prawo dotyczące elektrowni i w związku z tym głosy oddane za granicą w tej części referendum były nieważne (z jakichś dziwnych powodów Włosi za granicą muszą głosować tydzień przed wyborami).&lt;br /&gt;Ale największą gafę palnął Berlusconi ogłaszając, że on do głosowania nie pójdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrakło więc kampanii na rzecz referendum, zabrakło dobrej woli politycznej i publicystycznej. Kiedy miały miejsce wybory parlamentarne czy lokalne, telewizja, radio, ulice aż nie dawały oddychać namiarem informacji. Tymczasem z referendum wszyscy sobie odpuścili. Jeśli ktoś chiał pogłębić kwestie, na które miał odpowiedzieć w referendum, mógł to zrobić za pomocą spercjalnej strony na wikipedii, bowiem żadna ulotka nie dotarła do jego domu i niekoniecznie udało mu się spotkać odpowiedni plakat na ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego właśnie tak? Bo rządowi nie zależy na tym, żeby naród "wtrącał się w politykę". Jest przecież dobrze zarządzany. No i gdyby do urn dotarło poniżej 50% wyborców, głos ludu byłby nieważny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykra informacja, panie Berlusconi. Plan zawiódł. Poniżej głos ludu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img832.imageshack.us/img832/7815/quorum.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 530px; height: 131px;" src="http://img832.imageshack.us/img832/7815/quorum.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-767799332466329461?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/767799332466329461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=767799332466329461&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/767799332466329461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/767799332466329461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/06/prztyczek-w-nos.html' title='Prztyczek w nos'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-9115061929722801524</id><published>2011-05-31T09:59:00.007+02:00</published><updated>2011-05-31T11:32:24.423+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich mistrzach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rzymie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mediach'/><title type='text'>JP2 niezgody</title><content type='html'>Na Placu Pięciuset stanął pomnik dyskusyjnej urody, który choć młody, zdążył już wywołać falę oburzenia i niesmaku. I choć zdaje się, że wszyscy go nienawidzą, ja chciałabym bronić pięciometrowego JP2. Moim zdaniem pomnik jest jak najbardziej w porządku - nie działa jedynie jego ekspozycja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/--olLlRRyeUU/TeSqgTpClnI/AAAAAAAAK3k/nE6ZriiOjSE/s1600/DSC02154.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 530px; height: 410px;" src="http://2.bp.blogspot.com/--olLlRRyeUU/TeSqgTpClnI/AAAAAAAAK3k/nE6ZriiOjSE/s400/DSC02154.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612798507615426162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;No, ale do rzeczy. Dzienniki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Corriere della Sera&lt;/span&gt; &lt;a href="http://roma.corriere.it/roma/notizie/cronaca/11_maggio_18/statura-wojtyla-romani-divisi-190678907569.shtml"&gt;(kto zna włoski niech tutaj czyta)&lt;/a&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Osservatore Romano&lt;/span&gt; zrównały monument z ziemią. Watykan twierdzi, że zaprezentowany projekt znacznie różnił się od finalnego produktu, że projekt im się podobał, a to co stanęło na placu powinno zniknąć.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GMpdhsccUfc/TeSqgzTUhzI/AAAAAAAAK3s/770n6CjaaSI/s1600/DSC02155.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 530px; height: 410px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GMpdhsccUfc/TeSqgzTUhzI/AAAAAAAAK3s/770n6CjaaSI/s400/DSC02155.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612798516114261810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/--olLlRRyeUU/TeSqgTpClnI/AAAAAAAAK3k/nE6ZriiOjSE/s1600/DSC02154.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;O co tyle szumu? Nikt dzisiaj przecież nie robi pomników-odlewów. Sztuka poszła do przodu i ma za zadanie być symbolem, znakiem, interpretacją. Ma przekazywać i wzbudzać emocje, pozwalać na utożsamienie się z ideą, którą reprezentują. JP2 na Placu Pięciuset taki właśnie jest. Stylizowana postać JP2 jest otwarta - aż chce się podejść i schować w opiekuńczych ramionach, a fakt że pomnik został "odczłowieczony" dał dodatkowy efekt - żadnych skojarzeń seksulanych, tak bardzo niebezpiecznych dziś dla Watykanu. Ot, JP2 w którego ramionach jest miejsce dla wszystkich. Ładny symbol, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko że nie działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nie działa dlatego, że po pierwsze, powinien być zwrócony do ludzi, a tymczasem my, przewijający się codziennie przez Plac Pięciuset w pogoni do i z pociągu, biegnący do metra i do uciekających autobusów, widzimy go zwróconego do nas tyłem. Nas JP2 nie przygarnia.&lt;br /&gt;Po drugie: totalną klęską jest klombik. Wsadzili JP2 centralnie między kwiatki! I co on teraz przygarnia? Trawkę i róże. Nowoczesna sztuka jest dla ludzi. JP2 znany był ze swojej otwartości na ludzi, nie na florę. Taki pomnik powinien być dotykalny, chronić przechodniów przed upalnym słońcem i burzliwym deszczem. Tymczasem po prostu sobie stoi, a rzeczona rabatka daje wrażenie izolacji. Pomnik stał się sacrum, a my profanum. JP2 jest po prostu niedostępny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ECCkQUuNM_8/TeSqgf1mdFI/AAAAAAAAK3c/yTMXkGwQJeU/s1600/DSC02153.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 530px; height: 410px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ECCkQUuNM_8/TeSqgf1mdFI/AAAAAAAAK3c/yTMXkGwQJeU/s400/DSC02153.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612798510889333842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak go tak widzę od tyłu - wielka głowa i dziwna fala pod spodem - to mi się nie podoba. Ale jak go sobie wyobrażam zwróconego z otwartymi ramionami w stronę podróżujących i bez klombika, to aż sama mam ochotę przyjść i się przytulić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-d9AYzZdTsO0/TeSqhIVZ8DI/AAAAAAAAK30/iyFjuwVrVGQ/s1600/DSC02156.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 530px; height: 410px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-d9AYzZdTsO0/TeSqhIVZ8DI/AAAAAAAAK30/iyFjuwVrVGQ/s400/DSC02156.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612798521760149554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-9115061929722801524?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/9115061929722801524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=9115061929722801524&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/9115061929722801524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/9115061929722801524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/05/jp2-niezgody.html' title='JP2 niezgody'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--olLlRRyeUU/TeSqgTpClnI/AAAAAAAAK3k/nE6ZriiOjSE/s72-c/DSC02154.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2922839089040725753</id><published>2011-05-30T10:24:00.003+02:00</published><updated>2011-05-30T11:27:36.032+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Rutynowy przegląd winiarski</title><content type='html'>&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lh/photo/TQ6pNaejaMpAO-X61chx1Q?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img style="width: 519px; height: 344px;" src="https://lh5.googleusercontent.com/-XcXRk6TpWLc/TeKo67-nqsI/AAAAAAAAK1w/CyEdG5R3dnQ/s800/DSC_0144.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Nasz tegoroczny rozbój po winiarniach był, co tu dużo mówić, rozczarowujący. Po części to też i nasza wina, bo od czasu, kiedy nasza grupa winiarskich koneserów dorobiła się potomstwa, jedziemy "na pewniaka". A wiadomo, że zaglądanie do tych samych miejsc nie stymuluje ani trochę, a zmiany na gorsze bolą wielokrotnie bardziej.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Była więc kantyna Barberini i było Falesco. I po raz kolejny odkryliśmy, że Grecchetto znad jeziora Corbara jest mniej smaczne niż to z Lazio robione przez Falesco. Z niesmakiem stwierdziliśmy, że grupa win degustowanych za opłatą wzrosła, a ilość i jakość jedzenia zmalała. Spadła też liczba osób odwiedzających. A może te zjawiska są w jakiś magiczny sposób połączone?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I właśnie dlatego miłą niespodzianką było zboczenie ze zwykłej trasy w okolice Amelii i odwiedzenie nowej kantyny Colli Martani. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To nowoczesne przedsiemwzięcie, ale czuje się, że wina robią nie od dzisiaj. Naklejki na butelkach zdradzają wiek winnicy - proste, nowoczene, w pięknie wypranych i harmonizujących kolorach. Dla mnie bomba. I to porfesjonalne wrażenie zostaje także po otwarciu butelki! Maks jest wielkim fanem Ciliegiolo. Ale mnie urzekło Carbio - mięsiste, odważne, męskie wino. Idealne do włoskich dań z rusztu, pożywnej Carbonary, pieczonej jagnięciny. Carborio to esencja kuchni Umbryjskiej - pachnie jesiennym lasem, górami, prostą, wiejską kuchnią. Poczułam na podniebieniu wszystko to, co tutaj tak bardzo lubię i co przypomina mi bardzo rodzinne strony. Metaforycznie rzecz ujmując.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dodatkowo zaskoczył mnie sposób promocji produktów Colli Martani. Urzekła mnie szczodrość, tak ostatno rzadko spotykana w czasach kryzysu i nie zastana w Barberani czy Falesco. To, że na stołach stały wszystkie butelki winiarni, że każdy mógł kosztować wino w dowolnych ilościach i smakować lokalnych produktów bez ograniczeń. Gospodarze bardziej pilnowali, by niczego na stole nie zabrakło, niż żeby goście za dużo nie skosztowali, zawsze w pobliżu stał ktoś, z kim można było o jedzeniu i o winie porozmawiać. Organizatorzy pomyśleli także, by pokazać nam jak robi się sery i by tę prezentację poprowadził pradziwy pasjonat umbryjskich produktów. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I chyba właśnie o to chodzi w takich cyklicznych imprezach: żeby zaczarować gości swoimi produktami. Na pewno trudno jest to osiągnąć trikami, z którymi zdążyli się oswoić tacy starzy wyjadacze jak my. Więc może to dla nas znak, by w końcu ruszyć w nieznane?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2922839089040725753?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2922839089040725753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2922839089040725753&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2922839089040725753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2922839089040725753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/05/rutynowy-przeglad-winiarski.html' title='Rutynowy przegląd winiarski'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-XcXRk6TpWLc/TeKo67-nqsI/AAAAAAAAK1w/CyEdG5R3dnQ/s72-c/DSC_0144.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2965854799317192304</id><published>2011-05-25T13:58:00.003+02:00</published><updated>2011-05-25T14:22:37.258+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='służbie zdrowia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej biurokracji'/><title type='text'>Na zdrowie?</title><content type='html'>Czytam wiadomości tu i tam i widzę, że wszyscy narzekają na polską służbę zdrowia. A ja tymczasem pamiętam, że wcale nie było tak źle....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo na przykład wizytę u ginekologa w przychodni miało się "od ręki", tak samo u dermatologa, tylko na badania specjalistyczne trzeba było czekać. A jak mam teraz? Przychodni ginekologicznych jest niedostatek i jak człowiek chce się przebadać, musi iść do lekarza rodzinnego po receptę, z tą receptą iść do apteki, gdzie pan aptekarz siada przy komuterze, łączy się z centralną bazą danych przychodni i daje ci wizytę najszybciej za.... 2 miesiące. Na dermatologa trzeba czekać aż cztery. A ja pamiętam, jak leczyłam alergie skórne w Warszawie. Dzwoniłam, żeby umówić się na spotkanie w przychodni dzień wcześniej!  I wizytę miałam za darmo. Tutaj muszę zawsze płacić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do lekarza rodzinnego też z reguły są kolejki- chociaż to akurat zależy od tego, jak bardzo jest populrany. No i czasem siedzisz w tej kolejce i czekasz, czekasz, w końcu drzwi się otwierają i wychodzi dwójka ludzi, która natychmiast się ustawia do innego lekarza. Farmaceutyczni przedstawiciele handlowi. Po takim widoku nie wiesz, czy lekarz cię leczy, czy ubija interes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są też i rzeczy, które mi się podobają - to na przykład, że istnieją leki za darmo. Ostatnio jak się mnie wzięło ostre przeziębienie, dostałam antybiotyki za darmo. No i spodobały mi się programowe badania kontrolne na cytologię. Problem tylko w tym, że mają być robione co dwa lata, a tymczasem już trzeci rok czekam na powtórkę. Mam się upomnieć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy to moje wrażenie, ale jakoś tak to pamiętam dużo sprawniej w "zacofanej" ojczyźnie, niż w bardziej "zaawansowanym technicznie" kraju. Może to włoska specyfika i wydaje się, że są lepiej zorganizowani, ale mimo wszystko, kiedy musisz się zacząć leczyć, to musisz płacić i bardzo długo czekać na badania, które mają rozwiązać twoje problemy. Wykrywalność raka wcale nie wydaje się być na wyższym poziomie niż w Polsce, co oznacza, że jednak ludzie się nie badają wystarczająco często. No bo niby jak się mają badać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wy jak się macie ze służbą zdrowia? Jest tak jak pamiętam, czy lepiej, czy gorzej?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2965854799317192304?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2965854799317192304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2965854799317192304&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2965854799317192304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2965854799317192304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/05/na-zdrowie.html' title='Na zdrowie?'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-518989354658145527</id><published>2011-05-10T10:46:00.006+02:00</published><updated>2011-05-29T00:58:37.703+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emigracji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emigracyjnych dylematach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transporcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trenitalii'/><title type='text'>Ziemia obiecana</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-xtqDQCJsFr8/TckDO2S4wGI/AAAAAAAAK0Q/sfn1Rb8oiYI/s1600/lampedusa_two_by_silvo_berlusconi-d3d0d9y.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xtqDQCJsFr8/TckDO2S4wGI/AAAAAAAAK0Q/sfn1Rb8oiYI/s400/lampedusa_two_by_silvo_berlusconi-d3d0d9y.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605014764867076194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszeliście kiedyś o Lampeduzie? Wiem, że w Polsce to jeden z wielu newsówi ludzie bardziej ekscytują się wydarzeniami w Watykanie niż na południu Włoch, ale powinniście wiedzieć, że wszystkie oczy mieszkańców gorącej Italii zwrócone są w stronę Afryki (i trochę przed). Tunezja, Egipt i Libia niosą nam bowiem razem ze swoimi wewnętrznymi konfliktami masową falę emigrantów, ludzi w potrzebie, którzy docierają na Lampeduzę wycieńczeni - przechodzą przez piekło uciekając z piekła. I mają nadzieję na lepszą przyszłość dla siebie, dla swoich dzieci. Wszyscy trzymamy za nich kciuki, szczególnie kiedy widzimy w telewizyjnych dziennikach jak bardzo są wycieńczeni walką z morzem. Docierają nierzadko w jednej koszuli, w jednej parze butów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę tygodni temu Silvio postanowił dać im zezwolenia na tymczasowy pobyt. Od tego momentu ruszył emigracyjny eksodus na północ, w stronę dużych miast, do centrów turystycznych, handlowych, przemysłowych, w poszukiwaniu pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu moja sympatia, i podejrzewam że nie tylko moja, zaczyna przechodzić kryzys, kiedy widzę ich rano w pociągu - grupy najazdowych barbarzyńców. Przemieszczają się stadami i są zawsze bardzo głośni, kłócą się, nierzadko traktują przedziały jak własność, palą papierosy i wzbudzają przerażenie w kierownikach pociągów (we Włoszech palenie papierosów w środkach publicznych jest zakazana od bardzo wielu lat). Nie lubię, kiedy próbują mnie obmacywać. Nie podoba mi się muzyka, którą puszczają głośno dla wszystkich współpasażerów - nie byłam w stanie wyrobić w sobie zamiłowania do arabskich rytmów ani w trakcie wakacji w Tunezji, ani też przy okazji stołowania się we wszechobecnych kebabach. Tym bardziej teraz.  Wydaje się, że poza domem puściły im hamulce,i  że ten smak długo oczekiwanej wolności przypomina bardziej pierwszą dawkę narkotyku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczciwie mówiąc, nie wszyscy jednak zachowują się jak barbarzyńcy na wolnościowym haju. Większość z nich po prostu jedzie w poszukiwaniu pracy. I szczerze mówiąc mam nadzieję, że im się uda. Że ci głośni, ci sprosńi i ci spokojni dadzą radę wsiąknąć w społeczeństwo, że nauczą się funkcjonować w nowym. Nie mają wyjścia. Wszyscy nie mamy wyjścia. Mamy nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Fotka pochodzi &lt;a href="http://fav.me/d3d0d9y"&gt;stąd.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-518989354658145527?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/518989354658145527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=518989354658145527&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/518989354658145527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/518989354658145527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/05/ziemia-obiecana.html' title='Ziemia obiecana'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xtqDQCJsFr8/TckDO2S4wGI/AAAAAAAAK0Q/sfn1Rb8oiYI/s72-c/lampedusa_two_by_silvo_berlusconi-d3d0d9y.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6158562596135301340</id><published>2011-04-26T14:20:00.003+02:00</published><updated>2011-04-26T14:48:03.745+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Lany poniedziałek</title><content type='html'>Ku mej rozpaczy Lany Poniedziałek był naprawdę lany. O ile w Polsce wszyscy w pewnym stopniu oblewamy bądź chcemy być oblani z okazji Śmigusa Dyngusa, o tyle Włosi woleliby wodę oglądać w szklance lub butelce, a nie poza nimi. Moją historię o tym, że panna najbardziej zmoczona tego dnia w ciągu roku wyjdzie za mąż skwitowali tym, że przecież w zasadzie już mi się udało, a oni też są już w związkach małżeńskich. Dlatego apeluję do was, kochani:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Już mi nie życzcie lanego poniedziałku!!!&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Bo też i my, tutaj, w zazwyczaj słonecznej Italii, na drugi dzień swiąt pakujemy kocyki, koszyki, przygotowujemy mięsiwo na grilla, korkujemy butelki z winem i wyruszamy na łono natury, by cieszyć się pierwszym słońcem i pierwszym wolnym dniem z daleka od stołu. Jak wieść niesie, dawnymi czasy taki koszyk tradycyjnie zawierał frittatę ze szparagami, pizzę al formaggio (czyli babkę drożdżową na bazie peccorino i parmigiano), capocollo, karczochy, zimną jagnięcinę. Od kiedy czasy się zmieniły, nikt nie wynosi resztek z restauracji i tradycyjny koszyk zamienił się w przenośną lodówkę. Co mniej leniwi wyskakują z domu wcześnie i okupują zbudowane na tą okazję ławy i kominki, a co bardziej wygodni niosą do parku przenośne grille. No i generalnie, wszyscy reguły piknikowe znamy. Kiedy żar jest wystarczająco żarliwy, wokół roznosi się uwodzicielski zapach pieczonego mięsiwa, ktoś gra w karty, ktoś kopie piłkę, ktoś pilnuje grilla, ale generalnie wszyscy się dobrze bawią, a po wszystkim ekologicznie sprzątają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To marzenie piknikowe rujnuje mi już czwarty rok z rzędu lany poniedziałek, i to przez niego właśnie po wielkanocnym obżarstwie muszę siedzieć w czyimś domu zamiast wygrzewać się na trawce. Dlatego jeszcze raz was bardzo proszę:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nigdy, przenigdy nie życzcie mi lanych poniedziałków!!!&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6158562596135301340?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6158562596135301340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6158562596135301340&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6158562596135301340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6158562596135301340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/04/lany-poniedziaek.html' title='Lany poniedziałek'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-136484918167316877</id><published>2011-04-22T12:44:00.002+02:00</published><updated>2011-04-22T12:50:55.249+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><title type='text'>Wesołych Świąt</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-91F3Q-eN5JI/TbFdZ0trNLI/AAAAAAAAKz8/NoHoTKEn39I/s1600/pasqua.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-91F3Q-eN5JI/TbFdZ0trNLI/AAAAAAAAKz8/NoHoTKEn39I/s400/pasqua.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598358510026568882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kochani!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim Wam życzę przepięknych Świąt Wielkanocnych, żeby Wam pogoda dopisała i pozwoliła nie tylko na siedzenie za stołem, ale też i wypady daleko od stołu (pomagają bardzo na trawienie).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-136484918167316877?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/136484918167316877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=136484918167316877&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/136484918167316877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/136484918167316877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/04/wesoych-swiat.html' title='Wesołych Świąt'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-91F3Q-eN5JI/TbFdZ0trNLI/AAAAAAAAKz8/NoHoTKEn39I/s72-c/pasqua.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5116708637295206876</id><published>2011-04-20T14:46:00.003+02:00</published><updated>2011-04-20T15:28:30.050+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='własnym interesie'/><title type='text'>Na własną rękę</title><content type='html'>Zastanawialiście się kiedyś jak to jest zamienić pasję w zajęcie zarobkowe? Na filmach to zawsze wygląda tak sielankowo - kobieta budzi się nagle po traumatycznych przeżyciach i zaczyna sobie składać życie od nowa. Jedyną przeszkodą w osiągnięciu spełnienia jest ona sama, a kiedy się przemoże - wszystko staje się możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sielanka. Utopia. Fuj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nieprawda, że tylko w Polsce rzucają ci kłody pod nogi jak chcesz otworzyć własny interes. Włosi mają własne sposoby na zamykanie drzwi. Choćby takie "zrzeszenia", albo "generalne ustalenia". Jesteś hydraulikiem? To fajnie, ale jeśli chcesz pracować na własną rękę, musisz być członkiem cechu hydraulików i płacić składki od co najmniej X lat. Nie wiesz ile skasować za wymianę kranu? Kup cennik ogólnokrajowy i zastosuj podaną taryfę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla sektora design/webdesign na szczęście cechy i zrzeszenia nie są obowiązujące - co jest sprawą idealną dla takich pasjonatów jak ja, którzy po długim okresie pracy w sektorach różnych dojrzewają do pracy z photoshopem. Problem pojawia się z cennikiem, który podaje ceny z grubsza absurdalne. Bo też i zaprojektowanie broszury wg. cennika kosztuje od 2 tysiecy euro w górę, co jest może dobrą ceną dla Fiata, ale kosztem nie do poniesenia przez małą knajpkę przy drodze. Rozwiązanie? Trzeba improwizować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa się komplikuje, kiedy do gry wkracza włoski fiskus i jego "badania rynkowe" które w znaczym stopniu opierają się na rzeczonym "cenniku". Pamiętacie sprawę polskiego OPTIMUSa? Jak urząd skarbowy wykończył dobrze prosperujący interes i wsadził właściciela do więzienia? We Włoszech w podobny sposób ginie sporo dobrze zapowiadających się interesów, właśnie dzięki "badaniom rynku" (lub też branży). Urzędnik, po przeanalizowaniu faktur, wzywa do siebie delikwenta i oskarża go o to, że według badań branżowych powinien był zarobić kilkadziesiąt tysięcy euro więcej niż zeznał. W efekcie biedny biznesmen (od tej chwili zwany bankrutem) musi zapłacić nie tylko karę, ale też zależne podatki i wynikające z tego zaległości wobec ZUSu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak więc poradzić sobie w branży, która zarabia teoretycznie 30-krotnie więcej niż możesz wykazać? Znajdź dobrego commercialistę. Bo to on doradzi ci, w jaki sposób i na jakich zasadach zarejestrować firmę, by dać jej dobry start, by nie ponieść niepotrzebnych kosztów. Jeśli masz walczyć z biurokracją, lepiej mieć pod ręką dobrego biurokratę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi się udało. Mogę spokojnie skupić się na walce o klientów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5116708637295206876?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5116708637295206876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5116708637295206876&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5116708637295206876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5116708637295206876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/04/na-wasna-reke.html' title='Na własną rękę'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1268446923235091691</id><published>2011-03-20T19:56:00.006+01:00</published><updated>2011-03-20T20:13:46.695+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><title type='text'>Moda na 150</title><content type='html'>Ostatnio wychodzenie na spacer jest ogromną przyjemnością. Bo oto  okazuje się, że Włosi są patriotami i że są w stanie wyrazić swoje  przywiązanie do ojczyzny w bardzo kreatywny sposób. 150 lat zjednoczenia  Italii dało wysyp nie tylko flag, ale też i oryginalnych witryn  sklepowych. A tak naprawdę to dopiero początek świętowania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-MHz4HDcqPZ0/TYZQdcMJMwI/AAAAAAAAKyk/IXBAJ-QJ0CI/s1600/006.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 240px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-MHz4HDcqPZ0/TYZQdcMJMwI/AAAAAAAAKyk/IXBAJ-QJ0CI/s400/006.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586240854513234690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-diJF5hpMuXM/TYZQW0RhdnI/AAAAAAAAKyc/BoE1MrbMbNM/s1600/005.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-diJF5hpMuXM/TYZQW0RhdnI/AAAAAAAAKyc/BoE1MrbMbNM/s1600/005.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-9OEZVdB_09I/TYZQWfX4TUI/AAAAAAAAKx8/cJ8TGtJ3Hkg/s1600/001.jpg"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 240px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-9OEZVdB_09I/TYZQWfX4TUI/AAAAAAAAKx8/cJ8TGtJ3Hkg/s400/001.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586240735108681026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ba2wsi1jhlc/TYZQWhoIaiI/AAAAAAAAKyU/ZUCZM9qvGfs/s1600/004.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 240px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ba2wsi1jhlc/TYZQWhoIaiI/AAAAAAAAKyU/ZUCZM9qvGfs/s400/004.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586240735713716770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-9OEZVdB_09I/TYZQWfX4TUI/AAAAAAAAKx8/cJ8TGtJ3Hkg/s1600/001.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0suzPfVksHY/TYZQWv6YMBI/AAAAAAAAKyM/4nxE8x3gaOs/s1600/003.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-diJF5hpMuXM/TYZQW0RhdnI/AAAAAAAAKyc/BoE1MrbMbNM/s1600/005.jpg"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 240px; height: 160px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-diJF5hpMuXM/TYZQW0RhdnI/AAAAAAAAKyc/BoE1MrbMbNM/s400/005.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586240740719162994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-9OEZVdB_09I/TYZQWfX4TUI/AAAAAAAAKx8/cJ8TGtJ3Hkg/s1600/001.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-9OEZVdB_09I/TYZQWfX4TUI/AAAAAAAAKx8/cJ8TGtJ3Hkg/s1600/001.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0suzPfVksHY/TYZQWv6YMBI/AAAAAAAAKyM/4nxE8x3gaOs/s1600/003.jpg"&gt; &lt;img style="cursor: pointer; width: 240px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0suzPfVksHY/TYZQWv6YMBI/AAAAAAAAKyM/4nxE8x3gaOs/s400/003.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586240739548344338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-YSww6ucUIsU/TYZQWclDgXI/AAAAAAAAKyE/_lgTQp8J1sg/s1600/002.jpg"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 240px; height: 160px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YSww6ucUIsU/TYZQWclDgXI/AAAAAAAAKyE/_lgTQp8J1sg/s400/002.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586240734358634866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-9OEZVdB_09I/TYZQWfX4TUI/AAAAAAAAKx8/cJ8TGtJ3Hkg/s1600/001.jpg"&gt; &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1268446923235091691?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1268446923235091691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1268446923235091691&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1268446923235091691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1268446923235091691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/03/moda-na-150.html' title='Moda na 150'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MHz4HDcqPZ0/TYZQdcMJMwI/AAAAAAAAKyk/IXBAJ-QJ0CI/s72-c/006.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8492304455593985797</id><published>2011-03-09T11:16:00.003+01:00</published><updated>2011-03-09T11:39:33.843+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emigracyjnych dylematach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><title type='text'>Mimoza</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-afHUKhCY2sg/TXdY0HSw23I/AAAAAAAAKx0/1hrBFC8IYAQ/s1600/001.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 373px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-afHUKhCY2sg/TXdY0HSw23I/AAAAAAAAKx0/1hrBFC8IYAQ/s400/001.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582027915483208562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Też mieliście taką koleżankę, która niezmiennie miała kwaśną minę? Zawsze była chora, a jak chcieliście coś zorganizować, lepiej było jej nie mówić, bo psuła wszystko złym humorem?&lt;br /&gt;W mojej prehistorycznej przeszłości zaistniała niejaka Hania. Chcieliśmy wyjechać całą paczką nad morze - Hania narzekała, że po piasku się źle chodzi, a poza tym mogłaby zmoczyć nogi, a ona nie może mieć mokrych stóp, bo od razu łapie przeziębienie. Mimoza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to było moje skojarzenie, właściwie jedyne, do czasu kiedy przyjechałam do Włoch i w lutym dojrzałam sympatyczne drzewko obsypane żółtym kwieciem. Pierwszy przejaw wiosny - takie sygnały natury, że świat się zmienia, że będzie więcej powodów do uśmiechu. Mimoza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimoza jest kwiatem delikatnym, lekkim, no i generalnie kojarzy się z kobietą. Może nie kapryśną i wiecznie niezadowoloną w szczególności, taki tulipan na 8go marca. Wczoraj kobiety biegały z żółtymi bukiecikami, bo tutaj nikt ci nie da róż, goździków, tulipanów ani innych kwiatków na Dzień Kobiet. Wiesz za to na co możesz liczyć. Na mimozy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach - prawie zapomniałam. Jest też taki torcik - lekki, sympatyczny, z delikatnym kremem i owocami. Jak go nazwali? Mimoza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niniejszym ogłaszam, że po latach negatywnych skojarzeń przyszły te pozytywne, a mój świat symboli, poddany kontrastowej weryfikacji, nie ma się dobrze. I co teraz z moją kulturową tożsamością? Lubię mimozę, jak mi ją ktoś sprezentuje - bardzo się ucieszę, ale jak spotkam taką jedną w moim życiu, to będę jej unikać. Czy ktoś mnie rozumie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8492304455593985797?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8492304455593985797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8492304455593985797&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8492304455593985797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8492304455593985797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/03/mimoza.html' title='Mimoza'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-afHUKhCY2sg/TXdY0HSw23I/AAAAAAAAKx0/1hrBFC8IYAQ/s72-c/001.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5365285901805222256</id><published>2011-02-01T14:22:00.001+01:00</published><updated>2011-02-01T14:25:11.966+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><title type='text'>Tyle śniegu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TUgJixxVjHI/AAAAAAAAKu8/bITCS99ES50/s1600/snieg.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TUgJixxVjHI/AAAAAAAAKu8/bITCS99ES50/s400/snieg.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568711432324090994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie tyle śniegu wystarczyło, żeby tuż przed świętami zablokować całe Włochy. Ludzie wyjeżdżali z Rzymu wczesnym południem, żeby o północy odnaleźć się w korku, zaledwie 100 km dalej. Powtórzenie tej akcji groziło nam jeszcze w zeszłym tygodniu, ale z jakichś powodów mróz poszedł sobie szybciej niż przyszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, wygląda na to, że był to jedyny śnieg jaki mi dano oglądać tej zimy. Dni wydłużyły się już na tyle, że zaczyna docierać do nas wiosenne powietrze, a słońce, kiedy grzeje, skłania turystów do chodzenia w sandałkach. Ja odnawiam tymczasem przyjaźń z parasolką. Bo jedyne, co spadnie z nieba to deszcz –  ulewny i niespodziewany.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5365285901805222256?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5365285901805222256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5365285901805222256&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5365285901805222256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5365285901805222256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/02/tyle-sniegu.html' title='Tyle śniegu'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TUgJixxVjHI/AAAAAAAAKu8/bITCS99ES50/s72-c/snieg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7205581863892660193</id><published>2011-01-18T12:00:00.001+01:00</published><updated>2011-01-27T12:05:16.182+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprawach budowlanych'/><title type='text'>Audrey zerka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TUFRYDvO44I/AAAAAAAAKuU/TWSSqs2US60/s1600/DSC_0145.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TUFRYDvO44I/AAAAAAAAKuU/TWSSqs2US60/s400/DSC_0145.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5566820088168768386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;Tak, wiem. Długie to milczenie przeprowadzkowe i czas najwyższy je przerwać. A było długo, bo i przeprowadzka okazała się twardsza od nas i dłuższa niż przewidywaliśmy. Przede wszystkim dlatego, że prace remontowe klasycznie się przeciągnęły, a my  musieliśmy się wyprowadzić do końca listopada ze starego lokum. W związku z powyższym przez trzy tygodnie mieszkaliśmy u teściów na walizkach.  &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;Prawie do świąt miałam wrażenie, że moje nowe mieszkanie to lokal nieustannego sprzątania. I że niechcący zaczęłam karierę sprzątaczki. Wprowadziliśmy się w końcu na krótko przed Bożym Narodzeniem, a w międzyczasie wprowadzały się nasze meble. Częściowo. I choć Wigilię jedliśmy przy gołych żarówkach i na starych krzesłach, rosła w nas ta nieopisana duma, to poczucie bycia na własnych śmieciach, które z każdym dniem zmieniają się w coraz bardziej przytulny dom.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;Nie wszystko jeszcze udało się nam przeprowadzić na nowe miejsce. Na przykład internet, zamiast obiecywanych dwóch tygodni jest poza domem od dwóch miesięcy. Podobno wprowadzi się w czwartek rano. Zobaczymy. Szafa być może pod koniec stycznia - jeśli nic jej po drodze nie zaskoczy.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;I chociaż nie mamy jeszcze ani biblioteczki, ani sensownego mebla pod telewizor, ani gustownego oświetlenia, to na odwiedzających nas gości zerka  Audrey Hupburn – prezent ze sklepu, gdzie kupiliśmy wiecznie spóźnioną szafę i gdzie za mocno obniżoną cenę kupiliśmy też stolik kawowy i gdzie już nic więcej nie kupimy, bo się zamknęli. Ale Audrey jest fajna.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7205581863892660193?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7205581863892660193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7205581863892660193&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7205581863892660193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7205581863892660193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2011/01/audrey-zerka.html' title='Audrey zerka'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TUFRYDvO44I/AAAAAAAAKuU/TWSSqs2US60/s72-c/DSC_0145.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2092544635174580563</id><published>2010-11-23T14:14:00.002+01:00</published><updated>2010-11-23T14:43:58.180+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sprawach budowlanych'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oliwkach'/><title type='text'>Under construction</title><content type='html'>Nie wiem, czy słyszeliście, ale we Włoszech od kilku tygodni ciągle leje. To moja wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy w końcu w październiku eks-właściciele naszego mieszkania raczyli się wynieść i przekazali nam klucze, my ze zdumieniem odkryliśmy brak kuchni w kuchni. Nie, żeby meble kuchene które wyparowały cudem były szczególnie piękne i podbiły moje serce, ale faktem jest, że miały zostać i że naszym błędem było nie dodanie tej klauzuli w umowie kupna. Tymsamym eks okazali się być ludźmi od słów na wiatr. I niech im ten ciężki różowy marmur ciąży do końca życia choćby nie wiem jak było długie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A się wkurzyliśmy, bo zakup mebli kuchennych chlebem lekkim nie jest, a poza tym chcieliśmy ten zakup połączyć z ciężkimi robotami remontowymi typu wyburzanie ścian i kompletna wymiana podłogi. Na początek za to mieliśmy jedynie w planie malowanie czyli pozbycie się różu i pomarańczu ze ścian bo przyprawiał o depresję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w ekspresowym tempie musieliśmy znaleźć i zakupić meble do kuchni, znaleźć brygadę remontową i nowe płytki na podłogę, wykopać z ziemi elektryka i hydraulika i nie wpaść w depresję z powodu szybkiego tempa życia i topnienia pieniędzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sęk w tym, że brygada remontowa którą nam podesłał kolega, właściwie jest brygadą budowlaną, ale kiedy pada, chłopaki szukają pracy w środku. Nasz hydrauliko-elektryk, z zawodu wbrew pozorom ogrodnik, ma do zebrania z kolei oliwki na oliwę, ale kiedy pada nie może zbierać. A że nam bardzo zależy na przeprowadzce w tem weekend, bo nie chcemy już płacić haraczu najemczego, więc codziennie pada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt. Czuję się winna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Zdjęcia z remontu zamieszczę innym razem, jak tylko znajdę chwilę na zgranie ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2092544635174580563?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2092544635174580563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2092544635174580563&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2092544635174580563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2092544635174580563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/11/under-construction.html' title='Under construction'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4018637319524558062</id><published>2010-11-09T14:07:00.004+01:00</published><updated>2011-05-29T01:06:15.358+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='restauracjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bruschetta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej oliwie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oliwkach'/><title type='text'>Obrodziło</title><content type='html'>W niedzielę zamarzył nam się wypad relakusjący. Chcieliśmy się oderwać od rozmów o podłodze, przesuwaniu ścian, kupowaniu mebli i wszelakich prac remontowych. Czas, wydawałoby się doskonały- pogoda dopisywała, a Frantoi Aperti w tym roku trwają 6 tygodni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To niby dobra wiadomość, bo pod jej wpływem nie ruszyliśmy na poszukiwanie oliwy w poprzednią niedzielę (padało i byliśmy wykończeni), ale tak naprawdę zła, bo te 6 tygodni to opcja turystyczna, skierowana do tych, którzy z daleka jadą specjalnie na rajd po oliwnej Umbrii. Na nas, lud lokalny, czekały dwie smutne bruschetty i zdziwione spojrzenia. Bo przecież Frantoi Aperti odbyły się tydzień temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha, po dwóch smutnych bruschettach zrobiliśmy zakupy i tu nam ulżyło - ceny spadły o jedną trzecią, oliwa jest smaczna, chociaż ta z zeszłego roku była o niebo lepsza. Jeszcze tylko omietliśmy zdumionym okiem na zjazd właścicieli porszaków, poczym ruszyliśmy na poszukiwanie knajpy z jedzeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało się błyskawicznie. W Eggi, rzut beretem od Moninich, rzucił się nam w oczy napis Osteria di Tempo Perso. Postanowiliśmy stracić z nimi trochę czasu i zapełnic puste żołądki. Lokal jest mały, w swoistym klimacie szalonego kapelusznika. Gospodarz zacierał ręce na nasz widok, my rzucaliśmy oczami po ścianach, gdzie goście powypisywali mazakami to i owo zupełnie jak wycieczka szkolna...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedzenie było super, atmosfera też fantastyczna - właściciel i gospodarz w jednym był w swoim czasie dziennikarzem w radio subasio i miał naprawdę gadane. Poza tym - on nie jadł. Poczuliśmy się jak w domu, a na pożegnanie dostaliśmy likier oraz zniżkę. Jeszcze długo będę wspominać genialne wino i przepyszne wątróbki. Niby dziura na końcu świata, lokal bez renomy, ale kucharz wart wyprawy. My na pewno wrócimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Jeśli natomiast chcecie skorzystać z programu frantoiowego, czyli ruszyć na wycieczkę objazdową, pozwiedzać, pooblizywać palce i uzależnić się od zapachu świeżo wytłoczonej oliwy z oliwek, zajrzyjcie &lt;a href="http://www.frantoiaperti.net/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4018637319524558062?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4018637319524558062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4018637319524558062&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4018637319524558062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4018637319524558062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/11/obrodzio.html' title='Obrodziło'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1115933633379279264</id><published>2010-10-18T14:53:00.003+02:00</published><updated>2010-10-19T08:58:26.894+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><title type='text'>Optymalizacja</title><content type='html'>Stało się. Wyrośliśmy z naszego wynajmowanego mieszkania i dorośliśmy do własnego lokum nie domyślając się nawet, że zaczyna się właśnie nasza droga przez mękę. Jak zwykle w takiej sytuacji każde z nas miało wizję (i kiedy mówię każde z nas, nie mam na myśli wyłącznie nas dwoje), która i tak została zweryfikowana przez rzeczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład wizja kupienia zupełnie nowego mieszkania nie podobała mi się od momentu, kiedy zobaczyłam plany. Z kolei bardzo podobała się ona moim teściom, którzy kupili nowe lokum na etapie papierowym w latach 90-tych. Mieli argumenty: nowe mieszkanie w dobrym miejscu to zawsze inwestycja, która się zwróci kiedy dojdzie do jej sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem w tym, że nam marzyło się coś do zamieszkania, a za nasz budżet w nowym budownictwie mogliśmy kupić apartamencik (który był już w stanie surowym), lub kupić na papierze coś w miarę ok, ale na co trzeba by poczekać jeszcze ze 3 lata. Długo. Ale nawet gdybyśmy chcieli dokonać przede wszystkim „inwestycji”, to i tak musielibyśmy zainwestować w coś optymalnie przyzwoitego. Tymczasem nowe lokale do kupienia w stanie surowym zostały stworzone w myśl optymizacji przestrzeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkanie, na które namawiali nas teściowie już ma planie było małe i źle rozplanowane. Drzwi wejściowe otwierały się  prosto do salonu, który był jednocześnie kuchnią i jadalnią oraz tranzytem między wejściem, balkonem a strefą nocną. Na żywo wyglądało to jeszcze gorzej, agent kłamał nam w żywe oczy, że jest przestrzennie, a ja się zastanawiałam czy w ogóle będzie  możliwe zmieścić tu stół i kanapę, nie mówiąc już o szafie i jak gotuje się posiłki w powietrzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie kompaktowe plany mieszkań zaczęły się pojawiać we Włoszech już w latach 90-tych, kiedy to zamiast tradycyjnych korytarzy, schowków i przejść ograniczających przestrzeń mieszkalną, pojawiły się pomieszczenia funkcjonalno-tranzytowe. W domu moich teściów rzeczona optymalizacja dała nawet całkiem przyjemny efekt, tylko że oni ciągle jeszcze mają kuchnię, a nie kącik kuchenny. Osobiście nie mam nic przeciwko otwartym kuchniom, dopóki nie okazuje się, że ich powierzchnia  jest mniejsza od dwóch metrów kwadratowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwierzcie mi, ale naprawdę ucieszyłam się, że zaprowadzili nas na budowę. Dzięki temu odkryłam inne fajne optymalizacje. Kiedy ogląda się potencjalną przestrzeń życiową na papierze, a potem widzi co z tego planu zostało, naprawdę może zadziwić zmniejszenie „tego i owego”. Nie, żebym była dobra z matmy, ale jak na planie mam napisane balkon: 16 m2, wychodzę na ten balkon, a on ma 1,5 metra szerokości i 3 metry długości, to za nic mi nie wychodzi to 16. A na twoje poważne zdziwienie agent mówi, że balkon jest przecież przestrzenny, jedynie plany zostały zweryfikowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wielokrotnym zwiedzaniu budów i oglądaniu mieszkań obcych ludzi, optymalnym rozwiązaniem dla nas okazało się kupienie mieszkania z tzw. drugiej ręki (chociaż w naszym przypadku była to ręka czwarta lub piąta). Nie dość, że usytuowane w dobrym miejscu, z łatwym dojazdem, blisko sklepu i przystanku autobusowego, to jeszcze i cena za metr była zachęcająca i kuchnia jest w kuchni a salon w salonie. Poza tym, jeśli przyjdzie nam ochota na przeprowadzenie optymalizacji, będziemy mogli przeprowadzić ją po swojemu i na naszą miarę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-pCIsm1I/AAAAAAAAKnQ/cykRsgDrNtM/s1600/DSC_0003.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 261px; height: 173px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-pCIsm1I/AAAAAAAAKnQ/cykRsgDrNtM/s400/DSC_0003.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529644792149744466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Budowa nr 1. Balkonik, co według planu ma 16m2, a na żywo znacznie mniej. Wygląda na to, że państwo pomyśleli o solidnej barierce, bo zostawili jej dużo miejsca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-pYWB0aI/AAAAAAAAKnY/oRKm03nzpTc/s1600/DSC_0034.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 261px; height: 173px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-pYWB0aI/AAAAAAAAKnY/oRKm03nzpTc/s400/DSC_0034.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529644798111240610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niezmiennie budowa nr 1. Przejście ze strefy dzienniej (salonu, jadalni, kuchni i wejścia w jednym) do strefy nocnej. Jak widać, zabrakło miejsca na proste ściany.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-qI9pdII/AAAAAAAAKng/UEDujekUSww/s1600/DSC_0069.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 261px; height: 173px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-qI9pdII/AAAAAAAAKng/UEDujekUSww/s400/DSC_0069.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529644811162317954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Budowa nr2. Tu przynajmniej kąty były proste, ale jak widać, zaraz przy wejściu jest kuchnia, więc kurtki można wieszać na garnkach. Na zdjęciu nie widać, ale drzwi po otwarciu dotykają ściany.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-qYx2FlI/AAAAAAAAKno/wt4hotUkrig/s1600/DSC_0092.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 261px; height: 173px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-qYx2FlI/AAAAAAAAKno/wt4hotUkrig/s400/DSC_0092.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529644815407781458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Budowa nr3 w fazie początkowej. Tutaj przynajmniej na planie mieszkanie wyglądało fajnie - miało kuchnię i piękną garderobę. Niestety, trzeba było czekać co najmniej dwa lata. I płacić, płacić, płacić....&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1115933633379279264?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1115933633379279264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1115933633379279264&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1115933633379279264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1115933633379279264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/10/optymalizacja.html' title='Optymalizacja'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/TL0-pCIsm1I/AAAAAAAAKnQ/cykRsgDrNtM/s72-c/DSC_0003.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5333200920875889828</id><published>2010-07-12T12:36:00.008+02:00</published><updated>2011-05-29T01:07:58.412+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich mistrzach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyborach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trzęsieniu ziemi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rzymie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='restauracjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Turystyka religijna</title><content type='html'>O tym, że ludzie podróżują w różnych celach wiem już od dawna. Wiedziałam też o tym, że do Włoch jedzie się nie tylko zobaczyć Koloseum, akwedukty i spróbować prawdziwej włoskiej pasty, ale wiedzę tę spychałam w jak najgłębszy zakątek podświadomości. Udawało mi się ignorować ją przez dosyć długo. No, może do drugiej tury wyborów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartego lipca kolejka do głosowania urosła kilkanaście razy w stosunku do tej sprzed dwóch tygodni. Ba, urosła do sztuk równoległych dwóch! Turyści nadciagali autokarami i ustawiali się jeden za drugim wywołując we mnie stres i mieszane uczucia. Podejrzewam jednak, że nie jechali z Polski tylko po to, żeby zagłosować i postać przed dwie godziny w pełnym słońcu w Rzymie. Na pewno planowali postać w słońu, ale raczej w Watykanie, na wielgachnym placu, a nie przed ambsadą. Nic jednak nie wskazywało na to, żeby byli niezadowoleni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Tl45kHqvrWQODJDTTasoQw?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAuQZv-9htI/AAAAAAAAKa0/JBRApGLzvtc/s400/DSC_0181.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W stopniu równie biernym z turystyką religijną spotkałam się w Assisi (w polskiej wersji: Asyż). Nas do odwiedzenia Asyżu zachęciła multimedialna wystawa rekonstruująca przepiękne freski Giotta. Zobaczyć kolory takimi, jakimi je widzieli nasi przodkowie 500 lat temu. Zobaczyć detale, które z bliska oglądali jedynie twórcy fresków. Wejść na rusztowania, którymi chodzą teraz restauratorzy i zobaczyć wyniki ich pracy. To jest dopiero przeżycie! Do tego autorzy wystawy postawili na nowoczesną formę wystawy. Naprawdę genialnym rozwiązaniem są touch screeny, na których obraz można powiękrzyć tak,że widać niemalże strukturę farby. Rozczarowuje za to doświadczenie sali 3D. Może i technoligicznie wielkie wow, ale co do wrażeń jako takich krótkie aha. No, i jak to włosi zwykle robią w takich sytuacjach - bez znajomości włoskiego nie skorzysta się w pełni z dobroci wystawy. Dokument o rekonstrucji katedry zburzonej podczas trzęsienia ziemi w latach 90-tych, a także szumnie zapowiadana sensacja 3D jest po włosku. Anglojęzyczni skorzystają jeszcze z informacji na touch screenach i posłuchają przewodnika na rusztowaniach. Reszta musi się orientować na migi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/aQ-bhFWpNSl1lbMYB0yGRg?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAuQcrAdNoI/AAAAAAAAKa0/KZ6moF9zcUw/s288/DSC_0190.JPG" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama wystawa naprawdę warta obejrzenia, tym bardziej zdziwił mnie fakt, że mimo iż miasto pełne było ludzi, a w katedrze nie było gdzie nogi postawić, zainteresowanie nią było znikome. Ludzie przetaczali się przez podziemia zamiast podnieść głowy i nauczyć się czegoś o swojej przeszłości i zetknąć ze sztuką, która przecież została stworzona właśnie dla nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/9XmB7l5W3w7QcOUJLLwF4g?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAuQealz_YI/AAAAAAAAKa0/CGcxTRGTJhE/s288/DSC_0197.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem po co tak naprawdę tam byli. Żeby przetłoczyć się w katakumbach? Asyż sam w sobie jest miastem mało atrakcyjnym, bez duszy. Brak tu barów w których miejscowi grają popołudniem w karty, brak sklepików z pieczywem i wędlinami. Jakby nikt tam naparwdę nie mieszkał. Pełno za to sklepików z pamiątkami i barów szybkiej obsługi, w ktorych je się źle i drogo. Zdobycie magnesu na lodówkę lub kartki pocztowej bez jakiegoś świętego graniczy z cudem. Jeśli ktoś podobnie jak ja, pojedzie do Asyżu w celach niereligijnych, może poczuć się rozczarowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Wszystkim natomiast polecam wystawę &lt;a href="http://www.icoloridigiotto.it/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I Colori di Giotto&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Myślę, że to akurat doświadczenie ma wiele wymiarów. Oglądać, dotykać i przeżywać ją można do 5 września. Bilety do nabycia także drogą zakupów wirtualnych.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/f1DdTfv6Hrt3XoIYGXtrOg?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAuQkbzh1hI/AAAAAAAAKa0/fp5VmxokZgA/s400/DSC_0210.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5333200920875889828?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5333200920875889828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5333200920875889828&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5333200920875889828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5333200920875889828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/07/turystyka-religijna.html' title='Turystyka religijna'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAuQZv-9htI/AAAAAAAAKa0/JBRApGLzvtc/s72-c/DSC_0181.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1550817959800697678</id><published>2010-06-21T13:55:00.004+02:00</published><updated>2010-06-21T14:29:11.030+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyborach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rzymie'/><title type='text'>Przygotowując się do powtórki</title><content type='html'>Wczoraj około godziny jedenastej zalał mnie nagły przypływ narodowej dumy. Udało się! Zagłosowałam! Takie przypływy zdarzają mi się rzadko, bo i wybory nie zdarzają się codziennie, ale też i wyznam na tych oto łamach, że ten był szczególny: zagraniczno-technologiczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiadomo, mieszkam w obcym kraju, daleko od polskiej szosy, gdzie Wisła ni Odra nie zalewa, a obraz polskiego społeczeństwa kształuje mi się dzięki wszędobylskim możliwościom internetu i pogaduszkach z mamą na skypie. Poprzednim razem na głosowanie kupiłam bilet, tym razem nie byłam w stanie. Na ratunek przyszło Ministerstwo Spraw Zagranicznych i jego opcja rejestracji wyborczej online.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;System internetowej rejestracji był tak prosty, że aż wydawało mi się, że nie zadziała.  Kiedy stałam przed ambasadą i słyszałam wzburzone głosy tych, którym się nie udało znaleźć na liście uprawnionych do głosowania, truchlałam z przerażenia, że jestem z jedną z nich. I to miłe zaskoczenie, kiedy pan z komisji kazał mi podpisać listę i wręczył kartę do głosowania. I ta kilkusekundowa przyjemność stawiania iksa w walce przeciwko nawrotowi władzy bliźniaków. I to zdziwienie, kiedy emocje po głosowaniu opadły szybko, bo mąż, zamiast na mnie czekać, gdzieś zniknął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zniknął, bo był przekonany, że cała operacja będzie trwała pół godziny zamiast pięciu minut. Fakt, zawsze kiedy szedł głosować, zastanawiało mnie czemu mu to zajmuje tak dużo czasu, kiedy oprócz niego w punkcie wyborczym było zaledwie kilka osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica włoskich wyborów tkwi w skopmlikowanym rytuale wyborczym, który zakłada obecność dokumentu o nazwie karta wyborcza i licznych procedur związanych z samym aktem głosowania. Moja teściowa wyszeptała coś o jakimś podziale na kobiety i mężczyzn w punktach wyborczych, ale byłam tak zszokowana, że nie zrozumiałam o czym tak naprawdę mówiła. Że chłopcy na lewo, a dziewczynki na prawo? Nie mieści mi się w głowie. Może kiedyś zgłębię, ale dziś wolę pękać z dumy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo też i sam akt rejestracji online wzbudził w moim mężu-geeku taką zazdrość, że Polska wyrosła na hiper-technologicznego-mutanta-pioniera w kwestiach demokracyjno-multimedialnych. Ponoć we Włoszech to niemożliwe. A co tam. Mi się udało. Jestem z Polski!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1550817959800697678?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1550817959800697678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1550817959800697678&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1550817959800697678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1550817959800697678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/06/przygotowujac-sie-do-powtorki.html' title='Przygotowując się do powtórki'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8976620839566152506</id><published>2010-06-06T11:30:00.004+02:00</published><updated>2010-06-06T13:48:17.194+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><title type='text'>Fakt. To już było</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/clkVv9UozFjW2UWtK1NeMA?feat=blogger" imageanchor="1" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 333px; height: 221px;" src="http://lh5.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAN-_fKcHWI/AAAAAAAAKSw/nVEFlXZLCj8/s512/DSC_0170.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Odwiedzanie dobrze już znanych miejsc to jak pójście na pewniaka - na niczym się nie przejedziesz, ale też i nic cię nie zaskoczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza grupka winosmakoszy stopiła się ostatnimy czasy, obrosła w dzieci i zrobiła leniwa. W związku z powyższym, zamiast pójśc tropem odkrywców i zapolować w winnicach Todi czy Perugii, my ruszyliśmy w stronę dobrze nam znanych okolic Orvieto - do Barberanich i Falesco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/H-grej4HhRvOdOj7yrTYUw?feat=blogger" imageanchor="1" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 267px; height: 177px;" src="http://lh3.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAN9-QiO38I/AAAAAAAAKPA/_YoE6eouyPc/s512/DSC_0017.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/dReZ4ju25gm4Xj7xln_R6A?feat=blogger" imageanchor="1" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 267px; height: 177px;" src="http://lh6.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAN-0rhwRMI/AAAAAAAAKR8/Kbu-Twh4oSI/s512/DSC_0145.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pogoda dopisała tegorocznym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Otwartym Winnicom&lt;/span&gt;, czego jednak nie można powiedzieć o odwiedzających. Pamiętam z lat minionych problemy ze znalezieniem miejsca do zaparowania i długaśne kolejki do państwa polewających czy też częstujących. W tym roku skosztowanie grechetto, tellusa, orvieto classico, est!est!est!, porchetty, pecorino, lonzino, czy pizzy we wszelakich wydaniach nie stanowiło problemu. Dla mnie super, bo akurat nienawidzę przepychania się przez tłumy, ale organizatorzy zapewne poczuli się zawiedzeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nas zawiódł fakt, że na stoły nie trafiły próbki zeszłorocznych zbiorów. Trąbi się wszem i wobec, że rok 2009 był dla winnej produkcji nad podziw łaskawy, ciekawi byliśmy więc jak winiarze wykorzystali ten potencjał. I tu niespodzianka - inaczej niż zawsze, wino z zeszłorocznej produkcji nie pojawiło się w ogóle, za to mogliśmy skosztować mniej nobilitowanych roczników 2007 i 2008. Nie było źle, ale niesmak pozostał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/U28skBG61rnda8p0U9pRLQ?feat=blogger" imageanchor="1" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 267px; height: 177px;" src="http://lh4.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAN-Ni5S2WI/AAAAAAAAKPw/VSycl-xD0nE/s512/DSC_0051.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/supo8xFaYxwi5X3LxjhLtA?feat=blogger" imageanchor="1" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 267px; height: 177px;" src="http://lh5.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAN-lUPkHJI/AAAAAAAAKQ8/i5u09HhDM10/s512/DSC_0119.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miłym zaskoczeniem tegoroczej akcji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cantine Aperte&lt;/span&gt; było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Poggio del Gesi &lt;/span&gt;z kantyny Falesco. Po wszystkich dobrze nam znanych, czasem nazbyt kwaśnych pewniakach, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Poggio del Gesi&lt;/span&gt; okazało się być odświeżającą odmianą. Od razu zakupiliśmy kilka butelek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym odkryliśmy, że nie wszystkie winiarnie oferują u siebie promocyjne ceny. O ile Falesco jest pod tym względem zawsze przygotowane, o tyle Barberani nigdy. Ich produkty lepiej kupować w zwykłych supermerkatach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/nglotF3nZ-I3mtrhsyFLCQ?feat=blogger" imageanchor="1" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 333px; height: 221px;" src="http://lh6.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAN-rEUmweI/AAAAAAAAKRQ/g0MwkwzzQjg/s512/DSC_0127.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8976620839566152506?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8976620839566152506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8976620839566152506&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8976620839566152506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8976620839566152506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/06/fakt-to-juz-byo.html' title='Fakt. To już było'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/TAN-_fKcHWI/AAAAAAAAKSw/nVEFlXZLCj8/s72-c/DSC_0170.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5056770439073725319</id><published>2010-05-24T15:13:00.005+02:00</published><updated>2011-05-29T01:09:50.436+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Gotowi?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.movimentoturismovino.it/images/logo_cantineaperte_2010.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 416px; height: 171px;" src="http://www.movimentoturismovino.it/images/logo_cantineaperte_2010.jpg" alt="" border="0"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy planujecie wpaść do Włoch w ten weekend. Jeśli tak, sprawa może się naprawdę opłacić wielbicielom wina i włoskiej kuchni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak co roku od lat siedemnastu na cześć ostatniego weekendu maja, włoskie winiarnie odbezpieczają beczki, odkręcają kurki i rzucają przekąski na stół. W większości przypadków za darmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Kto więc przypadkiem lub specjalnie przybywa do w tym tygodniu słonecznej Italii,&lt;a href="http://www.movimentoturismovino.it/cantine_aperte10_pdf.html" target="blank"&gt; niech zajrzy tu i sprawdzi do której winiarni ma najbliżej&lt;/a&gt;. My, niestety (a może na szczęście?) będziemy zdeptywać przetarte już dawno ścieżki w okolicach Orvieto.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5056770439073725319?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5056770439073725319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5056770439073725319&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5056770439073725319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5056770439073725319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/05/gotowi.html' title='Gotowi?'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-228838178382379686</id><published>2010-05-24T13:56:00.007+02:00</published><updated>2011-05-29T01:10:43.088+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich mistrzach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mediach'/><title type='text'>Telewizja kłamie</title><content type='html'>Od czasu, kiedy jestem we Włoszech, obserwuję miejscowy dziennikarski paraliż. Nie jest tajemnicą, że wszystkie publiczne programy informacyjne zwane TG nie dość, że się powielają, to jeszcze korzystają z tych samych materiałów. Nieważne, o której chcemy zobaczyć dziennik i w którym programie, możemy mieć pewność, że jeśli któryś przeoczymy, nic nie straciliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nutką nostalgii wspominam czasy, kiedy wiadomości zaczynałam oglądać od TVN, a kończyłam na Panoramie, żeby mieć wgląd na te same sprawy z różnych perspektyw, i żeby dowiedzieć się czegoś nowego. We Włoszech bez internetu o niczym nie miałabym pojęcia. To nie jest normalne, że o sytuacji gospodarczej kraju w którym mieszkam więcej dowiaduję się z Radia PIN i raportów Unii Europejskiej niż włoskich wiadomości. Tutaj panie w głębokich dekoltach i botoksowym uśmiechem na twarzy powtarzają, że wszystko jest w porządku, że gospodarka stoi mocno na nogach i nic się nie wali. Z kolei dwa najpopularniejsze programy publicystyczne (wtorkowe Ballaro i czwartkowe AnnoZero) są oparte na formule 'ten ma rację kto głośniej krzyczy', więc i one nie stanowią wiarygodnego źródła informacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do niedawna sądziłam, że tylko mnie uwiera ten kontrolowany poziom dziennikarstwa, ale okazało się, że jedna z prezenterek, po 21 latach pracy, stwierdziła że ma już dość i postanowiła usunąć się z wizji pisząc przy okazji list otwarty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Gdzie są prawdziwe kobiety?" - pisze ex-prezenterka Maria Luisa Busi - "Te kobiety, które czekają miesiącami na mammografię, bo nie stać je na to, żeby za nią zapłacić? Kobiety o jednych z najniższych przychodów w Europie, które z trudem wiążą pracę z opieką nad dziećmi, bo w przedszkolach nie ma miejsc dla ich latorośli? A gdzie są kobiety i mężczyźni którzy stracili pracę? A gdzie zamknięte setki przedsiębiorstw z Północnych Włoch, których właściciele popełniają samobójstwa z powodu bankructwa? Gdzie są te Włochy o których mamy obowiązek opowiadać? Te Włochy istnieją, ale skasowalismy je z wiadomości. Za to co wieczór na antenie dajemy miejsce ministrom Gelimini i Brunetta, by mogli opowiadać o super technologicznej szkole z interaktywną tablicą multimedialną. Tymczasem ja też kupuję papier toaletowy dla szkoły do której uczęszcza moja córka."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.repubblica.it/politica/2010/05/21/news/busi_lettera-4240290/" target="blank"&gt;(Tutaj znajdziecie cały tekst po włosku)&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jej list otwarty odbił się rzecz jasna echem wszędzie z wyjątkiem telewizji. Oglądaliśmy wszystkie dzienniki w dniu, kiedy Busi wydała list otwarty i wystąpiła na konferencji prasowej. Ani mru-mru. Jakby nic się nie stało.&lt;br /&gt;Jej koleżanka po fachu pogłębiła jeszcze obraz tragicznej sytuacji publicznych mediów mówiąc, że TG staje się dziennikiem 'nie-wiadomości', że te wszystkie lekkie informacje stają się powoli esencją podawanych newsów. (Włoskojęzycznych &lt;a href="http://www.corriere.it/politica/10_maggio_21/maria-luisa-busi-tg1_4685a86c-64c0-11df-ab62-00144f02aabe.shtml" target="blank"&gt;odsyłam do czytania i oglądania tutaj&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład? W zeszłym tygodniu, kiedy wielka woda w Polsce zabrała życie czterem osobom, jedyną informacją z Polski podaną przez TG było wspomnienie o rocznicy urodzin Jana Pawła Drugiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to jest właśnie esencja włoskiego dziennikarstwa w telewizyjnym obiektywie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-228838178382379686?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/228838178382379686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=228838178382379686&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/228838178382379686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/228838178382379686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/05/telewizja-kamie.html' title='Telewizja kłamie'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4755628629643443637</id><published>2010-05-16T11:50:00.005+02:00</published><updated>2010-05-16T12:13:10.128+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Ku pamięci</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S-_EIEqMu5I/AAAAAAAAKMI/8SLSKmdyf1g/s1600/pada.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S-_EIEqMu5I/AAAAAAAAKMI/8SLSKmdyf1g/s400/pada.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471807715247176594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Właściwie to już nie pamiętam jak wygląda słońce! Od ponad dwóch tygodni mamy porę deszczową, w związku z czym Italia na całej linii traci przydomek „słoneczna”. Gdyby nie zdjęcia, zapomniałabym jak wygląda bezchmurne niebo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalnie co roku maj był idealnym miesiącem piknikowym. W weekendy organizowaliśmy mniejszą lub większą paczkę, przyrządy grillowe, zapasy, kocycki i sztuczne sztućce. Piknikowanie, przynajmniej w okolicach Terni, to całkiem przyjemna zabawa. W górach zbudowane są specjalne kominki, w których można rozpalić i upiec małe co nieco, a tuż obok nich stoją wielkie drewniane stoły i ławy. Oczywiście nie ma że miejsca starczy dla wszystkich... Gdyby tak było najpiękniejsze miejsce straciłoby walory rekreacyjne. Masowe grillowanie nie wchodzi w rachubę nie tylko z powodów estetycznych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, zawsze wcześnie rano trafia się jeden bohater, który wjedzie na górę i obłoży pakunkami upatrzone miejsca. Kiedy bohater zaśpi, pozostaje kocyk na trawce i czekanie, aż inni uwolnią kominek. Drewna, jak to w lesie, jest ci zawsze dostatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/9CE49tliyEK1XLOOkFtgPXeq1savOm8937W5AL7VLCM?feat=blogger" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 230px; height: 152px;" src="http://lh4.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/S98sQAvceUI/AAAAAAAAKKc/v7of4Rns3kg/s512/DSC_0260.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/VokTREbfEBzCQlXVwPk6pHeq1savOm8937W5AL7VLCM?feat=blogger" style="margin-bottom: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 230px; height: 152px;" src="http://lh4.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/S98sWk2C0dI/AAAAAAAAKKc/z528ngN-YL4/s512/DSC_0269.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem do rzeczy, czyli do gotowania, biorą się mężczyźni. Kobiety w tym czasie zajmują się ogadywaniem spraw ważkich i mających istotny wpływ na życie obopólne. Ja ganiam i robię zdjęcia, bo pogaduchy mnie męczą, a z gotowania lubię mieć wolne. Dzieciaki biegają w kółko, bo młody wiek musi się wyszumieć. Mięsko pięknie skwierczy i wydaje zapachy absolutnie zniewalające. Potem ktoś zapiecze bruschettę i poleje aromatyczną oliwą, ktoś napłni kubeczek zimnym piwem z pianką, albo dostarczy szklaneczkę przedniego wina. Świat nabiera głębszego sensu w tychże prostych przyjemnościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Y7Xrq0QTa30ncu0ApK-f7Xeq1savOm8937W5AL7VLCM?feat=blogger" style="margin: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 230px; height: 152px;" src="http://lh4.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/S98tc1oxVeI/AAAAAAAAKKc/z5SZvtpPNek/s512/DSC_0380.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/4wH3eh7MUDA7gKWiUO3xzXeq1savOm8937W5AL7VLCM?feat=blogger" style="margin-bottom: 1em;"&gt;&lt;img style="width: 230px; height: 152px;" src="http://lh4.ggpht.com/_SKAwldjYwgY/S98t9-VBNMI/AAAAAAAAKKc/9HkBBIO8buQ/s512/DSC_0429.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tego właśnie, w ten piękny deszczowy dzień, mi brakuje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4755628629643443637?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4755628629643443637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4755628629643443637&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4755628629643443637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4755628629643443637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/05/ku-pamieci.html' title='Ku pamięci'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S-_EIEqMu5I/AAAAAAAAKMI/8SLSKmdyf1g/s72-c/pada.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3276894620335610458</id><published>2010-04-26T14:06:00.001+02:00</published><updated>2010-04-26T14:09:04.594+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskiej tęsknocie'/><title type='text'>Okoliczności</title><content type='html'>Wiem, że ostatnio nie dawałam znaku życia, ale też i ostatnie okoliczności nie pozwalały mi jakoś za bardzo cieszyć się dniem codziennym. To wielki paradoks, że tak niewiele obchodziło nas życie każdej z 96 osób z pokładu Tupolewa, ale ich tragiczna śmierć wpłynęła na nas wszystkich.&lt;br /&gt;Zaraz po tragedii usłyszałam wiele ciepłych słów od Włochów, którzy na tych kilka chwil odwrócili uwagę od wielkich piłkarskich rozgrywek i przewrotów politycznych. Pytali mnie, jak się czuję, jak wygląda sytuacja w Polsce, jak dajemy radę. Oczywiście, bez szczegółów. Sam fakt był wystarczająco przytłaczający.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni mają też swój sposób na spojrzenie na sprawę z przymrużeniem oka, na 'odciążenie' przygniatającej sytuacji. Im też było łatwiej uśmiechnąć się na pocieszenie. Na kilka dni po wypadku jednym z Włoskich dzienników pojawił się poniższy obrazek, wywołując szczery uśmiech u lewicowców i szczerą złość wielbicieli Berlusconiego. Ja miałam najpierw mieszane uczucia, ale kiedy emocje opadły, przyszedł i dystans. Bądź co bądź to jednak kulturowe zjawisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S9WCMnuAAYI/AAAAAAAAJzs/4CYZxeWAjCs/s1600/Stanio%2Bmondo%2Binfame.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S9WCMnuAAYI/AAAAAAAAJzs/4CYZxeWAjCs/s400/Stanio%2Bmondo%2Binfame.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464416876215927170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tata&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziewięćdziesiąt sześć członków polskiego rządu zginęło za jednym zamachem!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Córka&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na jak zwykle! Przytrafiło się komuś innemu zamiast nam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3276894620335610458?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3276894620335610458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3276894620335610458&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3276894620335610458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3276894620335610458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/04/okolicznosci.html' title='Okoliczności'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S9WCMnuAAYI/AAAAAAAAJzs/4CYZxeWAjCs/s72-c/Stanio%2Bmondo%2Binfame.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-781638117026858194</id><published>2010-04-06T15:50:00.004+02:00</published><updated>2010-04-06T22:28:35.893+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak?'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Zgodnie z zamówieniem</title><content type='html'>Jak wygląda Wielkanoc we Włoszech? To bardzo niewygodne pytanie, bo właściwie, to jak pogoda nie dopisze... święta są do bani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie czerwona kartka w kalendarzu, nie zorientowałabym się że to już. Wszystko przez to, że ulice wyglądały jakoś tak... zwyczajnie? Długie tygodnie przed Bożym Narodzeniem ulice, wystawy sklepowe i włoskie domy przystrajały się w świąteczne świecidełka, przed Walentynkami gdzie się nie patrzyło, wszędzie było czerwono, przed pierwszym maja wszyscy się organizują w pochody, a przed Wielkanocą? Mieliśmy tylko zmianę czasu. Nikt nie szuka wiosennych dekoracji, nikt nie szpera w skarbnicach rodzinnych przepisów, nikt nie urządza wielkiego sprzątania. Tylko zakupy są zawsze wielkie, bo przecież na grilla trzeba się przygotować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni tu mają nawet takie powiedzonko:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W każdą gwiazdkę w domu siedź, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;a w Wielkanoc jedź gdzie chcesz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włosi traktują Wielkanoc jako mniej ważne święto,  okazję do wykorzystania przedłużonego weekendu, do czego ja, wychowana w Polsce, do tego zatwardziała protestantka, zupełnie nie mogę się przyzwyczaić. Tak sobie myślę, że skoro Zmartwychwstanie daje szansę na odrodzenie się naszego życia, dlaczego by nie skorzystać z okazji i nie zatrzymać się na chwilę? Tymczasem Włosi generalnie wyjeżdżają. Na weekend.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie w pracy prawie wszyscy się rozjechali, a żaden z nich nie jechał świętować z rodziną, a jeśli już spędzał Wielkanoc z rodziną, to raczej nie świętował. Tradycją są poniedziałkowe pikniki i niedzielne obiady w restauracji. Podobno kiedyś jadało się wielkanocne śniadania, ale ta tradycja umarła śmiercią naturalną i nie ma szansy na zmartwychwstanie. Przynajmniej nie w centralnych Włoszech i nie w Terni. My nawet żyjącym tradycjom sprostaliśmy w połowie, bo przez dwa dni lało i szanse na piknik spadły do zera. Za to restauracji daliśmy zrobić jak co roku. Tradycyjnie zaliczyliśmy antipasto, dwa dania pierwsze i dwa drugie.... oraz słodycze, spumante i kawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7uY3WI3mVI/AAAAAAAAJy0/io5XebvIT5Q/s1600/DSC_0013.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7uY3WI3mVI/AAAAAAAAJy0/io5XebvIT5Q/s320/DSC_0013.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457123450092493138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No właśnie... na stoły podobno trafiają jakieś tradycyjne potrawy. Możecie mi uwierzyć lub nie, ale ja naliczyłam raptem trzy sztuki: po pierwsze – jagnięcina. Żeberka jagnięce nawet jakoś rosną w cenę przed świętami. Założę się, że oni nawet nie mają pojęcia dlaczego ją tradycyjnie jedzą. Po drugie – pizza al formaggio, czyli babka w bardzo żółtym kolorze, zrobiona na bazie ciasta drożdżowego wymieszanego z drobno startym serem. Mnie zatyka i generalnie śmierdzi, ale sporo Włochów szaleje na jej punckie. Po trzecie – colomba, czyli baba drożdżowa w kształcie gołębia. Dla mnie to smakuje jak takie dove do jedzenia, czyli identycznie jak gwiazdkowe panettone. Też mi tradycja. Bierzesz ciasto wymyślone na inne święta, tylko pieczesz je w innej formie. O tym, że ciasto ma kształt lecącego ptaka dowiedziałam się w tym roku całkiem przypadkiem. Do tej pory myślałam, że to taki bezkształtny baranek....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i są też jajka niespodzianki, które się kupuje dzieciom. Muszą być obowiązkowo czekoladowe i obowiązkowo z niespodzianką w środku. Dzięki temu dzieci mają się czym bawić, a dorośli czym najeść. Inne jajka na Wielkanoc praktycznie nie występują. Albo przynajmniej nie zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7uY-39TYCI/AAAAAAAAJy8/iWQqyh7WVF8/s1600/DSC01746.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7uY-39TYCI/AAAAAAAAJy8/iWQqyh7WVF8/s400/DSC01746.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457123579429871650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-781638117026858194?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/781638117026858194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=781638117026858194&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/781638117026858194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/781638117026858194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/04/zgodnie-z-zamowieniem.html' title='Zgodnie z zamówieniem'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7uY3WI3mVI/AAAAAAAAJy0/io5XebvIT5Q/s72-c/DSC_0013.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1261366471061229479</id><published>2010-04-02T14:45:00.002+02:00</published><updated>2010-04-02T14:47:00.579+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><title type='text'>Szczęśliwych Świąt Wielkanocnych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7XnLEoXVTI/AAAAAAAAJx8/BkGZvhabeDQ/s1600/Happy_Easter_by_JasioS.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7XnLEoXVTI/AAAAAAAAJx8/BkGZvhabeDQ/s320/Happy_Easter_by_JasioS.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455520701036844338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1261366471061229479?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1261366471061229479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1261366471061229479&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1261366471061229479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1261366471061229479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/04/szczesliwych-swiat-wielkanocnych.html' title='Szczęśliwych Świąt Wielkanocnych'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S7XnLEoXVTI/AAAAAAAAJx8/BkGZvhabeDQ/s72-c/Happy_Easter_by_JasioS.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5488077606960983298</id><published>2010-03-24T09:38:00.001+01:00</published><updated>2010-03-24T09:40:04.962+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emigracji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak?'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskiej tęsknocie'/><title type='text'>Językowa biodegradacja</title><content type='html'>Kiedy przyjechałam do Włoch, moja komunikacja ograniczała się do 'si' i 'no', oraz mistrzowsko opanowanej mowy gestów i ciała. Pogrążona w językowej ignorancji szybko znalazłam szkołę językową (za friko) i zaczęłam się intensywnie doszkalać. Po pół roku nie dość, że bez problemów mogłam kupić w sklepie świeżą rybę na wagę, co raczej nie spodobało się Maksowi, który nie jest wielbicielem stworzeń pływających, to zaczęłam rozumieć moją teściową, co z kolei bardzo rozczarowało mnie osobiście, bo nie lubię słowotoku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat otworzył się przede mną otworem, zaczęłam rozumieć wiadomości w dzienniku, odbierać telefony w pracy, a z czasem nawet odpisywać na mejle. Zaczęłam też żałować, że rozumiem rozmowy w pociągu, bo niektórych wolałabym nie rozumieć. (Czasem ludzie po prostu nie mają nic do powiedzenia, ale muszą pogadać.) Niedawno zorientowałam się, że rozumiem Chińczyków.&lt;br /&gt;Myślicie, że sytuacyjny przymus uczynił ze mnie językowego geniusza? Ha! Też bym tego chciała. Bynajmniej jednak nie stałam się komunikacyjną superwoman, to  Chińczycy zaczęli się uwsteczniać językowo. Jak zresztą wszyscy emigranci świata na całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Macie rodzinę za granicą i orientujecie się, że z czasem zaczynają zapominać polskiego języka? Ja nie zapomnę, jak moja ciocia z Ameryki piwnicę nazywała 'basement' i wtrącała mnóstwo ameryckich słów nawet jeśli angielskiego używała wyłącznie w pracy i w sklepie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem w tym, że obcy język, który ich (nas) otacza ze wszystkich stron, wyraża idee inaczej, niż są (jesteśmy) przyzwyczajeni. Spotykamy się ze zwrotami, wyrażeniami i nazwami, które są 'nieprzetłumaczalne' na język ojczysty. I tak mamy tu na przykład 'badante', która z reguły jest kobietą - opiekunką osób starszych, albo 'commercialista' - zawodowca będącego lepszą wersją polskiego księgowego. Mamy też 'taverna' i 'cantina', które na polski zawsze tłumaczy się jako 'piwnica', z tym że w cantina znajdziemy słoiki, rowery i drewno na opał, a w taverna w okresie letnim będziemy przyjmować gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Językowa biodegradacja zaczyna się właśnie od tych wtrąceń, makaronizmów, amerykanizmów czy jak to tam zwał. Z czasem zaczyna brakować prostych słów i zaczyna się używać wyrażeń z języka, którym się operuje najczęściej (bo przychodzą na myśl jako pierwsze). Cały proces byłby w porządku, gdyby dawał w zamian proporcjonalny rozwój rzeczonego języka obcego. Tymczasem mowa ojczysta degeneruje się i już, zanika zostawiając czarną dziurę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego walczę o zachowanie języka moich ojców, dziadów i pradziadów. Dzięki internetowi mogę rozmawiać, czytać, pisać i słuchać polskiego radia, ale tylko opóźniam nieuniknione. W chwilach zmęczenia po prostu zapominam nazwy rzeczy, brakuje mi rzeczowników i przymiotników. Rozmawiam z mamą i nagle spotykam czarną dziurę, językową antymaterię. Boję się niechcianego. Boję się, że któregoś dnia nawet ona przestanie mnie rozumieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5488077606960983298?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5488077606960983298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5488077606960983298&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5488077606960983298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5488077606960983298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/03/jezykowa-biodegradacja.html' title='Językowa biodegradacja'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3146877935361024084</id><published>2010-03-16T13:51:00.005+01:00</published><updated>2010-03-16T14:07:34.455+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich mistrzach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Orvieto mile cię zaskoczy</title><content type='html'>Faktem jest, że przy zimnej i deszczowej pogodzie brakuje chęci na wycieczki, ale taki wyskok na rzut beretem da się czasem wykonać.&lt;br /&gt;My rzuciliśmy się w stronę Orvieto, bo z przyczyn technicznych byliśmy zawsze blisko, ale nigdy w środku. Orvieto dla  mnie kojarzy się z białym winem, dużą ilością białego wina i winnicami rozrzuconymi wokół. Tymczasem od teraz będzie mi się kojarzyć z miejscem, które odbudowało moją wiarę.&lt;br /&gt;Tak. To prawda. Przestałam wierzyć w to, że Włosi są w stanie być artystami, że udaje im się zrobić coś ładnego. Od czasu, kiedy tutaj jestem, widzę degenerację włoskiego gustu. Kiedy zapraszają nas w gości, jemy na plastikowych talerzach. Kiedy szukaliśmy mieszkania, widziałam tyle fatalnie urządzonych wnętrz, że Ikea wydała się być jedynym sklepem wnętrzarskim z sensowym designem. Restauracje wyglądają nijako, w sklepach z ciuchami rzadko kiedy można złowić coś ciekawego, a na ulicach nie ma specjalnie na co patrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-ACORoZjI/AAAAAAAAJqc/iF7adeMeQyY/s1600-h/DSC01691.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 225px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-ACORoZjI/AAAAAAAAJqc/iF7adeMeQyY/s400/DSC01691.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449214849821730354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Aż przyszło Orvieto i mogłam spojrzeć na Włochów oniemiałymi ze zdziwienia oczami. Bo oto po wejściu pod górkę na okazały plac z katedrą, ukazał mi się niezwykły widok architektury w paski. I choć kościół został wybudowany pod koniec średniowiecza, dzięki tym paskom wygląda nie tylko niezwykle oryginalnie, ale też i bardzo nowocześnie. Tylko artyści mogli zrobić coś równie pięknego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S59_knbkctI/AAAAAAAAJp0/KeQpG4r8I1A/s1600-h/DSC01666.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S59_knbkctI/AAAAAAAAJp0/KeQpG4r8I1A/s400/DSC01666.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449214341178225362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-B9hHv2nI/AAAAAAAAJrM/pCBMM75XNPM/s1600-h/DSC01675.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 225px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-B9hHv2nI/AAAAAAAAJrM/pCBMM75XNPM/s400/DSC01675.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449216968004459122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-B9MJO2mI/AAAAAAAAJrE/fc7DvKqtuQE/s1600-h/DSC01676.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-B9MJO2mI/AAAAAAAAJrE/fc7DvKqtuQE/s400/DSC01676.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449216962373540450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-ABnax9hI/AAAAAAAAJqU/8SJ1A05TpPg/s1600-h/DSC01680.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 225px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-ABnax9hI/AAAAAAAAJqU/8SJ1A05TpPg/s400/DSC01680.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449214839391122962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-AANlkqAI/AAAAAAAAJp8/GeJ42-MqKxg/s1600-h/DSC01671.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 225px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-AANlkqAI/AAAAAAAAJp8/GeJ42-MqKxg/s400/DSC01671.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449214815277197314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wybaczcie jakość zdjęć, ale też i moja komórka nie dawała za bardzo rady w ciemnych wnętrzach. Jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany pozostałymi ciekawostkami z Orvieto i daje radę z angielskim, polecam &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Orvieto"&gt;wikipedię&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3146877935361024084?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3146877935361024084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3146877935361024084&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3146877935361024084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3146877935361024084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/03/orvieto-mile-cie-zaskoczy.html' title='Orvieto mile cię zaskoczy'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5-ACORoZjI/AAAAAAAAJqc/iF7adeMeQyY/s72-c/DSC01691.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-180334758440379177</id><published>2010-03-11T22:42:00.002+01:00</published><updated>2010-03-11T22:45:04.871+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='służbie zdrowia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej biurokracji'/><title type='text'>Żebyśmy wszyscy zdrowi byli</title><content type='html'>Nienawidzę być chora, staram się więc ze wszystkich mych sił nie poddawać się bakteriom i zarazkom. Z reguły daję radę, co najwyżej zdarzy mi się mały katar albo lekkie przeziębienie 'do przechodzenia'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale tym razem mnie ścięło. I po raz pierwszy od lat ruszyłam w stronę mojego lekarza rodzinnego ze szklanym wzrokiem i miną zbitego psa. W efekcie po raz pierwszy od lat dostałam zwolnienie (takie prawdziwe) lekarskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i przyznam się, że nie jestem przyzwyczajona, bo w Polsce miałam nieszczęście pracować na umowy, które nie były umowami o pracy w sensie stałym, czego skutkiem może być moja niechęć do chorowania. Nie wiem więc jak to w naszej ojczyźnie działa i tego doświadczenia mi szczerze brakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem natomiast jak ze sprawą obchodzą się Włosi, którzy dostaną zwolnienie lekarskie. A dostają je w dwóch egzempalarzach. Jeden zanoszą do pracy, a drugi wypełniają wymaganymi danymi i zanoszą do ASL, czyli miejscowego ZUS. Właściwie to dostarczają drogą pocztową lub osobistą. A służy to temu, by funkcjonariusze i kontrolerzy od naciągaczy mogli skontrolować, czy jesteś w domu. Nie wolno ci więc ruszać się za drzwi w godzinach otwarcia urzędów. No i ja właściwie nie mam nic przeciwko siedzeniu, a nawet leżeniu w ciepełku w przypadku grypy, problem w tym że zwolnienie do ASLa trzeba donieść najpóźniej na drugi dzień od chwili wydania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by powiedzieć że samotne osoby pracujące mają w plecy. Bo kiedy jesteś sam i nie możesz wychodzić z domu, nie możesz zanieść dokumentu na miejsce. Z drugiej strony jednak, oni jeszcze nie wiedzą, że nie możesz. Z trzeciej zaś, urzędy ASL mają w swoich budynkach, w miejscach widocznych i dostępnych przez całą dobę, działające non-stop czytniki zwolnień. Kiedy więc zejdzie gorączka o czwartej nad ranem, można wyskoczyć z szlafroczka i zarejestrować zwolnienie 'automatycznie'. Wygodne, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5lkFqFj4XI/AAAAAAAAJpQ/spXD7c60EAE/s1600-h/DSC01711.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 296px; height: 222px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5lkFqFj4XI/AAAAAAAAJpQ/spXD7c60EAE/s400/DSC01711.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447495272641061234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-180334758440379177?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/180334758440379177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=180334758440379177&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/180334758440379177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/180334758440379177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/03/zebysmy-wszystcy-zdrowi-byli.html' title='Żebyśmy wszyscy zdrowi byli'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5lkFqFj4XI/AAAAAAAAJpQ/spXD7c60EAE/s72-c/DSC01711.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7804538042669470444</id><published>2010-03-03T12:22:00.009+01:00</published><updated>2010-04-06T15:57:55.336+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ślubie po włosku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej biurokracji'/><title type='text'>Miłość prowadzi do ołtarza. Część Druga</title><content type='html'>&lt;h3 style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Papierkowa robota&lt;/h3&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5lbBmzk86I/AAAAAAAAJpI/SbbuiD_gbGE/s1600-h/DSC03880.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 300px; height: 201px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5lbBmzk86I/AAAAAAAAJpI/SbbuiD_gbGE/s400/DSC03880.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447485307436200866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Branie ślubu za granicą nie jest tym samym, co zaślubiny w ojczyźnie, więc i biurokratyczne procedury obierają swój tok bardziej w inną stronę. Faktem jest, że we Włoszech wszystko jest inne niż w Polsce, ale w okazji zmian ustrojowych w Polsce, jesteśmy przyzwyczajeni do oswajania nowych sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim papiery należy zacząć zbierać wcześniej niż wcześnie pamiętając o tym, że są ważne jedynie przez sześć miesięcy od ich wydanie. Faktem deprymującym może być fakt, że we Włoszech chęć zawarcia małżeństwa należy przedstawić pani w okienku zaledwie 12 dni przed ślubem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uprzedzam, że nie wiem jak jest z zawieraniem małżeństwa  przez dwóch polskich obywateli w byłym Rzymskim Imperium, ale jeśli ktoś żeni się lub wychodzi za mąż za przedstawiciela lokalnej populacji, sprawa odbywa się w sposób wyjątkowo mało biurokratyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko, czego nam trzeba to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nulla Osta&lt;/span&gt;, czyli dokument o braku przeciwwskazań do zawarcia małżeństwa. Dokument ma być przetłumaczony przez człowieka z listy, a tłumaczenie poświadczone przez odpowiednie Ministerstwo oraz włoski konsulat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łatwizna, bułka z masłem. Sęk w tym, że dokument można wyciągnąć wyłącznie osobiście. Tak jak dowód. Żaden urzędnik nie zlituje się i nie da go mamie, tacie, cioci, bratu czy najbliższej przyjaciółce. Masz się poń stawić w urzędzie osobiście i osobiście złożyć podpis, kiedy urzędnik patrzy ci na ręce kontrolując zezem twój dowód osobisty, bo na swój własny przecież nie musi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja poszłam drogą na skróty i ruszyłam w stronę &lt;a href="http://www.rzym.polemb.net/"&gt;Konsulatu RP w Rzymie&lt;/a&gt;. Dotarłam do konsulatu, złożyłam podpisy, a państwo zajęli się resztą. Faktem jest, że zajmowali się tym do dziesięciu tygodni, ale też i zajęli się skutecznie. Ponieważ po owych długich tygodniach w zawieszeniu, kiedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nulla Osta&lt;/span&gt; dotarła na miejsce, po dwóch dniach miałam w rękach jej tłumaczenie ze wszystkimi poręczeniami włącznie. Wszystko w jednym okienku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem gdybym pojechała do Polski, musiałabym najpierw sprawę załatwić w USC, potem znaleźć listę tłumaczy (do zdobycia w konsulatach włoskich w Polsce), potem z tłumaczeniem biec do ministerstwa, a stamtąd jeszcze raz do konsulatu po odpowiednie pieczątki. Na pewno byłoby szybciej, na pewno bardziej stresująco i na pewno drożej. Bez względu na to, ile konsulat we Włoszech kasuje za załatwienie sprawy, to się opłaca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo w międzyczasie można biegać w poszukiwaniu odpowiedniej kwiaciarki, zorganizować metę dla gości z Polski, przygotować walizki na podróż poślubną, zająć się sobą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, kolejna ciekawa sprawa biurokratyczna. Prawo włoskie nie przewiduje, że po ślubie ktokolwiek z małżonków zmieni nazwisko. Z automatu zostaje jak było, a dzieci z automatu dostają nazwisko po mężu. Tutaj jak na mój gust wolność obywatelska została poważnie naruszona, ale Włosi mają do tego luźny stosunek. Dowody zostają jak były, nie muszą zmieniać żadnych dokumentów, za to potem kobiety przedstawiają się używając nazwiska męża, chociaż ich papiery go nie wymieniają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot, taka włoska schizofrenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7804538042669470444?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7804538042669470444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7804538042669470444&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7804538042669470444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7804538042669470444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/03/miosc-prowadzi-do-otarza-czesc-druga.html' title='Miłość prowadzi do ołtarza. &lt;i&gt;Część Druga&lt;/i&gt;'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S5lbBmzk86I/AAAAAAAAJpI/SbbuiD_gbGE/s72-c/DSC03880.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-494523839517482448</id><published>2010-02-14T10:10:00.004+01:00</published><updated>2010-02-14T11:17:02.601+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ślubie po włosku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak?'/><title type='text'>Miłość prowadzi do ołtarza. Część Pierwsza</title><content type='html'>&lt;h3 style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Zorganizujmy to!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/h3&gt;Idziesz do kina. Na ekranie on pyta ją, czy ona za niego wyjdzie, ona mówi że tak, a potem to już żyli długo i szczęśliwie. Romantyczne. Fakt. Ja powiedziaam moje &lt;span style="font-style: italic; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;tak&lt;/span&gt; we Włoszech. Czy potem było romantycznie? Teoretycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włosi są chorzy na punkcie ślubów. A to oznacza, że wokół imprezy narosło mnóstwo zwyczajów, przesądów i detali bez których ślub nie może się odbyć. Rzecz jasna, że z tego powodu przyszli państwo młodzi (lub też ich rodzice) stają się automatycznie dojnymi krowami i kurami niosącymi ciężko zarobione euro dla pracujących lekko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na całe szczęście nie ma tu amerykańskiego wariactwa w przebieranie kordonu świadków panny i pana młodego w identyczne ubranka. Dziwactwem jest tylko ich liczba, która zaczyna się nie od dwóch sztuk, ale od czterech. I bynajmniej w wielu przypadkach się tu nie kończy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to oznacza, że do pomocy przy organizacji ślubu, masz cztery pary rąk więcej? Nie. Świadkowie nie angażują się działania ślubno wojenne nawet przez chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młodzi, nierzadko w rodzicielskiej obstawie ruszają w samodzileny rajd po restauracjach i słyszą ceny z kosmosu. Myślisz, że sugestia, by zorganizować tylko obiad dla najbliższej rodziny, a wieczorem urządzić potańcówkę w knajpie dla przyjaciół, spotka się z ogólnym aplauzem? Błąd. Nie da się i już. Bo ślubne kroki muszą zamknąć odwiecznie tradycyjny krąg. I muszą mieć swoją cenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja chodziłam od jednego sklepu z sukienkami ślubnymi do drugiego, gdzie znowu za coś, czego w życiu nie założyłabym na siebie państwo rzucali kwotami z dużą ilością zer i małą ilością naturalnych taknin. A że nie chciałam czuć się jak zero w plastiku, musiałam się sporo nachodzić.  Poza tym owszem, mogłam w nim kupić welon za 500 euro (chociaż już nie za 100), ale państwo nie mieli absolutnie bielizny, która nadawałaby się pod sukienkę. Moja musiała przyjechać z Polski (dzięki ci, Doris), bo w okolicy nikt nie rozumie co to znaczy rozmiar 70C. Znalezienie sklepu, w którym można kupić dodatki ślubne też okazało się być wyprawą na koniec świata,  ponieważ włoskim przedziwnym zwyczajem jest, że musisz wszystko kupić w jednym sklepie. Jeśli chcesz kupić tylko po welon, bo w sklepie gdzie kupiłaś sukienkę musiałaś nań wydać całą wypłatę, musisz kłamać, że sukienkę kupiłaś w innym kraju, dostałaś od teściowej, albo przysłali ci paczką z Ameryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S3fMiPfSIrI/AAAAAAAAJn4/6pPvm9YSRx8/s1600-h/IMG_1411.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S3fMiPfSIrI/AAAAAAAAJn4/6pPvm9YSRx8/s400/IMG_1411.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438039963718525618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bóle panny młodej nie kończą się bynajmniej na doborze sukienki. Bowiem na 3 miesiące przed ślubem należy wybrać się do sklepu i zrobić listę prezentów. I tu moja teściowa zawsze wiedziała lepiej co jest nam potrzebne i w jaki sposób nasi goście będą kupować prezenty. Bo okazuje się, że nikt nie myśli o tym, że na liście znalazły się potrzebne ci rzeczy, ale przedmioty dzięki którym kupujący poczuje się dobrze. Taki włoski snobizm. Jakimś cudem, pomimo złowieszczych wizji teściowej, udało nam się uratować od srebrnych tac, ramek i innych kurzozbieraczy. Mimo usilnych wpływów teściowej, listę zamknęliśmy w samą porę, zanim skończyliśmy rozdawać zaproszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S3fMiSXhfdI/AAAAAAAAJoA/IwtXymw33UI/s1600-h/verde_part_pl.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 350px; height: 350px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S3fMiSXhfdI/AAAAAAAAJoA/IwtXymw33UI/s400/verde_part_pl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438039964491283922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A klasyczne włoskie zaproszenia są... dziwne - drukowane na takim szarym papierze, przy użyciu słabo czytelnej i wyjątkowo ozdobnej czcionki. Ja na ich widok wpadłam w depresję, więc zrobiłam swoją wersję z kolorem i czytelnymi literkami. Zaoszczędziliśmy. Te smutne kosztowały 3 razy tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy moja teściowa stresowała nas raportami ze sklepu gdzie zrobiliśmy listę prezentów, my ruszyliśmy na poszukiwania kwiatów. Bo jak się okazuje, nie można zostawić kościoła bez kwiatów, a kwiaciarze na wieść, że impreza jest ślubna, wymyślają jakieś obrzydliwe kompozycje od czapy i zamieniają wnętrza w oranżerię, co kosztuje tyle albo i więcej co sukienka z dodatkami. Myśmy mieli farta i po długim chodzeniu, ale w końcu udało nam się znaleźć kwiaciarkę z wyczuciem i smykałką do interesów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się, że w okresie przedślubnym  zdarzały się też i przyjemne rzeczy. Nieznajomi życzyli nam powodzenia. Na wieść, że wychodzę za mąż, wszyscy zaczynali się uśmiechać. Lista prezentów naprawdę ułatwiła nam życie, bo uniknęliśmy prezentów od czapy. Przyjemne też było wybieranie tzw. bomboniery, którą na koniec wesela wręczaliśmy naszym gościom. Udało nam się znaleźć coś, co było w miarę praktyczne i, co dla mnie ważne, miało designerski akcent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najważniejsze było to, że przygotowania miały swoją metę. I po dniu zero wsiedliśmy w samolot i polecieliśmy w długą podróż poślubną, z dala od ślubnej gorączki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-494523839517482448?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/494523839517482448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=494523839517482448&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/494523839517482448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/494523839517482448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/02/miosc-prowadzi-do-otarza-czesc-pierwsza.html' title='Miłość prowadzi do ołtarza. &lt;i&gt;Część Pierwsza&lt;/i&gt;'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S3fMiPfSIrI/AAAAAAAAJn4/6pPvm9YSRx8/s72-c/IMG_1411.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1948567809067821330</id><published>2010-01-25T09:52:00.007+01:00</published><updated>2010-01-25T10:36:00.644+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak?'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej biurokracji'/><title type='text'>Wykalkulowane szpony biurokracji</title><content type='html'>Wszechmogąca i wszystkowidząca włoska biurokracja mogła być źródłem inspiracji dla &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Procesu&lt;/span&gt; Kawki. A może było odwrotnie? Bo kto był pierwszy Kawka czy Włosi? W życiu nie zapomnę moich wycieczek z załatwianem pozwolenia na zamieszkanie we Włoszech, potem zdobycie funduszy regionalnych na kurs dla webdesignerów, no i w końcu wycieczek do trybynału na życzenie mojego pracodawcy. Zawsze czegoś brakowało, albo było za dużo, w dokumentach wydanych przez ministerstwo. Absurd. Oni tu nawet mają policję od przekrętów. I chyba wszyscy tam pracują, bo drogówki przecież nigdy nie widać na ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale włoska biurokracja ma też i ludzkie oblicze. Na przykład kiedy przychodzi do wynajęcia mieszkania. Kiedy się wam  zdarzy dojść do porozumienia z właścicielem pożądanemgo em, będziecie musieli podpisać umowę, w której czarno na białym zostaną zapisane prawa i obowiązki obydwu stron. Dzięki temu nikogo nic nie może zaskoczyć, właściciel płaci uczciwie podatek, a wynajmujący może się ubiegać  w gminie o zwrot części pieniędzy wydanych wynajmem. Umowa musi być zarejestrowana w odpowiednim urzędzie i opłacona z wykorzystaniem specjalnego kwitu. Na wszystko są tabele, liczniki, klauzule i kruczki. Jeśli jednak właściciel próbuje się wymigać spisania i zarejestrowania umowy, może go dorwać policja od przekrętów (we włoskim: guardia di finanza), a umowa tak naprawdę służy obudwu stronom, bo przewiduje np., trzymiesięczny bądź półroczny okres wymówienia. Dzięki temu nikt nie pozostaje na lodzie w przypadku rozstania stron.&lt;br /&gt;W sobotę ruszyliśmy w rajd poszukiwań czegoś większego. Dowiedzieliśmy się, że nasza umowa to 1+1+4, i  że korzystniej jest wziąć 3+2. Cokolwiek to znaczy...&lt;br /&gt;Nasze coś większego tymczasem się jeszcze nie znalazło, boto co zobaczyliśmy albo było za duże, albo za daleko, albo miało inny ważny defekt. Wygląda na to,  że poszukiwania czegoś większego wpisują się w nasz tygodniowy rozkład jazdy. Tymczasem oto są brzydkie foto miejsc niewybranych:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11k_uKS3DI/AAAAAAAAJnI/wp_2mkmllJw/s1600-h/23012010244.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 206px; height: 154px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11k_uKS3DI/AAAAAAAAJnI/wp_2mkmllJw/s400/23012010244.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430607771564432434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11k_EJdHOI/AAAAAAAAJnA/cbMWD1hPvBw/s1600-h/23012010241.jpg"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 206px; height: 154px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11k_EJdHOI/AAAAAAAAJnA/cbMWD1hPvBw/s400/23012010241.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430607760286620898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11kypOSGHI/AAAAAAAAJm4/wVrMTCAEKiU/s1600-h/23012010231.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 206px; height: 154px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11kypOSGHI/AAAAAAAAJm4/wVrMTCAEKiU/s400/23012010231.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430607546900682866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11kyDqhWMI/AAAAAAAAJmw/vlWX7FZh3hM/s1600-h/23012010222.jpg"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 154px; height: 206px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11kyDqhWMI/AAAAAAAAJmw/vlWX7FZh3hM/s400/23012010222.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430607536818575554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11kypOSGHI/AAAAAAAAJm4/wVrMTCAEKiU/s1600-h/23012010231.jpg"&gt;  &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1948567809067821330?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1948567809067821330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1948567809067821330&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1948567809067821330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1948567809067821330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/01/wykalkulowane-szpony-biurokracji.html' title='Wykalkulowane szpony biurokracji'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S11k_uKS3DI/AAAAAAAAJnI/wp_2mkmllJw/s72-c/23012010244.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3286871179089055961</id><published>2010-01-18T10:56:00.006+01:00</published><updated>2010-01-18T11:22:29.079+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><title type='text'>Choinka z życzeniami</title><content type='html'>Pamiętam, że w Polsce święta się przeciągają do lutego. Tymczasem Włosi zamknęli, przynajmniej z grubsza, sezon Bożego Narodzenia, w zeszłym tygodniu. W poniedziałek uderzyła mnie nagła ciemność, bo nikt nie włączył światełek nad deptakiem. Poza tym rozebrali nam już lodowisko. Ale najbardziej zasmucił mnie fakt, że na stacji Termini w Rzymie zniknęło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;drzewo życzeń&lt;/span&gt;. Młodziaki przez kilka tygodni, jak co roku, doczepiali do gigantycznej choinki swoje życzenia, czasem nawet tłumnie, a teraz to miejsce stoi puste!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1HFt6knI/AAAAAAAAJmo/_CEZ_1JhOB4/s1600-h/DSC01529.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 164px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1HFt6knI/AAAAAAAAJmo/_CEZ_1JhOB4/s400/DSC01529.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428021846798406258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1G-y-TWI/AAAAAAAAJmg/-DtIMzI9QV0/s1600-h/DSC01528.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 164px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1G-y-TWI/AAAAAAAAJmg/-DtIMzI9QV0/s400/DSC01528.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428021844940574050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1G0s4KaI/AAAAAAAAJmY/mYwAuoopi0E/s1600-h/DSC01527.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 164px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1G0s4KaI/AAAAAAAAJmY/mYwAuoopi0E/s400/DSC01527.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428021842230651298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1Gf3tSoI/AAAAAAAAJmQ/dMXZb7pqzPI/s1600-h/DSC01526.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 164px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1Gf3tSoI/AAAAAAAAJmQ/dMXZb7pqzPI/s400/DSC01526.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428021836638931586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaintrygowana zjawiskem spytałam Maksa skąd się wzięła we Włoszech tradycja z karteczkami i kto ma się zajęć spełnianiem zapisanych życzeń. Maks tymczasem wyznał, że nie ma pojęcia, bo tradycja nie jest absolutnie włoska. Fakt, w Terni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;drzewo życzeń&lt;/span&gt; nie wystąpiło. Za to na pewno stało w Mediolanie, bo przed gwiazdką ktoś próbował je ukraść. Ba! Kradzież drzewa życzeń w Mediolanie jest ponoć doroczną tradycją. Myślę, że żeby się zabrać za powyższą choinkę z Termini, trzeba by było nie lada siły, organizacji i techniki. Dlatego zniknęła zgodnie z planem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3286871179089055961?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3286871179089055961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3286871179089055961&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3286871179089055961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3286871179089055961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2010/01/choinka-z-zyczeniami.html' title='Choinka z życzeniami'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S1Q1HFt6knI/AAAAAAAAJmo/_CEZ_1JhOB4/s72-c/DSC01529.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1053008719579755833</id><published>2009-12-28T14:25:00.006+01:00</published><updated>2009-12-28T14:46:35.351+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Dochodzimy do siebie. Ale powoli.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi01U_eSOI/AAAAAAAAJlo/LlNrmwS8B2w/s1600-h/DSC_0022.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi01U_eSOI/AAAAAAAAJlo/LlNrmwS8B2w/s400/DSC_0022.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420280979801393378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To nie jest tak, że zapomniałam o świętach. Wręcz przeciwnie. Zupełnie się im poddałam, w związku z czym nie znaleźliście ostatnio żadnych wpisów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi011S4DsI/AAAAAAAAJl4/otNSne_Gzb0/s1600-h/DSC_0146.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 382px; height: 248px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi011S4DsI/AAAAAAAAJl4/otNSne_Gzb0/s400/DSC_0146.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420280988472708802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi01ufhbqI/AAAAAAAAJlw/1_Np6dw6FIo/s1600-h/DSC_0102.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 380px; height: 327px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi01ufhbqI/AAAAAAAAJlw/1_Np6dw6FIo/s400/DSC_0102.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420280986646703778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;(to kawałek trufla, który został potem starty i dodany na wierzch makaronu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w towarzystwie mamy, którą osobiście przywiozłam do Włoch, poddawaliśmy się świątecznemu obżarstwu i karcianym grom rozrywkowym. Zresztą nie tylko karcianym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi02SBwRhI/AAAAAAAAJmA/A-eI4BOxDgg/s1600-h/DSC_0346.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi02SBwRhI/AAAAAAAAJmA/A-eI4BOxDgg/s400/DSC_0346.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420280996185523730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pogoda, jak zwykle nie dopisała i śniegu nie było, za to pojechaliśmy na wycieczkę do Spoleto gdzie okazało się, że miejscowi też powiesili światełka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi02m631qI/AAAAAAAAJmI/G9nvXs6o7NE/s1600-h/DSC_0360.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 389px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi02m631qI/AAAAAAAAJmI/G9nvXs6o7NE/s400/DSC_0360.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420281001793803938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Faktem jest, że takie chodzenie generalnie robi dobrze, a my mamy jeszcze sporo do trawienia, bo zjedliśmy nie tylko makaron z truflami. Na szczęście dochodzimy do siebie i zbieramy siły na resztę świąt. Za trzy dni mamy przecież do przejedzenia jeszcze Nowy Rok!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1053008719579755833?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1053008719579755833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1053008719579755833&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1053008719579755833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1053008719579755833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/12/dochodzimy-do-siebie-ale-powoli.html' title='Dochodzimy do siebie. Ale powoli.'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Szi01U_eSOI/AAAAAAAAJlo/LlNrmwS8B2w/s72-c/DSC_0022.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2201639859616338773</id><published>2009-12-13T12:25:00.002+01:00</published><updated>2009-12-13T12:29:26.290+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><title type='text'>W promocji</title><content type='html'>Nie wiem jak u Was, ale tutaj szał zakupów ogarnął gawiedź już kilka tygodni temu. Pojęcia nie macie, jak wiele zapasów można zrobić w przeciągu ośmiu tygodni na trzy dni świąt, bo w tym roku wychodzą jakieś takie... dłuższe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosta wycieczka do hipermarketu w moim wypadku zawsze grozi wstrząsem i znerwicowaniem poziomem zależnym od zatłumienia niniejszego hipermarketu na metr kwadratowy. Z jakiegoś powodu jednak oazą spokoju okazuje się dział win.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Poniższe zdjęcia są przeznaczone dla czytelników o silnych nerwach, którzy mogą być zainteresowani prezentowanymi promocjami z intesnywnością wprost proporcjonalną do zasobności portfela. Odwagi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPol678KI/AAAAAAAAJlc/Y6AWwOfF8C4/s1600-h/DSC01459.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPol678KI/AAAAAAAAJlc/Y6AWwOfF8C4/s400/DSC01459.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414680948287205538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPoafAleI/AAAAAAAAJlU/CGyl4zadhjc/s1600-h/DSC01457.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPoafAleI/AAAAAAAAJlU/CGyl4zadhjc/s400/DSC01457.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414680945217279458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPoRIXkJI/AAAAAAAAJlM/PQI8RH8J0GE/s1600-h/DSC01456.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPoRIXkJI/AAAAAAAAJlM/PQI8RH8J0GE/s400/DSC01456.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414680942706397330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPoAoXOuI/AAAAAAAAJlE/DGxPhf3yrsM/s1600-h/DSC01455.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPoAoXOuI/AAAAAAAAJlE/DGxPhf3yrsM/s400/DSC01455.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414680938277190370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPn5AoKjI/AAAAAAAAJk8/g6R6Bn6r7tw/s1600-h/DSC01454.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPn5AoKjI/AAAAAAAAJk8/g6R6Bn6r7tw/s400/DSC01454.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414680936231479858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2201639859616338773?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2201639859616338773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2201639859616338773&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2201639859616338773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2201639859616338773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/12/w-promocji.html' title='W promocji'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SyTPol678KI/AAAAAAAAJlc/Y6AWwOfF8C4/s72-c/DSC01459.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6915838085861285512</id><published>2009-12-04T11:37:00.002+01:00</published><updated>2009-12-04T11:44:18.851+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskiej tęsknocie'/><title type='text'>Sezonowo</title><content type='html'>Nigdy nie myślałam o tym, że nasze polskie jedzenie należy do gatunku diet zimowych. Po prostu latem, kiedy temperatura rosła bardziej, miało się ochotę na mniej jedzenia i na stół trafiało więcej sałatek niż zup.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, że jak wiadomo punkt widzenia zmienia się wraz z miejscem siedzenia, we Włoszech odkryłam, że polska kuchnia najlepiej smakuje zimą i ani trochę nie smakuje przy czterdziestu stopniach w cieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego to teraz zdarza mi się wpaść do ukraińskiego sklepu, gdzie arsenał polskich produktów nie przygniata ogromem, ale za to ceny raczej tak. Czasem jednak brakuje chrzanu, albo kwaśnej śmietany. A kiedy przychodzi do organizacji polskich kolacji dla włoskich przyjaciół, sklep ukraiński pozostaje jedyną deską ratunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w miejscowym Leclercu, między sosem sojowym a sosem tobasco, znalazłam kilka ciekawych słoików:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sxjm7gs8u4I/AAAAAAAAJkc/rpietb_H4eo/s1600-h/sloik2.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sxjm7gs8u4I/AAAAAAAAJkc/rpietb_H4eo/s400/sloik2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411328862350785410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Od lewej po sobie następują: gołąbki, bigos, czerwona kapusta, barszcz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sxjm7XoCtmI/AAAAAAAAJkU/-6ww-k0gbks/s1600-h/sloik1.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sxjm7XoCtmI/AAAAAAAAJkU/-6ww-k0gbks/s400/sloik1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411328859914286690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6915838085861285512?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6915838085861285512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6915838085861285512&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6915838085861285512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6915838085861285512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/12/sezonowo.html' title='Sezonowo'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sxjm7gs8u4I/AAAAAAAAJkc/rpietb_H4eo/s72-c/sloik2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8652825876464655958</id><published>2009-11-17T11:16:00.002+01:00</published><updated>2009-11-17T12:23:15.665+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trenitalii'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Miseczka C</title><content type='html'>Kilka tygodni temu wylewając się z rzeszą pracowników/podróżników z pociągu, nie mogłam nie zwrócić uwagi na kilku panów śliniących się przed ekranami z reklamą Intimissimi. W reklamie wdzięcznie prężyła się dziewczyna w samej bieliźnie, wiatr z wentylatora romantycznie rozwiewał jej włosy, a reklamowy slogan mówił o odkrywaniu kobiecości. Mówił też o odkryciu nowej miseczki C, co z całą pewnością dla panów było czarną magią. Moim zdaniem sama możliwość istnienia rozmiarów miseczki może się wydawać absurdem  nawet dla wielu Włoszek, nieprzyzwyczajonych do wymiarowego wyboru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyraźniej kobiety były w takim szoku, że ruszyły z miejsca odkrywać miseczkę C .Ruszyłam i ja. Na miejscu okazało się, że odkrycia dotyczą wyłącznie serii basic. Czyli zero koronek w wersji 2c lub 3b.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas potem w telewizji spot o odkrywaniu kobiecości mówił już tylko o odkrywaniu nowej serii basic. Najwyraźniej autorzy reklamy doszli do wniosku, że wprowadzają ludzi w błąd. I tą poprawioną wersję można zobaczyć na youtubie. Ale że na rzeczonej można też obejrzeć rewelacyjną przeróbkę reklamy z prężącym  się modelem, prezentuję tę ciekawszą wersję:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344" style="center"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9HCUmXwwxWo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9HCUmXwwxWo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8652825876464655958?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8652825876464655958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8652825876464655958&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8652825876464655958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8652825876464655958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/11/miseczka-c.html' title='Miseczka C'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8348167670454377165</id><published>2009-11-09T14:39:00.004+01:00</published><updated>2009-11-09T14:58:16.783+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bruschetta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej oliwie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oliwkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='agroturystyce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Dorocznie stłoczeni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6gKvOeI/AAAAAAAAJjU/fmgxCkObEJE/s1600-h/0008.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6gKvOeI/AAAAAAAAJjU/fmgxCkObEJE/s400/0008.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100643935500770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6TXvVwI/AAAAAAAAJjM/AI-IV46WXgw/s1600-h/0007.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6TXvVwI/AAAAAAAAJjM/AI-IV46WXgw/s400/0007.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100640500373250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie przeszkodził nam wiatr, a wiało tak, że popiół z paleniska kompletnie przykrył stoły, a dym wgryzał się w oczy. Nie przeszkodził nam, za bardzo, deszcz, a lało jak z cebra psami i kotami. Zjedliśmy swoje i zaopatrzyliśmy spiżarnię na kilka ładnych miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6xpyJII/AAAAAAAAJjc/Og45kaCufOY/s1600-h/009.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6xpyJII/AAAAAAAAJjc/Og45kaCufOY/s400/009.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100648629118082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ja już nie wyobrażam sobie pierwszych dni listopada bez wycieczki do tłoczarni oliwy. Uzależniłam się już i od tego zielonego fosforyzującego koloru, i od otumaniającego zapachu świeżo wyciśniętej oliwy. Filtruje się ją po to, żeby mogła dłużej postać, tylko że traci ona wtedy zielony kolor, staje się żółta, czasem słomkowa. Traci też i na smaku, jakby ktoś jej przefiltrował osobowość. No cóż, charakterni żyją krócej i z całą pewnością spotka to naszych kilka litrów z kanisterka od Moninich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SvgdtjowH5I/AAAAAAAAJis/Jr-bv2bXRJ4/s1600-h/003.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SvgdtjowH5I/AAAAAAAAJis/Jr-bv2bXRJ4/s400/003.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100421528395666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgdtan9YDI/AAAAAAAAJik/YorRIuCXDCk/s1600-h/002.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgdtan9YDI/AAAAAAAAJik/YorRIuCXDCk/s400/002.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100419109150770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, że co roku zaczynamy od Spoleto i faktem jest, że tym razem tam też skończyliśmy naszą eskapadę po tłoczarniach. Ale nie mamy czego żałować. Pogoda popsuła szyki Moninim i zniechęciła wielu smakoszy od wyjścia z domu. My tylko na tym zyskaliśmy, bo załapaliśmy się na poczęstunek bez przepychanki. A było czym się objadać. Potem, kiedy deszcz rozpadał się na dobre zamiast krążyć po innych frantoiach, zwinęliśmy się do domu. No, ale byliśmy już posileni i zaopatrzeni, a nasza satysfakcja osiągnęła coroczny poziom zadowolenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SvgdtAQwXgI/AAAAAAAAJic/Adk-LMByovo/s1600-h/0001.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SvgdtAQwXgI/AAAAAAAAJic/Adk-LMByovo/s400/0001.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100412032507394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgdt75_umI/AAAAAAAAJi8/Nm76y77KT6g/s1600-h/0005.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgdt75_umI/AAAAAAAAJi8/Nm76y77KT6g/s400/0005.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100428043172450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym roku w listopadzie mówiło się, że jest mało oliwy. Może to i coś więcej niż tylko chwyt reklamowy, tylko że dzisiaj, pomimo sianego terroru, zapasy zeszłorocznej oliwy wystawiane w coraz to ciekawszych promocjach świadczą o tym, że deficytu jednak nie było. Oliwa za to miała bardziej intensywny, pikantny smak. W tym roku pogoda była idealna aż do teraz, a młoda oliwka nie piecze w język, rozpływa się za to owocowo. Tegoroczna produkcja jest naprawdę wyjątkowa. Aż szkoda, że świeżo tłoczona nadaje się do spożycia tylko przez kilka miesięcy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6N8RnvI/AAAAAAAAJjE/Ldv9GSYEaoA/s1600-h/0006.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6N8RnvI/AAAAAAAAJjE/Ldv9GSYEaoA/s400/0006.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100639043002098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgdtxwx6dI/AAAAAAAAJi0/cOHE55AF3QU/s1600-h/0004.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 186px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgdtxwx6dI/AAAAAAAAJi0/cOHE55AF3QU/s400/0004.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402100425320163794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8348167670454377165?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8348167670454377165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8348167670454377165&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8348167670454377165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8348167670454377165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/11/dorocznie-stoczeni.html' title='Dorocznie stłoczeni'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Svgd6gKvOeI/AAAAAAAAJjU/fmgxCkObEJE/s72-c/0008.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3441189049349060592</id><published>2009-10-21T10:15:00.006+02:00</published><updated>2009-12-22T15:02:08.248+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rzymie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Nieciasny, niewłasny i z przeciągami</title><content type='html'>Zapuszczanie korzeni to raczej niewidoczny proces. Znajdujesz kąt do mieszkania i sam nie wiesz kiedy staje się on twoim odnośnikiem, punktem wyjścia, do którego zawsze wracasz, gdzie czujesz się dobrze, u siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi po opuszczeniu domu rodzinnego jeszcze się to nie przytrafiło, bo włóczę się po wynajętych mieszkaniach, z cudzymi meblami i cudzym gustem. Ale mamy w naszym bloku przyjaciela, profesora filozofii, który zapuścił korzenie w wynajętym mieszkaniu. Poczuł się w nim na tyle dobrze, by po latach je wykupić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowodem na to, że można zakorzenić się wszędzie, są poniższe zdjęcia. Te dwie kobiety „mieszkają” na tym cypelku od ładnych kilku miesięcy. Pojawiły się na wiosnę. Podczas upałów przenosiły się kilkanaście metrów dalej,  gdzie mury muzeum rzucały cień, po południu zawsze jednak wracały na miejsce. Teraz, kiedy zrobiło się zimno, przenosiny się skończyły, bo cypelek jest po prostu nie do zastąpienia. Kubełki, na których siedzą, są jednocześnie klopami. Czasem więc niewinni przechodnie skazani są na nieprzyjemne widoki i zapachy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SuAv7eDMb-I/AAAAAAAAJiU/e__LU-D2jho/s1600-h/DSC01378.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SuAv7eDMb-I/AAAAAAAAJiU/e__LU-D2jho/s400/DSC01378.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395365052315103202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SuAv7DhzRuI/AAAAAAAAJiM/l0_8K7kK2-0/s1600-h/DSC01307.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SuAv7DhzRuI/AAAAAAAAJiM/l0_8K7kK2-0/s400/DSC01307.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395365045195720418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Podobno panie są nie do ruszenia. Są siostrami, które nie mają dachu nad głową, ale też odmawiają przyjęcia pomocy od nagabujących je organizacji pomocy społecznej. Zapuściły korzenie na tym cypelku, nawet jeśli my, przechodnie, nie czujemy się z tym najlepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli zdarzy się wam wpaść na krótkie wakacje do Rzymu, spotkacie je na cypelku przy Placu Pięciuset (Pzza Cinquecento), między dworcem Termini a Placem Republiki (Pzza Republica).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SuAv6y51DEI/AAAAAAAAJiE/rUgwnqpZLds/s1600-h/DSC01287.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SuAv6y51DEI/AAAAAAAAJiE/rUgwnqpZLds/s400/DSC01287.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395365040733097026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3441189049349060592?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3441189049349060592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3441189049349060592&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3441189049349060592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3441189049349060592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/10/nieciasny-niewasny-i-z-przeciagami.html' title='Nieciasny, niewłasny i z przeciągami'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SuAv7eDMb-I/AAAAAAAAJiU/e__LU-D2jho/s72-c/DSC01378.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4097691946117749908</id><published>2009-09-01T15:28:00.011+02:00</published><updated>2009-09-01T16:17:53.660+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacjach we Włoszech'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Lato w mieście</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h07PMqZI/AAAAAAAAJf0/YnBA2yqWi4w/s1600-h/DSC_0021.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 157px; height: 231px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h07PMqZI/AAAAAAAAJf0/YnBA2yqWi4w/s400/DSC_0021.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490723288590738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po ponad dwóch latach w końcu mnie dopadało. I nie, żebym się poddała, albo żeby ktoś mnie do tego zmusił. Nie. Wystarczyło kilka tygodni włoskiego, gorącego lata w mieście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale zacznijmy od pozycji wyjściowej, czyli lata w mieście w Warszawie albo w Augustowie. Tak dla porównania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łatwo nie było nigdy, szczególnie w stolicy. Bo kiedy nadchodzi upał, kiedy rozgrzewa się asfalt, a chodnik odbija światło i bez słonecznych okularów ani rusz, warszawiacy biorą urlopy i jadą nad morze, nad jeziora, w góry i do ciepłych krajów. W Augustowie wszyscy śmigają na plażę i chłodzą nogi w wodzie, albo całokształt, albo wskakują na łódkę i wystawiają gęby w stronę wiatru. Wieczorami Augustów raczył spragnionych rozrywki teatralnymi występami trupy aktorskiej na wakacyjnych występach, albo koncertami na świeżym powietrzu. W Warszawie natomiast można było zawsze liczyć na kino pod chmurką, jeśli, rzecz jasna, nie padało. Uwielbiałam te gorące wieczory, kiedy zalegiwaliśmy ławki w parku saskim, a przed nami na przenośnym ekranie działa się filmowa akcja. Przynosiliśmy zakupione w sklepie napoje i chipsy i było super. A jak padało – Kinoteka była zawsze o krok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i kiedy przyszło mi spędzać lato we włoskim mieście, zabrakło mi tych polskich tradycji. I brakowało mi ich do czasu, kiedy to odkryłam, że wbrew pozorom życie nie zamiera we Włoszech nawet w sierpniu! Ba, ma się całkiem dobrze. W ruinach rzymskiego teatru w Terni wieczorami aktywuje się kino pod chmurką, w czerwcu otworzyli nam całkiem nowy i bardzo nowoczesny multipleks, a dla leniuchów w centrum unowocześnili stary. W okolicy praktycznie codziennie jest inny festiwal, można wyskoczyć do Narni i obejrzeć operę na świeżym powietrzu, albo wyskoczyć na festyn lodów, średniowiecznej kultury, pizzy, smażonych placuszków itp. Dla każdego, do wyboru!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem mnie dopadło włoskie rozleniwienie. Nic mi się nie chce. Kiedy jest gorąco, mam ochotę jedynie rozpłaszczyć się na włoskiej plaży, poskakać z falami morza, chlupnąć się do basenu. Naszą  kulturalną aktywność ogranicza poziom wilgotności ręczników. Oraz zasoby lodówki moich teściów, dzięki którym co niedziela zaliczamy pikniki w górach, gdzie upał nie daje się we znaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, jak długo to jeszcze potrwa? Utrwali się, czy przejdzie wraz z falą upałów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h0Bx_32I/AAAAAAAAJfk/hctqpIsyOVg/s1600-h/DSC_0005.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h0Bx_32I/AAAAAAAAJfk/hctqpIsyOVg/s400/DSC_0005.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490707865296738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0hzliCczI/AAAAAAAAJfc/4rqpfK57sSo/s1600-h/DSC_0001.JPG"&gt;   &lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0hzliCczI/AAAAAAAAJfc/4rqpfK57sSo/s400/DSC_0001.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490700282164018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h1JxZuSI/AAAAAAAAJf8/1cumFhmRjLc/s1600-h/DSC_0253.JPG"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h0d5oeGI/AAAAAAAAJfs/acg9z5ZMKEM/s1600-h/DSC_0006.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h0d5oeGI/AAAAAAAAJfs/acg9z5ZMKEM/s400/DSC_0006.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490715413510242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h1JxZuSI/AAAAAAAAJf8/1cumFhmRjLc/s1600-h/DSC_0253.JPG"&gt;    &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h1JxZuSI/AAAAAAAAJf8/1cumFhmRjLc/s1600-h/DSC_0253.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h1JxZuSI/AAAAAAAAJf8/1cumFhmRjLc/s400/DSC_0253.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490727190149410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iDCvH6cI/AAAAAAAAJgc/B7MpNqpauJM/s1600-h/DSC_0269.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iDCvH6cI/AAAAAAAAJgc/B7MpNqpauJM/s400/DSC_0269.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490965819713986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iC5fhGyI/AAAAAAAAJgU/eNLZRBjn_CI/s1600-h/DSC_0270.JPG"&gt;   &lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iC5fhGyI/AAAAAAAAJgU/eNLZRBjn_CI/s400/DSC_0270.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490963338337058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h1JxZuSI/AAAAAAAAJf8/1cumFhmRjLc/s1600-h/DSC_0253.JPG"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h1JxZuSI/AAAAAAAAJf8/1cumFhmRjLc/s1600-h/DSC_0253.JPG"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iCO5lP4I/AAAAAAAAJgE/Cd0bJVWlFcw/s1600-h/DSC_0351.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iCO5lP4I/AAAAAAAAJgE/Cd0bJVWlFcw/s400/DSC_0351.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490951904935810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iCqpcQ0I/AAAAAAAAJgM/xcsJBZGklW0/s1600-h/DSC_0274.JPG"&gt;   &lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 157px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0iCqpcQ0I/AAAAAAAAJgM/xcsJBZGklW0/s400/DSC_0274.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376490959353430850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h0d5oeGI/AAAAAAAAJfs/acg9z5ZMKEM/s1600-h/DSC_0006.JPG"&gt; &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h0d5oeGI/AAAAAAAAJfs/acg9z5ZMKEM/s1600-h/DSC_0006.JPG"&gt;  &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0hzliCczI/AAAAAAAAJfc/4rqpfK57sSo/s1600-h/DSC_0001.JPG"&gt;   &lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4097691946117749908?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4097691946117749908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4097691946117749908&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4097691946117749908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4097691946117749908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/09/po-ponad-dwoch-latach-w-koncu-mnie.html' title='Lato w mieście'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sp0h07PMqZI/AAAAAAAAJf0/YnBA2yqWi4w/s72-c/DSC_0021.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-108683961821648242</id><published>2009-08-12T11:18:00.004+02:00</published><updated>2009-08-12T11:25:00.000+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Sierpień</title><content type='html'>Sierpień jest miesiącem, kiedy to Włosi zbiorowo wyparowują biur, sklepów i ulic, by zmaterializować się bardzo daleko, najlepiej w innych częściach świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku dotarło do mnie, jak ważny w życiu Włocha jest urlop. Z ogromu włoskich przywar i śmiesznostek także i ta przypadłość ma w sobie coś nienaturalnego. Czy w urlopie jest coś złego? Oczywiście nie. Wszyscy potrzebujemy uwolnić się od rutyny i naładować baterie, wszyscy potrzebujemy poczuć, że pracujemy by żyć, a nie żyjemy po to, żeby pracować. Tylko że oni to robią, hm.... wspólnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy nie zdążyliśmy jeszcze wypakować walizek po podróży poślubnej, nasi znajomi już zaczynali nas pytać, kiedy jedziemy na urlop, a kiedy wróciłam do pracy, moje biurowe koleżanki zaczęły mi zadawać to samo pytanie. Bo, mój drogi czytelniku, z jakichś magicznych przyczyn, prawdziwy urlop w wersji włoskiej to urlop w sierpniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, to wtedy w Rzymie i innych miastach sklepy zamykają się na amen i wywieszają kartki o ustaniu działalności na czas wakacji. To wtedy komunikacja miejska spowalnia i zmniejsza ilość usług. To wtedy na ulicy godzinami nie widać żywej duszy. To wtedy dzwonienie do biura włoskiego kontraktora nie ma sensu. I to wtedy ceny wczasów skaczą w górę o ponad połowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalnie myślący Europejczyk wolałby wziąć urlop z okresie mniej popularnym, żeby uniknąć korków i żeby nie przepłacać za wakacyjne przyjemności. Apenińska część Europy działa inaczej. By oddać rzeczy sprawiedliwość muszę przyznać, że niektórzy Włosi nie mogą pozwolić sobie na myślenie europejskimi standardami, bowiem ich umowa o pracę przewiduje, że pracodawca decyduje o tym, kiedy ma nastąpić mniej-więcej połowa ich urlopu. A kiedy zadecyduje, zamyka fabrykę w sierpniu i wysyła pracowników precz na 2 lub 3 tygodnie. I to nic, że gospodarka w sierpniu staje w miejscu, PKB spada na łeb na szyję, a gospodarstwa domowe notują ujemne dochody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A że nie jest to mój przypadek w tym roku, mogę patrzeć na to wydarzenie z luźnej perspektywy. Na przykład w pociągu jest teraz bardzo luźno i rano nie muszę się z nikim tłoczyć. Na przykład na basenie w sobotę było bardzo luźno. I nad morzem też. I w biurze mamy bardzo luźno i podchodzimy do pracy na luzaka. Telefony nie dzwonią. Świat się wyluzował. Jest sierpień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SoKJL7ypHII/AAAAAAAAJe8/yQFb2FdnVfQ/s1600-h/DSC01196.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 165px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SoKJL7ypHII/AAAAAAAAJe8/yQFb2FdnVfQ/s400/DSC01196.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369004543900720258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SoKJLfgHKLI/AAAAAAAAJe0/9yJzKlH5AJE/s1600-h/DSC01141.JPG"&gt;    &lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 165px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SoKJLfgHKLI/AAAAAAAAJe0/9yJzKlH5AJE/s400/DSC01141.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369004536306804914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-108683961821648242?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/108683961821648242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=108683961821648242&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/108683961821648242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/108683961821648242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/08/sierpien.html' title='Sierpień'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SoKJL7ypHII/AAAAAAAAJe8/yQFb2FdnVfQ/s72-c/DSC01196.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3999667613052054338</id><published>2009-08-05T12:21:00.004+02:00</published><updated>2009-08-05T12:33:56.188+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ślubie po włosku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Edukacyjna podróż poślubna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SnleRex8BrI/AAAAAAAAJes/Sr2pv9m-C-Y/s1600-h/DSC_0706.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 227px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SnleRex8BrI/AAAAAAAAJes/Sr2pv9m-C-Y/s400/DSC_0706.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366424085401962162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SnleRAo0y1I/AAAAAAAAJek/oSA6N2thxcs/s1600-h/DSC_0501.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 228px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SnleRAo0y1I/AAAAAAAAJek/oSA6N2thxcs/s400/DSC_0501.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366424077310675794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Codziennie przemieszczanie się do pracy zaczyna mi przypominać film post-katastroficzny o wyludnieniu Ziemi. Pociągi i ulice są prawie puste, a ci nieliczni co zostali, są baaaardzo nerwowi. Ja też bym chciała wyjechać na wakacje. Problem w tym, że zaliczyłam je w czerwcu, w ramach podróży poślubnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_ZEqqWI/AAAAAAAAJeE/D307qs9Wp2A/s1600-h/DSC_0288.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 223px; height: 147px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_ZEqqWI/AAAAAAAAJeE/D307qs9Wp2A/s400/DSC_0288.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366423774632257890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Bech... to były czasy.... Przemieszczaliśmy się z miejsca na miejsce, wylegiwaliśmy na plaży i taplaliśmy w oceanie, ale przede wszystkim i nade wszystko: edukowaliśmy się mimowolnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja na przykład teraz już wiem:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;że nawet jeśli w ambasadzie Tajlandii w Rzymie mówią ci, że nie potrzebujesz wizy żeby do nich wjechać, bo jesteś przecież z UE, to na miejscu okaże się, że to nieprawda;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;że przewodnik, który ma cię oprowadzać po Bali i wykładać ci kontekst kulturowo-historyczny zwiedzanych miejsc w języku włoskim, może po pierwsze: nie mieć pojęcia o czym mówi, a po drugie: może tak naprawdę nie mówić po włosku;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_9Q9Q_I/AAAAAAAAJeU/jt9MfBYO8-4/s1600-h/DSC_0363.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 222px; height: 146px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_9Q9Q_I/AAAAAAAAJeU/jt9MfBYO8-4/s400/DSC_0363.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366423784347485170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;że kiedy cię pytają czy chcesz zobaczyć jak mieszka indonezyjska rodzina, jak się robi gliniane garnki albo jak powstaje batik, to w wolnym tłumaczeniu pytają cię, czy masz ochotę na zakupy;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;że ludzie w Indonezji są bardzo fajni i bardzo sobie pomagają, więc kiedy przewodnik cię pyta, czy chcesz „coś zobaczyć”, niefajnie jest powiedzieć „nie”;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;że francuskie standardy pokoi superior są znacznie niższe od wszystkich innych hotelarskich standardów, w związku z czym na miejscu okazuje się, że płacisz im kupę kasy za małą klitkę, która teoretycznie  powinna mieć widok na morze, ale z przyczyn geograficznych jest to fizycznie niemożliwe, w związku z czym już nigdy więcej nie chcemy gościć w hotelach Novotelu;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;że morze może przychodzić i odchodzić, więc po południu lepiej zaprzyjaźnić się z basenem, nawet jeśli jest bardzo mały;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_pYPA9I/AAAAAAAAJeM/DFodaBQoq1k/s1600-h/DSC_0399.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 147px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_pYPA9I/AAAAAAAAJeM/DFodaBQoq1k/s400/DSC_0399.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366423779009299410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;że w tym samym Novotelu dwie krowy Good i Morning mogą niezbyt skutecznie, ale za to w bardzo romantyczny sposób, odwrócić twoją uwagę od tego, że jedzenie jest do niczego, ciastka śmierdzą rybą i nie ma zbyt dużego wyboru, więc po raz nasty musisz jeść na śniadanie jajecznicę;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;że spotkanie rodaków na obczyźnie jest zawsze doświadczeniem traumatycznym, bo z jakichś powodów potrzebują zawsze mocno naznaczyć swoją obecność;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;że podróż powrotna jest zawsze bardziej męcząca;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;i że 2 tygodnie urlopu ślubnego to fantastyczny włoski wynalazek, bo kiedy po tygodniu wojaży łapiesz się na tym, że jeszcze nie wracasz do pracy, czujesz się naprawdę na wakacjach.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_0gCwqI/AAAAAAAAJec/rpZPpbglkik/s1600-h/DSC_0271.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 222px; height: 146px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Snld_0gCwqI/AAAAAAAAJec/rpZPpbglkik/s400/DSC_0271.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366423781994840738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3999667613052054338?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3999667613052054338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3999667613052054338&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3999667613052054338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3999667613052054338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/08/edukacyjna-podroz-poslubna.html' title='Edukacyjna podróż poślubna'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SnleRex8BrI/AAAAAAAAJes/Sr2pv9m-C-Y/s72-c/DSC_0706.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-438928492486632839</id><published>2009-07-18T12:22:00.001+02:00</published><updated>2009-07-18T12:24:29.628+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ślubie po włosku'/><title type='text'>Gorączka weselnej nocy</title><content type='html'>Moim wiernym czytelnikom winna jestem wytłumaczenie tak długiego milczenia. Niniejszym się tłumaczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam za mąż, a ostatnie tygodnie przygotowań pozostawiły mnie bez chwili wytchnienia.Sprawę utrudniał fakt, że nie mogłam poświęcić się jednyi ślubnej gorączce. Musiałam stawiać się w pracy i na kursie dla webdesignera, który po pierwsze: się zaczął z końcem marca, a po drugie: w pewnym momencie zintensyfikował się do trzech lekcji w tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tak napiętym planie tygodnia odkryłam, jak bardzo skomplikowane może być życie przyszłej panny młodej. Musiałam się zrobić na bóstwo, czyli znależć i skorzystać z usług kosmetyczki/stylistki i fryzjerki. Znaleźć i przymierzyć wielokrotnie suknię ślubną oraz dowiedzieć się, że welon do niej kosztuje 450 euro. Co oznaczało, że muszę rozwiązać też problem welonowy, czyli udać się na poszukiwania czegoś tańszego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był punkt inicjacyjny dla wszystkich innych problemów, które się do tej pory ukrywały. Dziewczyna, która miała zaśpiewać na naszym weselu i przyprowadzić akompaniatora, na miesiąc przed imprezą powiedziała nam, że będzie śpiewać w chórkach u jakiegoś znanego stetryczałego włoskiego artysty. I że sorry. Szukajcie, a znajdziecie muzyków w topowym sezonie ślubno-komunijnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwiaciarka po dwóch miesiącach wydusiła w końcu, nie bez naszych nacisków, wycenę kompozycji kwiatowych, co wywołało w nas nagły skok ciśnienia i zmusiło do gorączkowych poszukiwań innej kwiaciarki. W ramach tychże poszukiwań dowiedzieliśmy się, że kwiaty w kolorze niebieskim występują bądź nie i albo są odporne na upały bądź nie. Zależało od sklepu. Tam, gdzie nie występowały, pytali nas zawsze dlaczego nie chcemy róż. To znaczy, dlaczego ja ich nie chcę, bo to zwykle baby wymyślają takie problemy jak nieistniejące kwiaty w kolorze niebieskim. I tak oto przekonałam się, że organizacja ślubu we Włoszech okrada z wyobraźni i zmusza do robienia wszystkiego jak wszyscy, bo im się nie chce wymyślać wszystkiego od nowa. To, czy dostaniesz czego chcesz zależy od tego czy masz szczęście czy dużo kasy. My mieliśmy szczęście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tydzień przed ślubem dostaliśmy obrączki – prezent od naszych świadków. Ale, że jesteśmy we Włoszech, nie obyło się bez komplikacji. Jubiler pomieszał zamówienia, w związku z czym ja dostałam obrączkę o 4 numery za dużą. Musieliśmy znaleźć zakład, w którym nam ją zmniejszą w ciągu kilku godzin, bo nasz świadek musiał je potem zabrać do grawera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko wskazywało na to, że w dniu ślubu zostanę chodzącym strzępkiem nerwów. Na szczęście jednak na czas przyjechała moja mama, a potem przyjaciele, by wesprzeć mnie w ostatnich chwilach przygotowań i pomóc mi zmniejszyć ciśnienie. To dzięki nim na czas powstały programy do kościoła i tabliczki na stoły, to dzięki nim mogłam w końcu wyjść wieczorem na miasto i poczuć się jak człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chociaż sama impreza ślubna nie obyła się bez wpadek, bo zapomnieliśmy zapalić świece, a poduszka na obrączki zamiast trafić do dziewczynki, która miała nam je przynieść, leżała spokojnie na pulpicie, a pastor chciał nam ulepszyć ceremonię w związku z czym ją niemiłosiernie wydłużył, co spowodowało, że nie zdążyliśmy na czas dotrzeć do Carsuole, gdzie chcieliśmy zrobić zdjęcia.... to mimo wszystko te wpadki nie były w stanie zepsuć naszego dobrego humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy we Włoszech, tu nie możesz oczekiwać, że rzeczy nastąpią zgodnie z planem, a jeśli chcesz, żeby były zrobione tak, jak to sobie umyśliłeś, musisz zrobić je sam, alo ściągnąć ekipę z Polski ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-438928492486632839?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/438928492486632839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=438928492486632839&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/438928492486632839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/438928492486632839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/07/goraczka-weselnej-nocy.html' title='Gorączka weselnej nocy'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4823541011617125809</id><published>2009-04-26T11:34:00.003+02:00</published><updated>2009-04-26T12:17:12.839+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Ostatnia niedziela miesiąca</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(102, 0, 0);font-size:100%;" &gt;Ścisk, tłok i sztuka gratis&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy87hDIpI/AAAAAAAAF5Y/ZxZja-sP9Hc/s1600-h/DSC00834.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy87hDIpI/AAAAAAAAF5Y/ZxZja-sP9Hc/s400/DSC00834.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328940281435988626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Od czasu, kiedy jestem we Włoszech na stałe, chodzi mi po głowie odwiedzenie Muzeów Watykańskich. Jak się okazało, nie tylko mnie. Dlatego, kiedy tylko zobaczyliśmy ogłoszenie o wycieczce do muzeów w sensownej cenie, nie zastanawialiśmy się ani chwili. Mimo, że organizatorzy ostrzegali, że cena nie zawiera obiadu i że autokar wyrusza o skandalicznie wczesnej godzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do chwili, w której nie stanęliśmy w naprawdę długiej kolejce do wejścia na godzinę przed otwarciem muzeów, nie byliśmy świadomi, że oto mamy do czynienia z wolną wejściówką. Okazuje się bowiem, że Muzea Watykańskie w każdą ostatnią niedzielę miesiąca otwierają się na krótko wprawdzie, ale dla wszystkich, którzy chcą oszczędzić 11 euro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy9I5MhyI/AAAAAAAAF5o/v412y8iS3Jw/s1600-h/DSC00842.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy9I5MhyI/AAAAAAAAF5o/v412y8iS3Jw/s400/DSC00842.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328940285026928418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy9MsL-HI/AAAAAAAAF5g/6lyyTj20Xes/s1600-h/DSC00841.JPG"&gt;                                  &lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy9MsL-HI/AAAAAAAAF5g/6lyyTj20Xes/s400/DSC00841.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328940286046107762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że sensowna cena za wycieczkę nie była aż tak sensowna, bo gratis załapaliśmy się na stanie w deszczu i przeciskanie się do środka, a potem w środku. Na dokładkę nasz przewodnik został poinstruowany, że w południe wszyscy mamy stać już na placu i czekać na wyjście papieża. Z tych wszystkich powodów muszę przyznać, że warto wydać 11 euro na zwiedzanie muzeów i Palatynu. W środku jest bowiem co oglądać, poza tym można robić zdjęcia prawie wszędzie (z wyłączeniem Kaplicy Sykstyńskiej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy9fMSiTI/AAAAAAAAF5w/BN3qAOOt3co/s1600-h/DSC00865.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy9fMSiTI/AAAAAAAAF5w/BN3qAOOt3co/s400/DSC00865.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328940291012593970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;                     &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQ0GJyPL3I/AAAAAAAAF6g/2vzGFaQsgxI/s1600-h/DSC00882.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQ0GJyPL3I/AAAAAAAAF6g/2vzGFaQsgxI/s400/DSC00882.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328941539396628338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mi po wycieczce pozostał spory niedosyt. I przeziębienie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4823541011617125809?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4823541011617125809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4823541011617125809&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4823541011617125809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4823541011617125809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/04/ostatnia-niedziela-miesiaca.html' title='Ostatnia niedziela miesiąca'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SfQy87hDIpI/AAAAAAAAF5Y/ZxZja-sP9Hc/s72-c/DSC00834.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7713312072740304736</id><published>2009-04-06T09:20:00.003+02:00</published><updated>2009-10-21T12:36:54.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trzęsieniu ziemi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><title type='text'>Zatrzęsło</title><content type='html'>Dziś od rana nie mówi się o niczym innym. Wszyscy pytają się wzajemnie, czy poczuli trzęsienie. Od dawna we Włoszech nie zatrzęsło aż tak mocno i do tej pory trzęsienia nie owocowały aż tak wielką liczbą ofiar. L'Aquila jest tylko 100 km od Terni, więc ominęło nas "o włos". Nami tylko trochę pokiwało, podczas gdy wielu mieszkańców L'Aquili straciło życie i dach nad głową.&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/gf8BcaUHcBc&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/gf8BcaUHcBc&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7713312072740304736?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7713312072740304736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7713312072740304736&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7713312072740304736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7713312072740304736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/04/zatrzeso.html' title='Zatrzęsło'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5547795937210498879</id><published>2009-03-27T12:36:00.003+01:00</published><updated>2009-03-27T12:40:03.047+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><title type='text'>Wiosna?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Scy6e4oxThI/AAAAAAAAF4g/zLo7ezDvf2g/s1600-h/DSC00831.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 230px; height: 172px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Scy6e4oxThI/AAAAAAAAF4g/zLo7ezDvf2g/s400/DSC00831.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317830299779943954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem Terni potrafi cię zaskoczyć. Pdczas gdy pejzaż zaczęły w końcu wypełniać żółte mimozy i błękitne niezapominajki, na głównym placu, tuż przy wejściu na główny trakt, stanęło... lodowisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, może to nawiązanie do wrednej pogody która postanowiła uczcić pierwszy dzień wiosny? Bo burze przynoszą to ostanimi dniami śnieg i grad? Nie wiem. Tak czy siak, to miłe, że można pojeździć sobie na łyżwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatno ślizgałam się jeszcze w Warszawie, tuż przed moją przeprowadzką do Włoch, czyli ponad 2 lata temu. Fakt, był środek zimy i temperatura zdecydowanie poniżej zera. Musiałam jeździć w puchowej kurtce, co mocno umniejszało komfort i zabawę. Za to przy panujących tu piętnastu stopniach w ciągu dnia (jak na ternańską normę marcową to zimno) ślizganie mogłoby być nawet całkiem przyjemne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Scy6epe5jRI/AAAAAAAAF4Y/0t88Y1o6sdY/s1600-h/DSC00826.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 232px; height: 172px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Scy6epe5jRI/AAAAAAAAF4Y/0t88Y1o6sdY/s400/DSC00826.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317830295712009490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Problem w tym, że musiałabym zainwestować w łyżwy. A kto mi zagwarantuje, że w przyszłym roku też nam tu postawią to lodowisko?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5547795937210498879?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5547795937210498879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5547795937210498879&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5547795937210498879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5547795937210498879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/03/wiosna.html' title='Wiosna?'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Scy6e4oxThI/AAAAAAAAF4g/zLo7ezDvf2g/s72-c/DSC00831.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1047092991673638519</id><published>2009-03-15T12:15:00.002+01:00</published><updated>2009-03-15T12:22:57.080+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ślubie po włosku'/><title type='text'>Opóźnienia</title><content type='html'>Wszystkich moich wiernych czytelników bardzo przepraszam za rzadkie ostatnio wpisy na blogu. Opóźnienia wynikają z konsumujących mój czas i energię przygotowań do ślubu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że mimo wszystko lubicie tutaj wracać...!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1047092991673638519?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1047092991673638519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1047092991673638519&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1047092991673638519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1047092991673638519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/03/opoznienia.html' title='Opóźnienia'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-651017030671954926</id><published>2009-03-15T12:08:00.005+01:00</published><updated>2009-03-15T12:15:24.704+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Rydwan Achillesa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziW_iBZZI/AAAAAAAAF4I/8SzkIUgB2oY/s1600-h/DSC00822.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 132px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziW_iBZZI/AAAAAAAAF4I/8SzkIUgB2oY/s400/DSC00822.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313370545029473682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We Włoszech jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy jest to, że w nawet najbardziej zimny i nieprzyjemny dzień, ludzie są w stanie zaskoczyć cię gorącym przyjęciem. Nas spotkało to dwa tygodnie temu, kiedy to po obiedzie urodzinowym mojego (już prawie) teścia, ruszyliśmy w pokryte śniegiem okolice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziZwOWhhI/AAAAAAAAF4Q/XJGUOyejGR4/s1600-h/DSC00824.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 173px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziZwOWhhI/AAAAAAAAF4Q/XJGUOyejGR4/s400/DSC00824.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313370592460047890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wywiozło nas do Monteleone di Spoleto, mieściny opuszczonej przez swoich mieszkańców, miejscami pokrytej lodem i bardzo, ale to bardzo urokliwej. Chodząc po śliskich schodkach i oblodzonych kamieniach natknęliśmy się jeszcze na kilku pasjonatów zwiedzania  oraz... miejscowego kustosza muzeum, który zaczepił nas spontanicznie proponując wycieczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak oto poznałam historię Rydwanu Achillesa, który powstał na tych terenach około 6 wieku p.n.e. i dobrze się tam czuł do mniej więcej roku 1901, kiedy został całkiem niechcący wykopany przez rolnika stawiającego dom swojej córce. Jako że początek XX wieku był okresem trudnym ekonomicznie, a rydwan był ze złota, rolnik udał się ze swym znaleziskiem do antykwariusza. Antykwariusz sprzedał rydwan jednemu biznesmenowi, ten sprzedał go drugiemu i tym sposobem dziedzictwo Etrusków opuściło Włochy kończąc swoją podróż w Metropolitan Museum w Nowym Jorku. Jeśli jesteście w okolicy, powinniście zajrzeć, dokładnie się przyjrzeć i dać mi znać, jakie robi wrażenie. Mi bowiem dane było zobaczyć jedynie kopię, którą udało się odtworzyć Włochom w latach 80-tych ubiegłego wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziFCPmuVI/AAAAAAAAF34/e7OsVSPC58k/s1600-h/DSC00810.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 231px; height: 173px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziFCPmuVI/AAAAAAAAF34/e7OsVSPC58k/s400/DSC00810.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313370236519889234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Poza kopią rydwanu w bronzie, mini-muzeum zawiera formy odlewnicze i zdjęcia przedmiotów, które mogły być znalezione razem z rydwanem. Nikt nie wie na pewno co oprócz rydwanu zawierało znalezisko, bowiem rolnik nie był w stanie docenić wartości rzeczy niezłoconych i po prostu je gdzieś wyrzucił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziFgYpPXI/AAAAAAAAF4A/t60UECq0YS8/s1600-h/DSC00819.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 230px; height: 173px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziFgYpPXI/AAAAAAAAF4A/t60UECq0YS8/s400/DSC00819.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313370244610866546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Płaskorzeźby zdobiące zewnętrze rydwanu opowiadają historię Achillesa. Swoją drogą, to fascynujące, że prawie dwa tysiące lat temu, ludzie lubili podróżować tak jak my dzisiaj i dzielić się rodzimymi historiami. W końcu z Krety do Monteleone di Spoleto jest jednak kawał drogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-651017030671954926?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/651017030671954926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=651017030671954926&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/651017030671954926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/651017030671954926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/03/rydwan-achillesa.html' title='Rydwan Achillesa'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SbziW_iBZZI/AAAAAAAAF4I/8SzkIUgB2oY/s72-c/DSC00822.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6568461552900741632</id><published>2009-02-27T10:33:00.003+01:00</published><updated>2009-02-27T10:41:48.618+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><title type='text'>Wojna postu z karnawałem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0Dm7BePI/AAAAAAAAF3o/U5PAh8xM2BY/s1600-h/05.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 242px; height: 182px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0Dm7BePI/AAAAAAAAF3o/U5PAh8xM2BY/s400/05.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307408659960133874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na początku wygląda to po prostu niewinnie. Wychodzisz na miasto i widzisz żuczka albo księżniczkę przemykającą niewinnie przez miasto. Czasem trafi się pszczółka, czasem kowboj w kapeluszu. Z reguły towarzyszą im rodzice, albo przynajmniej jedno z nich. W weekendy zastanawiające są zawsze tony konfetti i pianek zalegające Plac Solferino. Czasem po prostu ulice są białe od okrągłych papierków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0DXlcMsI/AAAAAAAAF3g/Uc196lhXUuQ/s1600-h/04.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 271px; height: 282px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0DXlcMsI/AAAAAAAAF3g/Uc196lhXUuQ/s400/04.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307408655843078850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A są to tylko niewinne, coweekendowe potyczki karnawałowe. Ostateczna bitwa dorocznej wojny postu z karnawałem odbywa się w Tłusty Wtorek. Dokładnie – nikt go tutaj nie nazywa Ostatkami. Tego dnia dorośli chowają głowę w piasek, zamykają sklepy i zaklejają witryny kartonami. Wyjście na miasto grozi spotkaniem band szalejących niedorostków i poważnym zabrudzeniem. Tego dnia narzędziami w bitwie nie są już tylko niewinne konfetti, do gry wkraczają także jajka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0De4MDxI/AAAAAAAAF3Y/3gjph7zN3vo/s1600-h/03.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 214px; height: 160px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0De4MDxI/AAAAAAAAF3Y/3gjph7zN3vo/s400/03.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307408657800761106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Aby nie stać się ofiarą ostatecznej bitwy, przemknęłąm szybko z pociągu do domu. Zresztą i tak nie mogłam zrobić zakupów, bo wszyscy się pozamykali, tak w razie czego. Niniejszym załączone foto są dokumentacją wersji wojny romantycznej, czyli jej pierwszego etapu. Prawda, że dzieciaki wyglądają naprawdę niewinnie? Aż trudno uwierzyć, że mogą stać się groźne w Tłusty Wtorek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0DMr2rrI/AAAAAAAAF3I/QLFMdZ13TuM/s1600-h/01.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 177px; height: 223px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0DMr2rrI/AAAAAAAAF3I/QLFMdZ13TuM/s400/01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307408652917190322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0DC0QETI/AAAAAAAAF3Q/mH2S3vW03hs/s1600-h/02.jpg"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 218px; height: 223px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0DC0QETI/AAAAAAAAF3Q/mH2S3vW03hs/s400/02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307408650268053810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0De4MDxI/AAAAAAAAF3Y/3gjph7zN3vo/s1600-h/03.jpg"&gt;  &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6568461552900741632?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6568461552900741632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6568461552900741632&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6568461552900741632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6568461552900741632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/02/wojna-postu-z-karnawaem.html' title='Wojna postu z karnawałem'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/Sae0Dm7BePI/AAAAAAAAF3o/U5PAh8xM2BY/s72-c/05.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1616777024423399598</id><published>2009-02-05T16:31:00.003+01:00</published><updated>2009-02-05T16:37:08.375+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><title type='text'>To już prawie koniec</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SYsHLfWiQEI/AAAAAAAAF24/iEn9zhrn-ic/s1600-h/DSC00789.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 233px; height: 174px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SYsHLfWiQEI/AAAAAAAAF24/iEn9zhrn-ic/s400/DSC00789.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299337280507494466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dwa tygodnie temu wpadłam w panikę na widok siedemdziesięciu procent w witrynach sklepowych. “No nie – pomyślałam sobie – to już koniec! Po wyprzedażach. Jeśli nie kupimy niczego w ten weekend.... nie załapiemy się już na żadną okazję!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem rzeczywistość okazała się w stanie odmiennym, bowiem wyprzedaże w tym roku zaczęły się drugiego stycznia, a kończą... piętnastego lutego! Zaś tak wczesne maksymalne obniżki cen mają związek z szalejącym kryzysem. Włosi, pomiędzy wszechobecnych pokus, na zakupy nie chodzą. Co więcej, kryzys dotknął też sprzedawców towarów luksusowych, czego dowodem jest trzydziestoprocentowa obniżka cen w butiku Gabriella.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Butik Gabriella niegdy nie bawił się w wyprzedaże, bo też trudno mówić o obniżce cen w sklepie, w którym ceny są zawsze kwestią ukrytą dla klienta, a relatywną dla sprzedającego. Mimo to, po raz pierwszy w historii w witrynach Gabrielli w połowie sezonu wyprzedaży pojawiły się naklejki z nieśmiałym 30%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SYsHKb1p4II/AAAAAAAAF2w/RPk5rtXWgLo/s1600-h/DSC00782.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 262px; height: 197px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SYsHKb1p4II/AAAAAAAAF2w/RPk5rtXWgLo/s400/DSC00782.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299337262384406658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;My tymczasem skorzystaliśmy z okazji w zeszły weekend i pojechaliśmy do największego pod Rzymem outletu. Na początku byłam zachwycona: mało ludzi, czyli zero kolejek do przebieralni i spokojne oglądanie ciuchów na wieszakach, bez stresu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kiedy weszliśmy do sklepu, mój zachyt rozmył się na widok cen, które chociaż niby są 50%czy 70% niższe, to nie wydają się być secjalnie okazyjne. W jakiś magiczny sposób realne obniżki sytuowały się maksymalnie na poziomie 30%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc duże procenty są tylko i wyłącznie chwytem reklamowym. W rzeczywistości sklepy postanowiły radzić sobie z kryzysem metodą oszukiwania klientów.... Bu! Nieładnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1616777024423399598?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1616777024423399598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1616777024423399598&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1616777024423399598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1616777024423399598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/02/to-juz-prawie-koniec.html' title='To już prawie koniec'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SYsHLfWiQEI/AAAAAAAAF24/iEn9zhrn-ic/s72-c/DSC00789.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1076148839345591888</id><published>2009-01-16T15:45:00.001+01:00</published><updated>2009-01-16T15:48:23.053+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak?'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Jak to robią Włosi</title><content type='html'>We Włoszech czas ma sobie tylko właściwe tempo. Rzeczy następują nagle i wielkim zamieszaniu, kiedy to ty musisz coś zrobić, ale też każą ci czekać w nieskończoność, kiedy mają wydarzyć się na twoją korzyść. Ten post długo czekał na swoje powstanie, ale też i historia jego powstania jest długa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włosi nauczyli się już dawno korzystać z funduszy europejskich. Mają całkiem sprawny, przynajmniej teoretycznie, system przydzielania unijnych dotacji, serię odpowiednich formularzy, oraz spore zaplecze ludzi, którzy pomogą ci wpisać w tych formularzach właściwe rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi  rok temu zamarzył się kurs na web designera. Znalazłam w Internecie szkołę, która przeprowadza takie kursy gdzie, ku memu zaskoczeniu, dowiedziałam się, że z jej pomocą mogę ubiegać się o unijne dotacje. Przemiły pan wziął ode mnie wszystkie niezbędne dane i poinformował, że fundusze mają wyjść pod koniec lutego, w którym to czasie miał się ze mną skontaktować ,żeby mi pomóc w kompilacji niezbędnych dokumentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym prędzej udałam się więc do lokalnego biura pracy, które rzeczonymi funduszami dysponuje i w którym należy być zarejestrowanym, by liczyć na wsparcie przy opłacie za kurs. Dopełniłam więc niezbędnych formalności i zaczęłam czekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minął luty, potem marzec. Potem poszła fama że fundusze miały wyjść pod koniec kwietnia na mur beton, ale nie wyszły, z ciszą w eterze minął maj, aż na początku czerwca dostałam telefon ze szkoły. Hura!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój zapał spadł kiedy okazało się jakie dokumenty muszę zdobyć w ciągu tygodnia. Otóż okazało się, że mój PIT nie jest świadczy wystarczająco o moich dochodach. Musiałam zrobić specjalny certyfikat, który wystawiało biuro podatkowe. Traf chciał, że akuratnie w tym czasie był sezon rozliczeń (bo we Włoszech nie kompilujesz PITa sam, ale idziesz do CAAF, gdzie urzędnik w komputerze, w specjalnym programie wprowadza wszystkie dane z przyniesionych przez ciebie faktur, rachunków i innych urzędowych papierów) i najbliższy termin na dostanie się na wizytę przypadał na za kilka tygodni. Ja miałam zaledwie kilka dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście mój teść miał akurat umówioną taką wizytę i mnie ‘podczepił’. Pani wystawiła mi certyfikat w kilka minut. Certyfikaty takie są potrzebne tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ubiegasz się o dofinansowania kursów, a świadczy on o twoim statusie majątkowym, którego ocena zaczyna się od zera w górę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu, z zestawem zaświadczeń, wypełnionych przez szkołę formularzy oraz znaczkiem skarbowym, pobiegłam do Urzędu Pracy. Ku memu zdziwieniu drzwi zastałam zamknięte, a na nich jakieś mętne oświadczenie, że urząd przeszedł już na letni system pracy. Był to piątek. W poniedziałek był przedostatni dzień składania podań, więc kiedy udało mi się dotrzeć na miejsce, stanęłam w kilkusetosobowej kolejce. Oddałam dokumenty i dostałam papierek z wyznaczoną datą na spotkanie z urzędnikiem przeglądającym moje dokumenty. Spotkanie ustalono na… piątek. A kiedy do niego doszło, zostałam poproszona o złożenie oświadczenia, że moje zarobki wynoszą tyle i tyle. Ewidentnie PIT i certyfikat CAAF nie wystarczały. Ale, ku memu szczęściu dostałam dokument w którym Urząd Pracy zobowiązywał się, że zorganizuje mi kurs na Web designera do końca roku. Potwierdzenie o otrzymaniu dofinansowania miałam dostać we wrześniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy kończył się wrzesień, a urząd wypuszczał kolejne fundusze, żadne potwierdzenia nie nadciągały. W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że musieli zatrudnić firmę zewnętrzną żeby przejrzeć wszystkie podania. Minął październik, a w listopadzie urząd powiesił na swojej stronie informację, że opóźnienia nastąpiły w wyniku konfliktów politycznych i że podania będą rozpatrzone w styczniu. Wpadłam w panikę i zaczęłam szukać innych rozwiązań. Poszłam nawet dopytać się na miejscu. Nic. Miałam czekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu, w połowie grudnia, znaleźliśmy na stronie urzędu listę szczęśliwców, a na niej moje nazwisko. Natychmiast skontaktowałam się ze szkołą, która potwierdziła, że jestem na liście którą dostali. Jest już połowa stycznia, a mój kurs jeszcze się nie zaczął…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1076148839345591888?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1076148839345591888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1076148839345591888&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1076148839345591888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1076148839345591888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/01/jak-to-robi-wosi.html' title='Jak to robią Włosi'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2226426975602876196</id><published>2009-01-06T23:16:00.003+01:00</published><updated>2009-01-06T23:23:41.887+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Befanie'/><title type='text'>Befana</title><content type='html'>Ostatecznie, tegoroczne święta skończyły się jak zwykle befańskim szaleństwem. I chociaż wyrosłam już z warkoczyków, to jednak skarpetka mnie nie ominęła. Ba, miłą niespodzianką okazała się pokaźna butelczyna porto w środku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, że miłość do Befany nie przemija w żadnym wieku, można dowiedzieć się z filmu poniżej. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ta poczciwa kobieta zajrzy i do Was, moi czytelnicy, czy to jesteście we Włoszech, czy w Polsce, w Stanach Zjednoczonych czy też Wielkiej Brytanii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ak-fM35AO8Q&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Ak-fM35AO8Q&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2226426975602876196?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2226426975602876196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2226426975602876196&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2226426975602876196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2226426975602876196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/01/befana.html' title='Befana'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4016358196181659502</id><published>2009-01-01T12:35:00.002+01:00</published><updated>2009-01-01T12:42:11.412+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><title type='text'>Rozmowny nieboszczyk</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNYLjOQI/AAAAAAAAFpo/a0Aay1Vc5Xg/s1600-h/DSC00746.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 262px; height: 196px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNYLjOQI/AAAAAAAAFpo/a0Aay1Vc5Xg/s400/DSC00746.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5286288308943665410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Bez względu na to, pod jaką szerokością geograficzną spędza się święta, zawsze ląduje się przy stole. Nie inaczej było i w tym roku w Terni. Przez dwa świąteczne dni zasiadaliśmy za stołem  zaraz po pierwszej po południu, a podnosiliśmy się grubo po północy. Głównie z powodu kiepskiej pogody na dworze. Zimno, deszcz i wiatr nie zachęcały do spacerów. Dlatego rządził stół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na nim tombola, czyli włoska wersja bingo, oraz włoskie karty. Włoska talia ma zaledwie 40 kart, ale podobnie jak powszechnie przez nas używane karty francuskie, posiada cztery kolory (tutaj bardziej pasuje chyba nazwa rodzaje): monety, miecze, kije i puchary. Przy okazji nauczyliśmy się kilku całkiem wciągających, choć dość  skomplikowanych  gier włoskich. Kto by wpadł na to, że także kierunek rozdawania kart jest jedną z zasad gry o których trzeba pamiętać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNlH8omI/AAAAAAAAFqA/mj391bnVaLY/s1600-h/DSC00761.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 259px; height: 195px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNlH8omI/AAAAAAAAFqA/mj391bnVaLY/s400/DSC00761.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5286288312418214498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A tombola? Okazuje się, że karciane i numeryczne gry pochodzą z Neapolu, europejskiego centrum hazardu, gdzie wymyślono także zawód tłumacza snów. Tenże tłumacz słuchając co ci się przyśniło dziś w nocy powie ci, na które numery powinieneś postawić w lotto. Niektóre symbole mają już przypisane numery, na przykład gadatliwy umarlak to 47. Nigdy bym nie wpadła na to, że cyferki mogą być tak fascynujące i że czekanie na rozmownego nieboszczyka  może przyprawić człowieka o wypieki na twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNptAdbI/AAAAAAAAFp4/eOl-hQsNE3c/s1600-h/DSC00758.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 261px; height: 195px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNptAdbI/AAAAAAAAFp4/eOl-hQsNE3c/s400/DSC00758.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5286288313647396274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNfFq7wI/AAAAAAAAFpw/0Cq4YaeGabg/s1600-h/DSC00760.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 260px; height: 195px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNfFq7wI/AAAAAAAAFpw/0Cq4YaeGabg/s400/DSC00760.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5286288310798053122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale kiedy można coś dzięki niemu wygrać…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNfFq7wI/AAAAAAAAFpw/0Cq4YaeGabg/s1600-h/DSC00760.JPG"&gt;  &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4016358196181659502?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4016358196181659502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4016358196181659502&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4016358196181659502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4016358196181659502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2009/01/rozmowny-nieboszczyk.html' title='Rozmowny nieboszczyk'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVyrNYLjOQI/AAAAAAAAFpo/a0Aay1Vc5Xg/s72-c/DSC00746.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6608938610038117005</id><published>2008-12-23T14:44:00.004+01:00</published><updated>2008-12-23T15:01:19.239+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><title type='text'>Dzyń, dzyń, dzyń....</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrkLqi2bI/AAAAAAAAFh4/dLFUyFD63XU/s1600-h/DSC00735.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 223px; height: 167px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrkLqi2bI/AAAAAAAAFh4/dLFUyFD63XU/s400/DSC00735.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282981369744644530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrj_dV9MI/AAAAAAAAFhw/WlUsiR8mlGI/s1600-h/DSC00728.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 223px; height: 167px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrj_dV9MI/AAAAAAAAFhw/WlUsiR8mlGI/s400/DSC00728.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282981366468048066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Niby wszystko jest – świąteczne stoiska na placach, niektóre z figurkami, inne z ozdobami, jeszcze inne z lokalnymi przysmakami. Niby jest karuzela, która kręci się w kółko ciesząc dzieci. Niby są światła na każdej niemal ulicy, które robią wrażenie bardziej z daleka  niż z bliska. Niby są Mikołaje wyskakujący przez okna i oczekujący na kupców w szeregu. Niby jest już świąteczna atmosfera i zimna pogoda. Niby są kolędy i przedświąteczna gorączka. Są ubrane jak trzeba choinki. Czasem zjawia się deszcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrkUG4wwI/AAAAAAAAFiI/piQ0KPHR0Q8/s1600-h/DSC00743.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 219px; height: 165px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrkUG4wwI/AAAAAAAAFiI/piQ0KPHR0Q8/s400/DSC00743.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282981372011004674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrkFNCJlI/AAAAAAAAFiA/ezxOxuH_rUc/s1600-h/DSC00741.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 219px; height: 164px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrkFNCJlI/AAAAAAAAFiA/ezxOxuH_rUc/s400/DSC00741.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282981368010253906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Tylko tego śniegu nie ma.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6608938610038117005?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6608938610038117005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6608938610038117005&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6608938610038117005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6608938610038117005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/12/dzy-dzy-dzy.html' title='Dzyń, dzyń, dzyń....'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVDrkLqi2bI/AAAAAAAAFh4/dLFUyFD63XU/s72-c/DSC00735.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6147204846722783316</id><published>2008-12-22T22:07:00.004+01:00</published><updated>2008-12-22T22:12:58.329+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><title type='text'>Wesołych świąt!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVAB1ZUjkWI/AAAAAAAAFhQ/NiuGnKbNadw/s1600-h/wesolych.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVAB1ZUjkWI/AAAAAAAAFhQ/NiuGnKbNadw/s400/wesolych.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282724379747389794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim moim czytelnikom życzę magicznych i udanych Świąt Bożego Narodzenia. Życzę wszystkim,  by rodzinna atmosfera towarzyszyła Wam bez względu na to czy jesteście daleko czy blisko domu, i żeby na waszych stołach zagościło to, co najlepsze czy to z polskiej, czy włoskiej, czy innej kuchni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6147204846722783316?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6147204846722783316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6147204846722783316&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6147204846722783316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6147204846722783316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/12/wesoych-wit.html' title='Wesołych świąt!'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SVAB1ZUjkWI/AAAAAAAAFhQ/NiuGnKbNadw/s72-c/wesolych.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3221138485924628322</id><published>2008-12-18T13:44:00.002+01:00</published><updated>2008-12-18T13:47:38.290+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bożym Narodzeniu'/><title type='text'>Trudny weekend</title><content type='html'>Nie wiem jak to zrobiłam, ale udało mi się przetrwać ostatni weekend.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We Włoszech święta Bożego Narodzenia zaczynają się wcześnie i kończą późno.  W przeciągu miesiąca przeciętny tubylec, bądź długoterminowy bywalec, jest w stanie przejeść tyle, ile zwykle zjada w przeciągu dwóch, trzech miesięcy. Dlatego jest naprawdę ciężko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, w tym trudnym dla żołądka okresie łatwo dowiedzieć się ilu się ma znajomych, bo nagle wszyscy reaktywują wspólne obiadki, kolacyjki,  aperitify. Odmowa jest, co tu się rozpisywać, afrontem. Dlatego się nie odmawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My nie mogliśmy odmówić długiej serii weekendowej, która zaczęła się kolacją w piątek, a skończyła niedzielnym aperitifem. Turlałam się przez kolejne trzy dni, a mój żołądek odmawiał współpracy. Tak, poczułam na własnej skórze, że święta już się zaczęły. Od kolejnego ciężkostrawnego weekendu zbawia mnie mama, która przylatuje do nas w sobotę (dzięki mamuś!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przyjedzie, ruszymy na miasto, żeby pooglądać świąteczne dekoracje i stragany. A naprawdę  jest co podziwiać, szczególnie po zapadnięciu zmroku. Poniżej zaledwie klimatyczna namiastka, ale obiecuję, że wkrótce zamieszczę więcej zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SUpF_HwCxRI/AAAAAAAAFg4/0qNWOXiUZQM/s1600-h/DSC00708.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 286px; height: 217px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SUpF_HwCxRI/AAAAAAAAFg4/0qNWOXiUZQM/s400/DSC00708.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5281110463759959314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3221138485924628322?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3221138485924628322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3221138485924628322&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3221138485924628322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3221138485924628322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/12/trudny-weekend.html' title='Trudny weekend'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SUpF_HwCxRI/AAAAAAAAFg4/0qNWOXiUZQM/s72-c/DSC00708.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-977590203335982867</id><published>2008-12-02T12:34:00.001+01:00</published><updated>2008-12-02T12:35:41.752+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><title type='text'>Zakupy</title><content type='html'>Wychodząc codziennie na ulicę nie mogę się oprzeć wrażeniu że Włochy to kraj, w którym czas się zatrzymał, albo że biegnie co najmniej dwuliniowo. Wrażenie to pogłębia się zawsze, kiedy wychodzę na zakupy. Bo o ile rynek spożywczy zdążył się już znormalizować, o tyle na polu sklepów dzieżowych Włosi są jeszcze w epoce średniowiecza.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Moja teściowa lubi robić zakupy w sklepowych sieciach typu Oviesse, Conti, czy Upim, gdzie wszystkiego można dotknąć, bezkarnie przymierzyć i zlustrować metkę. Ale kiedy jakiś czas temu przyszło mi szukać zimowej kurtki, kazała mi iść do Leona, albo do Marcellonich. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam spróbować, i  w ten sposób je odkryłam: sklepowe muzea. Leon, Marcelloni, czy Graziella to sklepy, do których wchodzisz i tracisz kontrolę. Zdajesz się całkowicie na wiedzę, niewiedzę i łaskę sprzedawcy. Ubrania są powieszone, a właściwie upchane ciasno, w bezpiecznej odległości od oczu (i nie daj Boże rąk!) klientów. Żeby tu przyjść, musisz być albo w nastroju na zdanie się na czyjś gust, albo wiedzieć konkretnie czego szukasz. Nie ma szans, że odkryjesz coś nowego, no chyba, że sprzedawca będzie w nastroju.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Ja weszłam i wyszłam, bo denerwowało mnie, że nie mogę przyjrzeć się ubraniom na wieszakach, powłóczyć się po sklepie i znaleźć coś, co może jest w innym kolorze, ale za to w rewelacyjnym kroju. Nie lubię, kiedy łazi za mną namolny sprzedawca i mi „doradza” albo, co gorsza, jest nie w sosie i niechętny do współpracy. Wygląda jednak na to, że nie tylko ja doszłam do takich wniosków. Wystarczyło rzucić okiem na średnią wieku szczątkowej, o ile w ogóle, klienteli. Zdecydowanie kilka pokoleń wyżej ode mnie. Co, oczywiście przekłada się na sklepowy repertuar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Te sklepy to symbol włoskiej przedsiębiorczości i źródło utrzymania całych rodzin z pokolenia na pokolenie. Kto miał sklep, przetrwał wojnę, niejeden kryzys, wyposażył i wykształcił dzieci, dał pracę wnukom i kuzynom. W Terni właściciele takich sklepów należą do zamożniejszej części lokalnej społeczności, niejednokrotnie są też przeświadczeni  o tym, że należą do ‘elity’.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Miałam okazję przeżyć zderzenie z ‘elitą’ w związku z poszukiwaniami sukienki na ślub (mój, nie sąsiadki). W witrynie u Grazielli pojawiła się nowa kolekcja sukien ślubnych. Spodobało mi się kilka i postanowiłam wejść i umówić się na przymiarki. Pani Graziella była bardzo zajęta, a tylko ona mogła zająć się umawianiem na tak ważną imprezę jak przymiarka. Musiałam zaczekać, więc zaczęłam rozglądać się po sklepie. Wzięłam nawet (o zgrozo!) jakąś całkiem fajną wełnianą sukienkę do ręki. I wtedy na plecach poczułam oddech sprzedawczyni, która mnie pilnowała. Sukienka była fajna, więc spytałam o cenę, bo na metce znalazłam rząd niespójnych literek. Coś łamane przez coś, łamane przez coś. Sprzedawczyni bez patrzenia na metkę wyrecytowała „pięćset dziesięć euro”, więc natychmiast odłożyłam sukienkę i stanęłam sztywno. Kiedy doczekałam się swoich pięciu sekund z właścicielką, pani Graziella udawała, że ma problemy ze zrozumieniem mojego włoskiego. No i, chociaż kajecik miała dziwnie pusty, w dniu kiedy chciałam przyjść, była bardzo zajęta.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Cóż, o ile sklepik pani Grazielli wykończy raczej głupota właścicielki, o tyle pozostałe wykańcza globalizacja. Główne deptaki handlowe z Mediolanie i Rzymie pustoszeją, bo stare sklepiki padają jeden po drugim, i to właśnie teraz, w okresie przedświątecznym, w szczytowym szale zakupowym. Młodzi wolą kupić to samo w markecie, w centrum handlowym, dotknąć, sprawdzić cenę, która w tych miejscach jest wartością obiektywną. Z kolei starsze pokolenia w obliczu kryzysu wolą wydać pieniądze na to, co jest im niezbędne do życia i raczej szaleją w spożywczakach. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Włochy stoją na drobnych przedsiębiorcach. Te małe sklepiki to podatkowa żyła złota. Jeśli się nie zreformują, włoski kryzys pogłębi się jeszcze bardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-977590203335982867?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/977590203335982867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=977590203335982867&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/977590203335982867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/977590203335982867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/12/zakupy.html' title='Zakupy'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3752229552475988612</id><published>2008-11-28T17:30:00.001+01:00</published><updated>2008-11-28T17:32:18.890+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transporcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trenitalii'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Gorzki smak sukcesu</title><content type='html'>Wiem, nie odzywałam się od kliku tygodni i że absolutnie jest to moja wina. Cóż, na moje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że w końcu, po latach pracy tu i tam i w ogóle, po raz pierwszy podpisałam umowę o pracę na czas nieokreślony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż mogę powiedzieć? Że mam farta, bo robię to co lubię i na dokładkę mi za to płacą. Fajne i niezbyt fajne jest to, że praca jest na pół etatu. Oznacza to, że pół tygodnia mam wolne, a mój weekend zaczyna się w środę po południu. Oznacza też, że kiedy na koniec miesiąca mój pracodawca zasila moje konto, zasila je tylko w połowie. Ech, pamiętam czasy kiedy pracowałam w telewizji, gdzie głównym źródłem stresów była moja szefowa, przez co nienawidziłam chodzić do pracy i nienawidziłam mojej pracy, ale za to raz w miesiącu docierała przyjemna rekompensata. No więc teraz mam dokładnie na odwrót.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bolesne są też godziny pracy, bo żeby odpracować swoje osiem godzin w Rzymie, muszę wyjść z domu bardzo wcześnie, żeby wrócić bardzo późno, co oznacza że przez trzy dni w tygodniu jestem chronicznie niedospana. Do tego na inaugurację nowej umowy zastrajkowały wszystkie służby transportu publicznego począwszy od pociągów skończywszy na autobusach i metrze blokując mój przyjazd i powrót z pracy. Słodycz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu jednak oswajam się ze zmianami. I nawet nie czuję się tak bardzo w „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;klatce&lt;/span&gt;”, bo mój kontrakt szczegółowo określa co mogę czego nie mogę, co mam i czego nie mam robić, że jestem c1 i kiedy mogę zjeść mój lunczyk. I wiecie co, nie dziwię się, że Włosi ciągle strajkują.  Ludzie potrzebują w życiu trochę luzu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3752229552475988612?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3752229552475988612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3752229552475988612&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3752229552475988612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3752229552475988612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/11/gorzki-smak-sukcesu.html' title='Gorzki smak sukcesu'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4790570920546461188</id><published>2008-10-25T15:14:00.000+02:00</published><updated>2008-10-25T15:15:48.809+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezentach'/><title type='text'>Plecy</title><content type='html'>Plecy to tak często zapominana, a jakże potrzebna część ciała. Mieszkać we Włoszech i żyć bez placów? Niemożliwe. A w Polsce? Bezcenne. Niniejszym plecy są kolejnym punktem stycznym między obydwoma krajami w których przyszło mi żyć. Kto je ma tu i tam, nie musi martwić się o życie swoje, ani swoich najbliższych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W obydwu przypadkach posiadanie pleców jest kwestią przetrwania i w obydwu są dowodem kulejącej demokracji. O ile w Polsce istnienie potrzeby posiadania pleców ma silny związek z odchodzącą powoli w niepamięć epoką komunizmu, o tyle we Włoszech problem ma charakter bardziej rodzinny i po części historyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We Włoszech bowiem, jak w średniowieczu, zawód i miejsce w biurze przechodzi z ojca na syna, z matki na córkę i z ciotki na bratanka. Ma to po części związek z tym, że rodzinny interes, jak winiarnia, sklep,  restauracja, czy fabryka samochodów, stanowi źródło dochodów kilku pokoleń jednej rodziny . Czyli dokładnie jak w czasach feudalizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czy to znaczy, że jeśli  ojciec jest lekarzem, syn nie może zostać restauratorem? I dlaczego potomstwo prawnika musi zająć się prawem, jeśli ma większy dryg do rachunków? System pleców nie pomaga ani jednostkom, ani gospodarce. Bowiem ci pierwsi nie są nigdy szczęśliwi, a ta druga cierpi z powodu ludzi, którzy zmuszeni są pracować w zawodach, na które są skazani (czytaj: robią wszystko, żeby nic nie robić). System pleców uderza w wolność wyborów, w demokratyczny system równości. Bowiem na studia nie dostają się najlepsi i najlepiej umotywowani, ale najlepiej ustawieni.  To system, który nagradza leni, a karze pracowitych i zdolnych. Zniewala i ogłupia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym jak to jest żyć życiem, o którym zadecydowali inni, za mnie? Jak to jest żyć z frustracją, że mój kolega z ławki nie musi się uczyć, by zostać ordynatorem, podczas gdy ja nawet jeśli skończę szkołę, bez względu na to jak jestem dobry w tym co robię, nie będę mógł pracować tam gdzie chcę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec kilka przykładów z życia. Jeden z moich znajomych z pociągu odszedł na emeryturę. Odchodząc postarał się, by jego syn zajął jego stołek w pracy. Mój znajomy był dyrektorem banku.  Dziewczyna, która tymczasowo zastępuje sekretarkę w biurze, zdawała na medycynę. Na 12 miejsc było ponad 5.000 chętnych. Była dwudziesta, nie dostała się. Syn mojego szefa dostał się na filozofię bez stresów związanych z ciężkim egzaminem. Nie musiał. Jego ojciec wykonał jeden telefon.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4790570920546461188?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4790570920546461188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4790570920546461188&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4790570920546461188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4790570920546461188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/10/plecy.html' title='Plecy'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-86988922592332348</id><published>2008-10-18T21:23:00.004+02:00</published><updated>2008-10-18T21:36:07.671+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><title type='text'>Szaleństwo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPo5yM1Ce5I/AAAAAAAAEyI/KE8G7jGui24/s1600-h/DSC00661.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPo5yM1Ce5I/AAAAAAAAEyI/KE8G7jGui24/s400/DSC00661.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258579049508404114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W tym przypadku Włosi i Polacy mają wszystko wspólne. Dziś w oczach mieszkańców półwyspu można było dostrzec symbole euro. A wszystko z powodu niebotycznej kumulacji w Superenalotto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPo5x2cJwYI/AAAAAAAAEyA/HDfI9L-2ErA/s1600-h/DSC00660.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 310px; height: 231px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPo5x2cJwYI/AAAAAAAAEyA/HDfI9L-2ErA/s400/DSC00660.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258579043498443138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, że trafienie 6 liczb z 90 jest trudniejsze niż 6 z 45. Być może dlatego instykt gracza włącza się Włochom dopiero, gdy widzą naprawdę grube miliony. Ale, podobnie jak w Polsce, w dniu losowania i w ostatniej chwili, wszyscy tłoczą się przy koleturach i wszyscy grają jak oszalali, zrzeszają się w grupy by opłacić tzw. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;systemy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPo5x_tW5yI/AAAAAAAAEx4/fl_OH5uLJM8/s1600-h/DSC00658.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPo5x_tW5yI/AAAAAAAAEx4/fl_OH5uLJM8/s400/DSC00658.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258579045986527010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak im poszło? No cóż.... Wszystko wskazuje na to, że szaleństwo tra. Tym bardziej, że do zdobycia  jest największa na świecie wygrana w grach losowych. Ktoś chce się skusić? Losowanie we wtorek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-86988922592332348?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/86988922592332348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=86988922592332348&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/86988922592332348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/86988922592332348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/10/szalestwo.html' title='Szaleństwo'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPo5yM1Ce5I/AAAAAAAAEyI/KE8G7jGui24/s72-c/DSC00661.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5531399289805344610</id><published>2008-10-12T13:17:00.005+02:00</published><updated>2008-10-12T13:32:55.456+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>San Gemini</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdSPr9x-I/AAAAAAAAExI/BF-x6w0nbiU/s1600-h/006.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdSPr9x-I/AAAAAAAAExI/BF-x6w0nbiU/s400/006.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225545636399074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Niniejszym ogłaszam pełnię sezonu na lokalne ciekawostki turystyczne. Włosi, co by  o nich nie mówić, wiedzą jak umilić sobie i innym nieprzyjemny okres odchodzenia lata.  Między tawernami, festiwalami trufli, grzybów, kasztanów i czekolady, przyjemnie jest dotrwać do otwarcia się tłoczni oliwy i wina novello, potem przeżyć długi okres  Bożego Narodzenia, zimowych wyprzedaży, przeczekać Wielkanoc i budzącą wszystko do życia wiosnę. Tak oto niespodziewanie, i pośród licznych atrakcji, wraca gorące, letnie słońce w towarzystwie wakacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdRsb_KUI/AAAAAAAAEwo/bKOdLy11jVg/s1600-h/001.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdRsb_KUI/AAAAAAAAEwo/bKOdLy11jVg/s400/001.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225536174139714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jako zagorzała fanka literatury fantasy świadoma jestem istnienia ruchu, który przywraca do życia stare średniowieczne tradycje. W Polsce mamy co roku Bitwę pod Grunwaldem. W Umbrii mamy co roku średniowieczne festiwale i tawerny, a letnią porą w Toskanii znaleźć się można na turnieju rycerskim. Tak oto pasje fantastyków stać się mogły atrakcjami turystycznymi i maszynkami do robienia pieniędzy. Z Terni jest nam najłatwiej dotrzeć do Narni, Spoleto, czy San Gemini, ale mamy świadomość, że średniowieczne festiwale otwierają się praktycznie co tydzień w innym miasteczku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdRxcMoaI/AAAAAAAAEww/G3HxW7toxrA/s1600-h/002.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 282px; height: 211px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdRxcMoaI/AAAAAAAAEww/G3HxW7toxrA/s400/002.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225537517199778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mnie zauroczyły tawerny narnijskie, gdzie stoły obsługują jowialni mnisi, krągli karczmarze, mali giermkowie i wesołe karczmarki. Rzeczone gospody mieszczą się w średniowiecznych kamiennych murach, które pamiętają jeszcze czasy smoków i Lancelota. Organizatorzy odtwarzają średniowieczną atmosferę także w sensie kulinarnym, prezentując na talerzach zrekonstruowane archiwalne przepisy. W Narni można nawet spotkać tawernę, która specjalizuje się w robieniu słodyczy i ciast, których normalnie nie kupi się u cukiernika. Niestety, w tym roku przegapiliśmy tawerny w Narni i musimy odczekać swoje do czerwca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdRyTOryI/AAAAAAAAEw4/D2hi1biIKxM/s1600-h/003.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdRyTOryI/AAAAAAAAEw4/D2hi1biIKxM/s400/003.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225537748021026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdR6QP25I/AAAAAAAAExA/W0E4iMT_wns/s1600-h/004.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdR6QP25I/AAAAAAAAExA/W0E4iMT_wns/s400/004.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225539882998674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście nie popełniliśmy tego błędu w przypadku San Gemini, w związku z czym mogę z dumą wyznać, że skosztowałam tawernianych specjałów. Gospody w San Gemini nie mają wprawdzie tej osobowości  i zabawy, która na dwa tygodnie ogarnia Narni, ale nie powstrzymuje to w niczym napływu tłumów. Wręcz przeciwnie, co bardziej znane miejsca stają się trudnodostępne nawet w środku tygodnia. Przed tawernami, gdzie je się dobrze, zawsze stoi spory tłumek gotów odczekać swoje, byle tylko dostać się do środka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdimN7UNI/AAAAAAAAExQ/tKiPdpyLsBM/s1600-h/007.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdimN7UNI/AAAAAAAAExQ/tKiPdpyLsBM/s400/007.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225826562330834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHf01iBaEI/AAAAAAAAExw/DHSyRzD4LF8/s1600-h/DSC00504.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHf01iBaEI/AAAAAAAAExw/DHSyRzD4LF8/s400/DSC00504.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256228338934048834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I nie, żeby jedzenie, czy też sposób jego podania, powalały na nogi. Jedzenie jest proste, otoczenie rustykalne. Goście tłoczą się przy długich drewnianych ławach, jedzą z glinianych misek, a menu występuje w formie listy dziwnie brzmiących potraw. Mimo to, tawerny to pozycja obowiązkowa. Dlaczego? Bo te lokalne otwierają się jedynie na dwa tygodnie w roku, podobnie jak zaimprowizowane na ten czas galerie, czy sklep z przeróżnymi gatunkami miodu. Jedynie przez tych kilkanaście dni w roku na ulicy można spotkać  barwny korowód mieszczan, szlachcianek, rycerzy na koniach, obejrzeć średniowieczny spektakl, czyli zasmakować w romantycznej wersji życia naszych praprzodków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdiq8WmRI/AAAAAAAAExY/g_FC0trAAIw/s1600-h/008.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdiq8WmRI/AAAAAAAAExY/g_FC0trAAIw/s400/008.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225827830798610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdjAQGUkI/AAAAAAAAExg/Ml5PM5XvHAs/s1600-h/009.JPG"&gt;  &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdjAQGUkI/AAAAAAAAExg/Ml5PM5XvHAs/s1600-h/009.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdjAQGUkI/AAAAAAAAExg/Ml5PM5XvHAs/s400/009.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225833550762562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdjAxyXJI/AAAAAAAAExo/KmVlQcYdbMc/s1600-h/010.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 280px; height: 210px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdjAxyXJI/AAAAAAAAExo/KmVlQcYdbMc/s400/010.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256225833692060818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5531399289805344610?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5531399289805344610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5531399289805344610&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5531399289805344610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5531399289805344610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/10/san-gemini.html' title='San Gemini'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SPHdSPr9x-I/AAAAAAAAExI/BF-x6w0nbiU/s72-c/006.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2974052325676493212</id><published>2008-10-05T22:38:00.004+02:00</published><updated>2008-10-06T10:53:09.448+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Kasztany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPmaImmI/AAAAAAAAEhg/EGhI96lvqgA/s1600-h/DSC00520.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 195px; height: 145px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPmaImmI/AAAAAAAAEhg/EGhI96lvqgA/s400/DSC00520.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253772489754450530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;- Najlepsze kasztany są na placu Pigalle&lt;br /&gt;- Zuzanna lubi je tylko jesienią&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Zanim nie zamieszkałam we Włoszech, powyższy cytat był tylko fenomenalnym grypsem Hansa Klossa, który w burzliwych czasach Drugiej Wojny zwiedzał Europę i wiedział co nieco nie tylko o placu Pigalle, ale też i kasztanach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPxEt3NI/AAAAAAAAEho/uszDtpyp3bU/s1600-h/DSC00521.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 195px; height: 145px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPxEt3NI/AAAAAAAAEho/uszDtpyp3bU/s400/DSC00521.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253772492617407698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmX4z7_0I/AAAAAAAAEh4/PUsDxuZ_FEY/s1600-h/DSC00524.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 195px; height: 145px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmX4z7_0I/AAAAAAAAEh4/PUsDxuZ_FEY/s400/DSC00524.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253772632133467970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kasztany są jak jesienne truskawki.  Są sezonowe. Dlaczego są najlepsze jesienią? Bo jesienią dojrzewają, i jako świeżo opadłe z drzew trafiają prosto na ruszt. Choć przeleżą czasem miesiąc w chłodnym i dobrze wietrzonym miejscu, tracą smak. Kasztany mrożone, które można kupić od ulicznych sprzedawców nawet w środku wiosny, mają się nijak do tych świeżo zebranych, jesiennych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPP8p0tI/AAAAAAAAEhQ/QvOKeVC6dRA/s1600-h/DSC00516.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 195px; height: 145px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPP8p0tI/AAAAAAAAEhQ/QvOKeVC6dRA/s400/DSC00516.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253772483725218514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nasza wycieczka w zakasztanioną część gór dowiodła, że sezon na kasztany jeszcze się nie rozpoczął, bez względu na to jak bardzo będziemy pomagać im spadać. Kolczaste łupiny skrywają w środku małe i zdecydowanie niedojrzałe owoce. Ale widok jest… spektakularny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPvSKo0I/AAAAAAAAEhY/NoPMITygGrk/s1600-h/DSC00518.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 220px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPvSKo0I/AAAAAAAAEhY/NoPMITygGrk/s400/DSC00518.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253772492136948546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2974052325676493212?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2974052325676493212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2974052325676493212&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2974052325676493212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2974052325676493212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/10/kasztany.html' title='Kasztany'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SOkmPmaImmI/AAAAAAAAEhg/EGhI96lvqgA/s72-c/DSC00520.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7042845407426479772</id><published>2008-10-04T10:16:00.002+02:00</published><updated>2008-10-04T10:45:00.919+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak?'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><title type='text'>Rzymskie wakacje</title><content type='html'>Rzym to miejsce, gdzie wszyscy zdają się być na wakacjach. Japończycy, Amerykanie, Polacy, Anglicy, Rosjanie.... Wszysycy spacerują nieobecnym wzrokiem, jakby zdezorientowani widokiem otaczającej architektury. Nikt się nie śpieszy. Bary i restauracje są pełne gości, podobnie w sklepach przez cały dzień nie brakuje kupujących. Na chodnikach formują się grupy zakłócające spokojny przepływ przechodniów, bo przecież tak miło jest porozmawiać. Wieczne miasto sprzyja wiecznym wakacjom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak więc w rzymskim tłumie można rozpoznać zagranicznego turystę? Po tym, że kiedy aura jest jesienna, kapryśna i chłodnawa, zagraniczny turysta występuje w klapkach bądź sandałkach oraz t-shirtcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak poznać, że ma się do czynienia z członkiem miejscowej społeczności? Po tym, że Włoch, w tym przypadku rzymianin, zajdzie ci droge, a potem skutecznie zablokuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak zorientować się, że mój szef znalazł w sobie pokłady chęci, by zjawić się w pracy? Po chmurze dymu ograniczającej widoczność już na korytarzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja też bym chciała, żeby mi płacili za wieczne wakacje....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7042845407426479772?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7042845407426479772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7042845407426479772&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7042845407426479772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7042845407426479772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/10/rzymskie-wakacje.html' title='Rzymskie wakacje'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7104283784852287842</id><published>2008-09-29T10:52:00.001+02:00</published><updated>2008-09-29T10:53:58.709+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='restauracjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Najmniejszy na świecie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRfVbKXI/AAAAAAAAEf4/ANe-X7RSGDo/s1600-h/DSC00454.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRfVbKXI/AAAAAAAAEf4/ANe-X7RSGDo/s400/DSC00454.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250727974518073714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRCm7ffI/AAAAAAAAEfo/yrO9Exmques/s1600-h/DSC00475.JPG"&gt;  &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRX5kJEI/AAAAAAAAEgA/Ecq0YsHtc4c/s1600-h/DSC00449.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRX5kJEI/AAAAAAAAEgA/Ecq0YsHtc4c/s400/DSC00449.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250727972522173506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VgXNcajI/AAAAAAAAEgI/Bf4JC7Pb_60/s1600-h/DSC00447.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VgXNcajI/AAAAAAAAEgI/Bf4JC7Pb_60/s400/DSC00447.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250728230035155506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Umbria to zagłębie średniowiecznych miasteczek. Jako wielbicielka fantasy uwielbiam odkrywać coraz to nowe kątki i jeździć na średniowieczne festiwale, gdzie lokalni tradycjonaliści wdziewają epokowe stroje i odgrywają role rajców, mieszczan, szlachty i rycerzy. Kto kiedyś złapał średniowiecznego bakcyla, ten wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRD9CRnI/AAAAAAAAEfw/LVevH1XQoxg/s1600-h/DSC00463.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRD9CRnI/AAAAAAAAEfw/LVevH1XQoxg/s400/DSC00463.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250727967168022130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Miasteczka są zawsze zbudowane na górze, otaczają je grubaśne mury, a w najbardziej centralnym i jednocześnie najwyższym punkcie jest większy plac, jest kościół i jest ratusz. Nie inaczej jest także w Monte Castello di Vibio. Dobrze odrestaurowane miasteczko ma swój klimat, chociaż nie wygląda na mocno zamieszkałe. My wybraliśmy się doń w niedzielne słoneczne popołudnie i nie zderzyliśmy się z tłumem mieszkańców na spacerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRCm7ffI/AAAAAAAAEfo/yrO9Exmques/s1600-h/DSC00475.JPG"&gt; &lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRCm7ffI/AAAAAAAAEfo/yrO9Exmques/s1600-h/DSC00475.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRCm7ffI/AAAAAAAAEfo/yrO9Exmques/s400/DSC00475.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250727966806867442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Zachwyciły nas za to rośliny doniczkowe ubarwiające szarość kamienia, krzaki pomidorów wyrastające z kamiennej szczeliny, oraz.. teatr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VQ0HCUrI/AAAAAAAAEfg/naps9SVOZcU/s1600-h/DSC00478.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VQ0HCUrI/AAAAAAAAEfg/naps9SVOZcU/s400/DSC00478.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250727962915001010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Teatr nie jest wprawdzie średniowieczny, bo ma lat zaledwie dwieście, ale sam fakt jego istnienia jest dosyć frapujący. Co więcej, teatr działa i rozpoczyna w październiku teatralny sezon. Jak to możliwe w opustoszałym mieście? Tajemnica tkwi w rozmiarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XS1VH2NI/AAAAAAAAEgY/TniRbnCix8Y/s1600-h/DSC00440.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XS1VH2NI/AAAAAAAAEgY/TniRbnCix8Y/s400/DSC00440.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250730196625512658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Teatro Della Concordia chwali się tym, że jest najmniejszym teatrem klasycznym na świecie. Przez cały rok można go zwiedzać, robić zdjęcia, stać się jego dobroczyńcą i hojnym sponsorem, a także wynająć. Koszt wynajęcia na półtorej godziny wynosi zaledwie 720 euro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XS2u20DI/AAAAAAAAEgQ/1mqEYCGXGD8/s1600-h/DSC00438.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XS2u20DI/AAAAAAAAEgQ/1mqEYCGXGD8/s400/DSC00438.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250730197001883698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XTbeuW-I/AAAAAAAAEgg/S_TCfeC_bN8/s1600-h/DSC00441.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XTbeuW-I/AAAAAAAAEgg/S_TCfeC_bN8/s400/DSC00441.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250730206866332642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XTTZWUGI/AAAAAAAAEgo/qrenfcdMbfs/s1600-h/DSC00442.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 196px; height: 146px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XTTZWUGI/AAAAAAAAEgo/qrenfcdMbfs/s400/DSC00442.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250730204696301666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Widownia mieści 99 osób. Kiedyś mieściła znacznie więcej, ale było to na tyle dawno, że ludność zdążyła wymrzeć, wynieść się w ciekawsze miejsca oraz zająć się mniej kulturalną rozrywką, a normy bezpieczeństwa zdążyły wprowadzić porządek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XTqG59wI/AAAAAAAAEgw/LdekuUnDg18/s1600-h/DSC00444.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 194px; height: 146px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5XTqG59wI/AAAAAAAAEgw/LdekuUnDg18/s400/DSC00444.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250730210792961794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dlatego też teatr organizuje kulturalne weekendy w Monte Castello di Vibio. Goście mogą najpierw rozkoszować się smakami Umbrii, a potem oddać się kulturalnej rozrywce, a potem zasnąć w murach średniowiecznego hotelu. Polecam fanatykom Włoch. Zajrzyjcie koniecznie na stronę internetową &lt;a href="http://www.teatropiccolo.it/"&gt;Teatro della Concordia&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7104283784852287842?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7104283784852287842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7104283784852287842&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7104283784852287842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7104283784852287842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/09/najmniejszy-na-wiecie.html' title='Najmniejszy na świecie'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SN5VRfVbKXI/AAAAAAAAEf4/ANe-X7RSGDo/s72-c/DSC00454.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4910515232169139591</id><published>2008-09-27T17:11:00.001+02:00</published><updated>2008-09-27T17:13:25.538+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><title type='text'>Pies to za mało</title><content type='html'>W obliczu rosnącego kryzysu na rynku pracy we Włoszech, odnalezienie własnej niszy jest nie lada sztuką.  Otwarcie własnego biznesu to nie lada wyczyn, a ryzyko powodzenia – wielkie. Mam jednak dobrą wiadomość. Dla włamywaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włamania to praca, która nie wymaga znajomości języków obcych ani  specjalnie skomplikowanych narzędzi. Fakt, włamywacz nie ma przerwy na lunch, ale też nie musi siedzieć w biurze przez osiem godzin i uśmiechać się do ludzi, których wolałby na oczy nie widzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, żeby praca nie była stresująca. Chociaż tutaj stres przychodzi z zupełnie innej strony niż do pracowników wielkich korporacji. Tutaj nie chcesz, żeby ktoś ważny dowiedział się o twojej pracy. Wolisz, żeby nikt nie zauważył, że właśnie pracujesz.&lt;br /&gt;Tu zaczynają się dobre wiadomości. W rzeczy samej we Włoszech ci, którzy pracą włamywaczy powinni się interesować, zupełnie ją ignorują. Włoska policja nie reaguje na zgłoszenia o włamaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasi znajomi, mieszkający  w Terni, aczkolwiek w dziennicy bardziej willowej, zgłosili w nocy włamanie do swojego domu. Operatorka na policji powiedziała, że nikt nie przyjedzie, bo wszyscy są zajęci. To był sezon olimpijski. Nikt nie przyjechał ani w nocy, ani następnego dnia. Policja przyjęła zgłoszenie przez telefon, po czym się nie przejęła. Skradzione przedmioty, w tym kosztowności, krążą więc po czarnym rynku, a złodzieje nie są poszukiwani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja koleżanka z pracy mieszka w domu z ogrodem w Lazio, jest właścicielką sporego psa. Jeśli jednak pies musi udać się na nocną przechadzkę, budzi domowników. Ktoś bowiem musi mu otworzyć drzwi i wyłączyć alarm, który został zainstalowany po serii włamań w okolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak to? – spytałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No tak. Pies to za mało, a policja nie interesuje się włamywaczami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma rację. Alarm wychodzi  taniej niż zatrudnienie firmy ochroniarskiej, albo zapoczątkowanie kolejnej akcji społecznej pod hasłem ’obetnijmy ręce każdemu, kto wchodzi do nas bez pukania’.  Z drugiej strony szansa na to, że straci się w kilka chwil, i to bezpowrotnie, dorobek swojego życia, jest nazbyt realna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z przykrością stwierdzam, że w kraju w którym codziennie w wiadomościach musi pojawić się kronika kryminalna, policja lepiej radzi sobie z pozowaniem przed kamerą niż z własną pracą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4910515232169139591?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4910515232169139591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4910515232169139591&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4910515232169139591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4910515232169139591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/09/pies-to-za-mao.html' title='Pies to za mało'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8327823299069097263</id><published>2008-09-19T14:24:00.003+02:00</published><updated>2008-09-19T14:32:43.125+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Koniec lata</title><content type='html'>Niniejszym przedstawiam ostatnią porcję letnich dzieweczek paradujących w kozakach. Aż strach pomyśleć, że jeszcze tydzień temu temperatura powietrza zachodzącego słońca trzymała się w okolicach trzydziestu stopni. Zaledwie tydzień temu! Od kiedy pada i jest zimniej, kozaki już tak nie szokują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna się za to sezon na grzyby. Mam nadzieję, że będą do znalezienia wyłącznie w lesie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOamBQJ9LI/AAAAAAAAEd0/vStr42jTqHo/s1600-h/DSC00352.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 210px; height: 157px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOamBQJ9LI/AAAAAAAAEd0/vStr42jTqHo/s400/DSC00352.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247707968778663090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOamfXiwzI/AAAAAAAAEd8/O0uR1xRrgFA/s1600-h/DSC00367.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 210px; height: 157px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOamfXiwzI/AAAAAAAAEd8/O0uR1xRrgFA/s400/DSC00367.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247707976862712626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOamLsSYGI/AAAAAAAAEds/5WSEPvVTKOQ/s1600-h/DSC00339.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 210px; height: 157px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOamLsSYGI/AAAAAAAAEds/5WSEPvVTKOQ/s400/DSC00339.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247707971581010018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOavK3Y-YI/AAAAAAAAEeM/XMcrS_4OLqQ/s1600-h/DSC00416.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 210px; height: 157px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOavK3Y-YI/AAAAAAAAEeM/XMcrS_4OLqQ/s400/DSC00416.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247708125977966978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOau2D4esI/AAAAAAAAEeE/se64Uvw7YII/s1600-h/DSC00382.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 210px; height: 157px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOau2D4esI/AAAAAAAAEeE/se64Uvw7YII/s400/DSC00382.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247708120393218754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOalgrOvqI/AAAAAAAAEdc/z1N4UHze5Gg/s1600-h/DSC00153.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 210px; height: 157px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOalgrOvqI/AAAAAAAAEdc/z1N4UHze5Gg/s400/DSC00153.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247707960033853090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOalxNhviI/AAAAAAAAEdk/QgOAUCPszzo/s1600-h/DSC00158.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 210px; height: 157px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOalxNhviI/AAAAAAAAEdk/QgOAUCPszzo/s400/DSC00158.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247707964472671778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8327823299069097263?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8327823299069097263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8327823299069097263&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8327823299069097263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8327823299069097263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/09/koniec-lata.html' title='Koniec lata'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SNOamBQJ9LI/AAAAAAAAEd0/vStr42jTqHo/s72-c/DSC00352.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8062393958502991167</id><published>2008-09-05T13:46:00.007+02:00</published><updated>2008-09-07T09:34:21.248+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Inaczej</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEe1-cUZ5I/AAAAAAAAEck/c7-bjuNRRLQ/s1600-h/DSC00250.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 169px; height: 103px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEe1-cUZ5I/AAAAAAAAEck/c7-bjuNRRLQ/s400/DSC00250.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242505353879644050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To niesamowite, że wystarczy wyskoczyć za granicę, żeby odkryć na ile nasi sąsiedzi się od nas różnią. Krótkie wizyty pozostawiają wrażenie, że świat po drugiej stronie jest lepszy. Góry są wyższe, ulice są czystsze, ruch uliczny bardziej zorganizowany i za każdym rogiem&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEfVwuMRGI/AAAAAAAAEc0/7G89I2p7kQQ/s1600-h/19082008.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 206px; height: 88px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEfVwuMRGI/AAAAAAAAEc0/7G89I2p7kQQ/s400/19082008.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242505899952325730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; kryje się zamek pełen dzieł sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już pierwszego dnia naszej wycieczki, w samym centrum Innsbrucku uderzyło mnie, że to miasto ma swoją historię, swoje zabytki , sklep sprzedający przez cały rok ozdoby choinkowe, rzesze turystów, a mimo to jego życie nie straciło na dynamice. W centrum miasta można znaleźć perełki architektury sprzed dwustu, trzystu i dziesięciu lat. Nowoczesne budynki żyją w pełnej wizualnej harmonii z zabytkowymi. Czuje się przestrzeń, to miasto ciągle oddycha! Brakuje mi tego w Rzymie, który dostojnie wyhamował na początku XX wieku i od tej pory w jego centrum architektonicznie nie dzieje się absolutnie nic, a na jego pograniczach działa budowlana wolna amerykanka.  Rzym dzieli się na część historyczną i estetycznie wątpliwą resztę. Z  dala od Fontanny di Trevi, Placu Weneckiego czy Schodów Hiszpańskich trudno tu znaleźć przyjazne dla oka zakątki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEdeEla1xI/AAAAAAAAEcU/d7ATw04--co/s1600-h/DSC00243.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 288px; height: 216px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEdeEla1xI/AAAAAAAAEcU/d7ATw04--co/s400/DSC00243.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242503843699939090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEe1_MQVMI/AAAAAAAAEcs/3Ad_MCaOT9o/s1600-h/IMGP0970.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 181px; height: 130px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEe1_MQVMI/AAAAAAAAEcs/3Ad_MCaOT9o/s400/IMGP0970.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242505354080703682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Szkoda, że Rzymowi, oraz innym zabytkowym miastom Włoch, brakuje polotu bawarskich architektów. Tak, wiem że piszę tu o Niemcach, którzy kojarzą się z ciężką golonką w piwie. Cóż, na moje oko przynajmniej w dziedzinie architektury i urbanistyki trudno nie dojrzeć tej lekkości, którą Bawarczycy i Austri&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEfVzqjL8I/AAAAAAAAEc8/qEYnDHFPWxI/s1600-h/IMGP0937.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 234px; height: 126px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEfVzqjL8I/AAAAAAAAEc8/qEYnDHFPWxI/s400/IMGP0937.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242505900742356930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;acy ewidentnie posiadają. Są kreatywni, są urbanistycznie prospołeczni i proestetyczni. Po Monachium można bez uszczerbku dla zdrowia śmigać na rowerze, ponieważ rowerzyści mają swoje ścieżki, swoje znaki i światła drogowe i swoje darmowe parkingi. Z kolei niewidomi znajdą na ulicy mapę historycznej części Monachium w wersji trójwymiarowej z wytłoczonymi napisami w języku brajla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w końcu, wszyscy znajdą tu kawiarnie Starbukcs… Nie, żebym była szczególną fanką z leksza wodnistej kawy po amerykańsku, która na dokładkę kosztuje majątek (z włoskiej perspektywy kawa z zasady posiada mało wody, nie zawiera mleka i kosztuje czterokrotnie mniej od tej, którą sprzedają w  Stabucksie), ale jej obecność zaważyła poniekąd na naszym pobycie w stolicy Bawarii. Starbucks jest  bowiem kryptosponsorem superfajnych darmowych pieszych wycieczek po Monachium.  Jeśli wasz angielski pozwala na zrozumienie żartów przewodnika rodem z Teksasu, zwiedzanie z &lt;a href="http://www.neweuropetours.eu/"&gt;  Free Tour &lt;/a&gt; pozwoli wam zobaczyć ważniejsze miejsca w mieście i poznać spory kawał historii. My byliśmy pod wrażeniem, obejrzeliśmy mnóstwo miejsc do których z przyjemnością wrócimy i usłyszeliśmy kilka przesympatycznych anegdotek. To była piękna, ponad trzygodzinna lekcja historii, za którą nie zapłaciliśmy złamanego euro centa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEdeItHJ_I/AAAAAAAAEcc/RfGF0dSrozw/s1600-h/IMGP0925.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 305px; height: 198px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEdeItHJ_I/AAAAAAAAEcc/RfGF0dSrozw/s400/IMGP0925.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242503844805945330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Póki co, nie ma szans na to, żeby rzymskie ulice można było przemierzać na miejskim rowerze z tekturowym kubasem kawy z mlekiem  w dłoni, ani też na spotkanie na nich perły nowoczesnej architektury. Rzym, i mam wrażenie, także inne historyczne miasta Centralnych i Południowych Włoch, postanowiły stanąć w miejscu i czerpać zyski ze swojej przeszłości. Kiedy wróciliśmy z naszych wojaży na włoskie drogi, uderzył nas chaos, korki i nerwowość kierowców. Ale z drugiej strony - przywitało nas gorące słońce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238);"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEdd64nGMI/AAAAAAAAEcM/rIzPfef-qR4/s400/23082008%28003%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242503841096079554" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 296px; height: 222px;" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;Fakt, Włochy przegrywają na wielu technologicznych, społecznych i architektonicznych polach, ale jeśli chodzi o pogodę, pozostają bezkonkurencyjne.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8062393958502991167?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8062393958502991167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8062393958502991167&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8062393958502991167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8062393958502991167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/09/inaczej.html' title='Inaczej'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SMEe1-cUZ5I/AAAAAAAAEck/c7-bjuNRRLQ/s72-c/DSC00250.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8087618910289039485</id><published>2008-08-27T22:28:00.010+02:00</published><updated>2008-08-29T13:33:07.560+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Skok w bok</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW9z-UZfyI/AAAAAAAAEaA/ZERjmMkjfOM/s1600-h/DSC00306.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 228px; height: 171px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW9z-UZfyI/AAAAAAAAEaA/ZERjmMkjfOM/s400/DSC00306.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239302442114973474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Korzystając z sierpniowych ferii i wakacyjnych funduszy, wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy za granicę. W sumie zrobiliśmy niewielki skok w bok: zlustrowaliśmy zaledwie Tyrol i Bawarię, ale widok Alp o poranku wart jest każdych, nawet najkrótszych wakacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugiej stronie granicy zachwyciły mnie gotowane jajka na śniadanie, ser pleśniowy z zielonym pieprzem i pyszne, mięciutkie pełnoziarniste bułeczki. Taki poranny start dawał nam energię na całodzienne zwiedzanie. Niechcący ruszyliśmy bowiem śladami Ludwika II, króla Bawarii. I jeśli ktoś czuje się w tej chwili lekko zagubiony w wyniku braków historycznych, to natychmiast uspokajam: nie była to postać, która odcisnęła szczególne piętno czy to na kurs historii powszechnej, czy też historii sztuki. Być może kojarzą go miłośnicy Wagnera, jako wielkiego sponsora i przyjaciela kompozytora. Być może coś zaświta w głowie fanom filmu o Sissy z Romy Schneider, ponieważ była ona (Sissy, nie Romy) jego wielką niespełnioną miłością. Nie mogąc się z nią ożenić, postanowił nie żenić się bowiem nigdy. Niezbyt to rozsądne jak na króla nie mającego żyjącego rodzeństwa o zdrowych zmysłach, które mogłoby go zastąpić w królewskim obowiązku spłodzenia następcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW9UUakVuI/AAAAAAAAEZ4/nJ023YGrEDA/s1600-h/IMGP0861.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 139px; height: 185px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW9UUakVuI/AAAAAAAAEZ4/nJ023YGrEDA/s400/IMGP0861.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239301898290616034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW9UGipSOI/AAAAAAAAEZw/IZRxeaqEwGc/s1600-h/DSC00262.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 248px; height: 186px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW9UGipSOI/AAAAAAAAEZw/IZRxeaqEwGc/s400/DSC00262.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239301894566398178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;O kapryśności Ludwika II świadczą też jego zamki i pałace, podjął się on bowiem budowy trzech wielkich posiadłości w tym samym czasie, będąc w posiadaniu funduszy, które pozwalały mu ukończyć zaledwie jedną. Na dokładkę nie oszczędzał na zdobieniach. Wnętrza są przytłaczająco barokowe – pełne złoceń, mieszanki motywów orientalnych, roślinnych, antycznych. Dodać do tego trzeba podzielaną przez niego i Wagnera fascynację legendami średniowiecznymi i średniowieczem romantycznym jako takim.  Owocem rzeczonej fiksacji, jak i skrajnej miłości  do oper Wagnera, jest sztucznie zbudowana jaskinia, ukryta w skale, w pełni zelektryfikowana, ze sztucznym bajorkiem i łódeczką w środku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW8JHjr3_I/AAAAAAAAEYs/y2Owgx2U6Y4/s1600-h/DSC00274.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 230px; height: 172px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW8JHjr3_I/AAAAAAAAEYs/y2Owgx2U6Y4/s400/DSC00274.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239300606349008882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei ze ścian zamków spoglądają na nas średniowieczni herosi, rycerze, zabijane smoki i dostojne łabędzie. Dodać do tego należałoby urządzenie dające efekt&lt;span style="font-style: italic;"&gt; stoliczku nakryj się&lt;/span&gt;, i już mamy w głowie obraz maniaka z kompleksami. Bowiem nie tylko parki wokół zamków i pałaców są skrajnie francuskie. Ludwik II pokusił się o zbudowanie kopii Wersalu, bo chciał mieć Wersal na własność. Kiedy mówimy o kopii, mamy na myśli odwzorowanie ze szczegółami wersalskich sypialni, jadalni i sali balowej, efektu luster i gigantycznych żyrandoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludwik II zmarł młodo, bo osiągając wiek zaledwie lat czterdziestu. Na obrazach w jednym z muzeów zaobserwować można jego wielką przemianę z ciacha do obleśniaka.  Najwyraźniej niemieckie piwo i kiełbaski nie pomagały mu w utrzymaniu formy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW8jOv9LiI/AAAAAAAAEZE/jdfFCU2tsBA/s1600-h/IMGP0714.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 303px; height: 192px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW8jOv9LiI/AAAAAAAAEZE/jdfFCU2tsBA/s400/IMGP0714.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239301054956121634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wbrew pozorom jednak nasz król okazał się mieć głowę do interesów. Rodzina jest nadal w posiadaniu części wybudowanych przez niego posiadłości i zbija majątek na odwiedzających nawet, jeśli zamki nie są dokończone. Z całą pewnością spore sumy płyną szerokim strumieniem z racji praw autorskich. Wystarczyło nazwać Ludwika II &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bajkowym Królem&lt;/span&gt;. Ale bądźmy sprawiedliwi, ten przydomek mu się zdecydowanie należy. Szczególnie od czasu, kiedy Walt Disney zaadoptował bryłę jednego z jego zamków wtapiając  ją  w swoje liczne  produkcje i parki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt;Dla zainteresowanych&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wygląda makieta zamku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW7gwSj6TI/AAAAAAAAEYc/YIYMEHRaNpI/s1600-h/19082008%28005%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 187px; height: 195px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW7gwSj6TI/AAAAAAAAEYc/YIYMEHRaNpI/s400/19082008%28005%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239299912908400946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak zamek prezentuje się w Realu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW7g--jSJI/AAAAAAAAEYk/aFN3ljsCLnU/s1600-h/IMGP0839.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 234px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW7g--jSJI/AAAAAAAAEYk/aFN3ljsCLnU/s400/IMGP0839.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239299916851005586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ostatniej czołówce Disneya:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://youtube.com/swf/l.swf?video_id=bkB5KDbP5Ho"&gt;&lt;embed src="http://youtube.com/swf/l.swf?video_id=bkB5KDbP5Ho" type="application/x-shockwave-flash" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8087618910289039485?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8087618910289039485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8087618910289039485&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8087618910289039485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8087618910289039485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/08/skok-w-bok.html' title='Skok w bok'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SLW9z-UZfyI/AAAAAAAAEaA/ZERjmMkjfOM/s72-c/DSC00306.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-1221690775579850795</id><published>2008-08-12T22:57:00.002+02:00</published><updated>2008-08-12T23:01:27.154+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transporcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='restauracjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprzedażach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><title type='text'>Włoski fenomen: Ferragosto</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SKH5rXMNOFI/AAAAAAAADew/QFTGAFfsk0k/s1600-h/DSC00212.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 254px; height: 191px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SKH5rXMNOFI/AAAAAAAADew/QFTGAFfsk0k/s400/DSC00212.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233738765336131666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dwa lata temu spotkałam się z tym zjawiskiem po raz pierwszy, byłam w szoku. Był środek lata, była niedziela, a ja byłam w Bolonii, by zrobić ostatnie zakupy, zdeptać i odkryć nowe kąty i zaraz potem wsiąść w samolot do Polski. Co więcej, nic nie wskazywało na to, że rzeczony plan się nie uda. Tymczasem Bolonia w niedzielę po Ferragosto wyglądała na miasto wymarłe, niczym z westernu, gdzie po ulicy włóczy się tylko szarpana wiatrem dawno temu przeczytana gazeta i główny bohater. Sklepy, kawiarnie, bary: wszystko było zamknięte na miesiąc, dwa miesiące, dwa tygodnie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oto proszę: od poniedziałku Rzym to miasto turystów, chociaż raczej niekoniecznie dla nich. Lokalni zamknęli co mogli zamknąć i umknęli z miasta. Dziś łatwiej jest przejść się ulicą niż chodnikiem, bo chodniki okupują turyści, którzy nie za bardzo wiedzą gdzie się podziać i gdzie można coś zjeść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na barach, sklepach i restauracjach pojawiły się złowieszcze kartki, a w środku trudno szukać obsługi. Ponoć usługi i handel zamknęły się w Rzymie w procencie sześćdziesięciu. Zawsze szczerze współczuję każdemu, kto przyjeżdża do Rzymu w czasie letnich wakacji. Miejscowy klimat zabija ochotę na zwiedzanie, wszyscy są bardziej nerwowi, a w okresie Ferragosto dochodzi jeszcze totalnie zamknięcie turystycznych atrakcji. Jeśli chcecie zwiedzać Rzym, wybierajcie bardziej przyjazne miesiące: jak ciepły wrzesień czy optymalne październik i listopad. Na pewno zastaniecie stoliki na zewnątrz restauracji, ulicznych grajków, a do tego licznie otwarte muzea i przyjazną aurę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SKH5rk4EQKI/AAAAAAAADe4/NVp0zUiYchA/s1600-h/DSC00209.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 214px; height: 161px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SKH5rk4EQKI/AAAAAAAADe4/NVp0zUiYchA/s400/DSC00209.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233738769009754274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ferragosto to okres w którym włoskie firmy zatrzymują produkcję na 2-3 tygodnie, czasem na miesiąc. To jak Boże Narodzenie w środku lata. Może i bez choinki, bez prezentów, ale za to z lepszą pogodą. Mój znajomy Włoch wyjaśnił  mi, że czasem lepiej jest zamknąć firmę, tudzież biuro, niż je utrzymywać dla kilku pracowników, którzy pracując zużywają prąd na klimatyzację, komputery, a są przy tym mniej wydajni, bo też i klienci w tym okresie nie są skorzy do zaglądania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie to nadmorskie i górskie miejscowości zamieniają się w centra włoskiego życia. Kurorty pękają w szwach, restauracje zapełniają ludźmi, a w sklepach klienci polują na ostatnie wyprzedaże. Im dalej od wielkich miast, tym więcej ludzi, którzy korzystają z uroków wakacji.&lt;br /&gt;Tak więc od poniedziałku w moim pociągu jest więcej miejsca, w moim biurze są pustki, a mój narzeczony siedzi w domu i szuka tańszych ofert na wakacyjny wyjazd. W piątek wsiądziemy w samochód i w większym gronie usiądziemy za stołem w restauracji. Nie wiem na jak długo. I nie wiem o ile ciężej przyjdzie nam wracać do domu, ale wiem , że nawet do najdziwniejszych miejscowych zjawisk można się przyzwyczaić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-1221690775579850795?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/1221690775579850795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=1221690775579850795&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1221690775579850795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/1221690775579850795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/08/woski-fenomen-ferragosto.html' title='Włoski fenomen: Ferragosto'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SKH5rXMNOFI/AAAAAAAADew/QFTGAFfsk0k/s72-c/DSC00212.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-651562027301755888</id><published>2008-08-09T10:50:00.001+02:00</published><updated>2008-08-09T10:52:23.198+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><title type='text'>Nie cierpię ekologów</title><content type='html'>Fakt. Wiat robi się coraz bardziej brudny i śmierdzący. Neapol tonie w śmieciach, samochody i inne urządzenia coraz bardziej zatruwają powietrze którym oddychamy, a panujący upał wysusza źródła wody w okolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem jak najbardziej za tym, żeby żyć coraz bliżej natury, żeby unikać jedzenia z trującą chemią, korzystać z alternatywnych, bliższych naturze źródeł energii. Jestem za oszczędzaniem wody. Kiedy widzę, jak ktoś leje wodę bez sensu, robię wykład i zakręcam wodę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale kiedy wsiadam o siódmej rano do windy, w której jest już pasażer, który ewidentnie od kilku dni oszczędza wodę… dochodzę do wniosku, że tego typu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"ekologia" &lt;/span&gt;mnie nie kręci. A tacy ekolodzy są zmorą bez względu na szerokość geograficzną. Spotykałam ich w autobusie w Warszawie, a teraz spotykam ich w moim bloku, w moim biurze. Problem w tym, że nie mogę powiedzieć mojemu szefowi, że powinien był rano wziąć prysznic i założyć świeżą koszulę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje mi cicha nienawiść do źle pojmowanej ekologii, czyli do brudu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-651562027301755888?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/651562027301755888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=651562027301755888&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/651562027301755888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/651562027301755888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/08/nie-cierpi-ekologw.html' title='Nie cierpię ekologów'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-247773735100618900</id><published>2008-07-31T20:35:00.002+02:00</published><updated>2008-07-31T21:06:52.917+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transporcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trenitalii'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Znamy się tylko z widzenia</title><content type='html'>Mieszkanie w niedużym mieście ma tę zaletę, że wystarczy wyjść na ulicę, żeby spotkać kogoś znajomego. Dzięki  temu nie czuję się wyobcowana i powoli zapuszczam korzenie w obcym kraju.&lt;br /&gt;Z kolei jeżdżenie codziennie tym samym pociągiem kończy się… naturalnym w swym charakterze zawieraniem znajomości. Dzięki rzeczonemu zjawisku udręka dojazdu do pracy przestaje być udręką. Nie pamiętam, żebym w Polsce nawiązała znajomości podróżne. Wsiadałam przez 2 lata do tego samego autobusu jadąc do szkoły ale ani ja, ani nikt z towarzyszy podróży nie połasił się o zagadnięcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem we Włoszech normalne jest, że na widok codziennie widzianej twarzy uśmiech sam wciska się na usta, a zaraz po nim sympatyczne cześć. Z czasem te powitania przeradzają się w głębsze znajomości pociągowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, od ponad roku do Terni wracam zawsze tym samym pociągiem, a od prawie roku z moimi pociągowymi przyjaciółmi. Jesteśmy w różnym wieku, połączyła nas podróż,  czasie której jest zawsze spore zamieszanie, wzajemne zajmowanie miejsc, są krzyżówki, sudoku, gadki o sporcie i o tym że Ternana (miejscowa kadra piłki nożnej) gra dobrze, albo że chłopaki dali ciała. Są wzajemne ploteczki i polecanie gdzie warto pójść coś zjeść, albo gdzie właśnie robią festiwal pizzy, cebuli, dziczyzny, placków…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I także dzięki tym pogaduchom i pociągowym przyjaźniom czuję, jak mi się zapuszczają korzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SJIGa7R7LzI/AAAAAAAADeY/qL_VDdqNOgg/s1600-h/DSC00061.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 180px; height: 135px;" src="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SJIGa7R7LzI/AAAAAAAADeY/qL_VDdqNOgg/s400/DSC00061.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229249176989806386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SJIGbE-dzfI/AAAAAAAADeg/HLQ10UPT4u8/s1600-h/DSC00062.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 170px; height: 135px;" src="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SJIGbE-dzfI/AAAAAAAADeg/HLQ10UPT4u8/s400/DSC00062.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229249179592543730" border="0" /&gt;  &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SJIGbcWYjqI/AAAAAAAADeo/VpJmIKLzPtY/s1600-h/DSC00149.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 170px; height: 135px;" src="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SJIGbcWYjqI/AAAAAAAADeo/VpJmIKLzPtY/s400/DSC00149.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229249185866878626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-247773735100618900?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/247773735100618900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=247773735100618900&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/247773735100618900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/247773735100618900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/znamy-si-tylko-z-widzenia.html' title='Znamy się tylko z widzenia'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SJIGa7R7LzI/AAAAAAAADeY/qL_VDdqNOgg/s72-c/DSC00061.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-3771336223360376243</id><published>2008-07-28T18:04:00.001+02:00</published><updated>2008-07-28T18:06:33.344+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprzedażach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><title type='text'>1, 2, 3, 4…</title><content type='html'>Tylko tyle rozmiarów biustonoszy znalazłam we włoskich sklepach Intimissimi i Pompei. Czy oni naprawdę myślą, że kobiecy biust występuje w czterech wersjach?  Na początku nie uwierzyłam, ale po licznych i frustracyjnych przymiarkach odkryłam, że poszczególne cyferki odpowiadają rozmiarom pod biustem, czyli odpowiednio: 65, 70, 75 i 85 cm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problemem okazało się ustalenie, jakie standardowe miseczki przypadają powyższym cyferkom. Jako dumna  właścicielka standardu 70C/75B wypróbowałam rozmiary 2 i 3. W dwójce mój biust się nie zmieścił (więc chyba było B), natomiast w trójce grał w koszykówkę (więc co najmniej C).&lt;br /&gt;To naprawdę fenomen, bo Intimissimi i Pompea na rynek pozawłoski są w stanie wyprodukować staniki, w których nie tylko taśma pod biustem, ale i miseczki mają określony rozmiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokochałam Intimissimi za ich seksowną i wygodną bieliznę. Kupiłam niejeden stanik, który nie wystawał poza spory dekolt, i który niekoniecznie był biały. Dlaczego firma o takiej renomie ustala podwójne standardy? I dlaczego rodzimy  rynek traktuje jako ten gorszy? To samo zresztą dotyczy Pompei.  Zgrabne, wygodne i ładne staniki widziałam w outlecie Calvina Kleina. Miały wszystko co trzeba, łącznie z odpowiednią numeracją i dobrą ceną. To w zasadzie jest jakaś opcja. Tyle, że amerykańska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że widziałam też i włoskie staniki z opcją 2C i 3B, a nawet  5E. Tyle tylko, że przypominały namioty albo ochraniacze na biust, a jako młoda i atrakcyjna w wieku rozpłodowym wolałabym założyć coś, co będzie podnosić, a nie obniżać moją atrakcyjność seksualną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc co? Outlet CK albo wycieczka za granicę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-3771336223360376243?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/3771336223360376243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=3771336223360376243&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3771336223360376243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/3771336223360376243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/1-2-3-4.html' title='1, 2, 3, 4…'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5772078055446694868</id><published>2008-07-21T20:59:00.007+02:00</published><updated>2008-07-21T21:42:27.083+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich mistrzach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transporcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><title type='text'>Włoscy mistrzowie parkingu</title><content type='html'>Jako pieszy wiem, że nie mam żadnych praw. Prawo do bycia wszędzie nabywa każdy, kto siada za kółkiem, bądźna chwilę je pozostawia. Mam wrażenie, że samochodów jest więcej niż ludzi, a ci co je posiadają w moim rankingu urastają do rangi mistrzów w stylach w parkowaniu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Styl klasyczny &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;kiedy to auto jest po prostu zaparkowane na przejściu dla pieszych.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Styl na drugiego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;kiedy kierowca wiedział, że musi wysiąść i było mu obojętne, że właściwie ktoś już zdążył zająć miejsce parkingowe. Styl ten ma swoje wariacje, np. można w ten sposób zaparkować na pasach.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Styl na trzeciego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;podobnie jak wyżej, ale w tej sytucacji głównymi bohaterami są trzy wozy skutecznie blokujące przejazd wszystkim tym, którzy nie wyskoczyli na kawkę do baru.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Styl przejścia nie ma&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;kiedy to kierowca tak bardzo się spieszył, albo też jest tak dobry w parkowaniu, że ustawiając auto na przejściu dla pieszych, pozostawił przechodniom kilka centymetrów przejścia. Z reguły stykając się niemal z pozostałymi samochodami lub innymi przeszkodami na drodze typu tablice reklamowe, ograniczniki, płoty itp. On dotarł do baru. Nikt inny przecież nie musi....&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Styl ups...!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;mój ulubiony. Kiedy to kierowca parkuje wprost na moich stopach, kiedy przechodzę przez jezdnię na pasach. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niniejszym przyznaję, że przechodzenie na pasach we Włoszech jest zajęciem raczej niebezpiecznym, bo kierowcy mają zwyczaj zauważać obiekty poruszające się z prędkością co najmniem 30 km/godzinę o rozmiarach co najmniej mini coopera. Pieszym jak na razie daleko do tego ideału. Za to kiedy przechodzi się daleko poza miejscami w białe pasy, panowie za kierownicą robią się mili. Naprawdę. Mam takie miejsce przy pizzerii, gdzie przechodzę śmigając na pociąg. Panowie kierowcy zatrzymują ruch, żeby mi pomóc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem - galeria mistrzów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITc_Xwd9UI/AAAAAAAADcc/vLugBJhr5D0/s1600-h/DSC00111.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 226px; height: 170px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITc_Xwd9UI/AAAAAAAADcc/vLugBJhr5D0/s400/DSC00111.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5225544448923792706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITc_dQ0mJI/AAAAAAAADck/qhICXKQyJwo/s1600-h/DSC00112.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 226px; height: 170px;" src="http://bp3.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITc_dQ0mJI/AAAAAAAADck/qhICXKQyJwo/s400/DSC00112.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5225544450401671314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;   &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITc_n19CiI/AAAAAAAADcs/_e_Ig8JueLI/s1600-h/DSC00113.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 226px; height: 170px;" src="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITc_n19CiI/AAAAAAAADcs/_e_Ig8JueLI/s400/DSC00113.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5225544453241768482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITkGuIsVnI/AAAAAAAADdM/UXmSCBJ-BGY/s1600-h/DSC00114.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 226px; height: 170px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITkGuIsVnI/AAAAAAAADdM/UXmSCBJ-BGY/s400/DSC00114.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5225552271771457138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITkGlqEznI/AAAAAAAADdU/1LHVthOdpyM/s1600-h/DSC00116.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 226px; height: 170px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITkGlqEznI/AAAAAAAADdU/1LHVthOdpyM/s400/DSC00116.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5225552269495553650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITdAeZHa_I/AAAAAAAADc8/pxPobMQE41U/s1600-h/DSC00115.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 226px; height: 170px;" src="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITdAeZHa_I/AAAAAAAADc8/pxPobMQE41U/s400/DSC00115.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5225544467884764146" border="0" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITdAeZHa_I/AAAAAAAADc8/pxPobMQE41U/s1600-h/DSC00115.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5772078055446694868?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5772078055446694868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5772078055446694868&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5772078055446694868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5772078055446694868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/woscy-mistrzowie-parkingu.html' title='Włoscy mistrzowie parkingu'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SITc_Xwd9UI/AAAAAAAADcc/vLugBJhr5D0/s72-c/DSC00111.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6086608315839802320</id><published>2008-07-19T14:25:00.002+02:00</published><updated>2008-07-19T14:36:59.591+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jak?'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Jak trafić na Pasta non Basta?</title><content type='html'>Pomysł nie jest mój własny. Podpatrzyłam go u chłopaków z &lt;a href="http://www.zakazanaplaneta.pl/" target="blank"&gt;Zakazanej Planety,&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;a że wyjątkowo przypadł mi do gustu, niniejszym rozpoczynam serię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak trafić na Pasta non Basta?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  1. czy warto wychodzić za włocha&lt;br /&gt;  2. tempera+pasta jedzenie&lt;br /&gt;  3. rolada bezowa&lt;br /&gt;  4. dowcip miesiaca&lt;br /&gt;  5. pasta i basta&lt;br /&gt;  6. śmieci w kampanii&lt;br /&gt;  7. zarabiać na śmieciach&lt;br /&gt;  8. jak chodzic w szpilkach&lt;br /&gt;  9. uwielbiają kozaki&lt;br /&gt; 10. jak chodzić w szpilkach&lt;br /&gt; 11. bankomaty bari&lt;br /&gt; 12. cena jedzenia w rzymie&lt;br /&gt; 13. ceny jedzenia w rzymie&lt;br /&gt; 14. co można zrobić ze smieciami&lt;br /&gt; 15. czy mężczyzna może chodzić w szpilkach&lt;br /&gt; 16. dowcip biurowy&lt;br /&gt; 17. dziewczyny w kozakach&lt;br /&gt; 18. jak chodzic w szpilkach&lt;br /&gt; 19. moda włoska czyli jak włosi chodzą ubrani do pracy&lt;br /&gt; 20. neapol problem śmieci&lt;br /&gt; 21. otwieranie winiarni&lt;br /&gt; 22. pasta i basta&lt;br /&gt; 23. pasta prosciutto crudo z mozzarellą&lt;br /&gt; 24. wlochy temp sierpien&lt;br /&gt; 25. zamkniecie konta w pko sa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre zapytania z wyszukiwarek są całkiem chm..... intrygujące.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6086608315839802320?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6086608315839802320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6086608315839802320&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6086608315839802320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6086608315839802320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/jak-trafi-na-pasta-non-basta.html' title='Jak trafić na Pasta non Basta?'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2630358084613615876</id><published>2008-07-15T22:01:00.001+02:00</published><updated>2010-03-24T09:43:43.672+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='emigracji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klimacie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskiej tęsknocie'/><title type='text'>Emigracja?</title><content type='html'>Polacy coraz rzadziej emigrują do Włoch. Jeśli jednak im się zdarzy, robią to w zasadzie z dwóch tylko powodów: finansowych bądź matrymonialnych. A że Włochy od dawna nie są europejskim centrum kulturalnym, a miejscowe ośrodki naukowe podupadają w wyniku chronicznego niedofinansowania, polska emigracja nie ma szans na bycie czymś więcej. Właściwie, to ma nawet szansę zaniknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo jaki sens jest przyjeżdżać na dorobek do kraju, w którym z miesiąca na miesiąc rośnie narodowy debet, w którym firmy zaciągają kredyty w bankach, żeby zapłacić swoim pracownikom, a sklepy zamykają się jeden po drugim strasząc pustymi witrynami? Jaki sens jest przyjeżdżać za pracą do kraju, w którym rośnie bezrobocie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego nie będą przyjeżdżać do Włoch ani polscy inteligenci, ani artyści, bo kiedy kraj walczy o przetrwanie, nie zastanawia się nad jakością życia, nie pozostawia miejsca na rozwój myśli czy to artystycznej, czy tez intelektualnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanika też stopniowo polska emigracja za chlebem. Przestali tu przyjeżdżać ludzie młodzi, pozostali jedynie weterani (a właściwie: weteranki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za kilka lat nie usłyszy się na włoskich ulicach polskich przekleństw, bo emigracja matrymonialna zakłada integrację z kulturą i społeczeństwem. Matki i żony Polki wsiąkają we włoską obyczajność poprzez codzienne zajęcia prania, gotowania, sprzątania i wychowywania dzieci. Świat, który był im kiedyś obcy, stał się bliski dzięki bliskości z obcokrajowcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę szkoda, że nigdy nie wywarliśmy na Włochach wrażenia narodu o dużym potencjale czy to kulturalnym czy intelektualnym. Podejrzewam, że teraz ten wysiłek nam się to po prostu nie opłaca. Podczas gdy Włochy zapadają się powoli, Polska wyrasta na potęgę gospodarczą. Jeśli więc można dobrze żyć z własnej twórczości we własnym kraju, po co narażać swoją przyszłość gdzieś, gdzie pogoda wprawdzie jest fajniejsza, ale nie zarobi się nawet na namiot?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2630358084613615876?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2630358084613615876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2630358084613615876&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2630358084613615876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2630358084613615876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/emigracja.html' title='Emigracja?'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7217217879710727076</id><published>2008-07-14T13:05:00.004+02:00</published><updated>2008-07-14T13:15:48.185+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ulicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='modzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogodzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Kozaki atakują</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszOdH6g5I/AAAAAAAADbk/HSUE12KA9ps/s1600-h/DSC00094.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 249px; height: 293px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszOdH6g5I/AAAAAAAADbk/HSUE12KA9ps/s400/DSC00094.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222824516295230354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczyło, że temperatura podskoczyła powyżej 30°C, a dziewczyny wskoczyły w kozaki.  Naprawdę, przedziwna prawidłowość. Ochrona przed słońcem? Próbujemy ze znajomymi zrozumieć ten fenomen. Na razie bez skutku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem włoskie modystki zimą noszą szpilki, a latem wskakują w kozaki. A higiena osobista? A zasady zdrowego życia? Kto zawinił? Rodzice czy szkoła?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszjNDguwI/AAAAAAAADbs/jAbKbObBmmc/s1600-h/DSC00095.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 182px; height: 157px;" src="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszjNDguwI/AAAAAAAADbs/jAbKbObBmmc/s400/DSC00095.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222824872759048962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszjLtCYII/AAAAAAAADb0/b13U5VcFtV0/s1600-h/DSC00106.JPG"&gt;  &lt;img style="cursor: pointer; width: 239px; height: 156px;" src="http://bp3.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszjLtCYII/AAAAAAAADb0/b13U5VcFtV0/s400/DSC00106.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222824872396349570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszjRSXeEI/AAAAAAAADb8/zjR3kNpsezg/s1600-h/DSC00107.JPG"&gt;  &lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszjRSXeEI/AAAAAAAADb8/zjR3kNpsezg/s1600-h/DSC00107.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 241px; height: 156px;" src="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszjRSXeEI/AAAAAAAADb8/zjR3kNpsezg/s400/DSC00107.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222824873895098434" border="0" /&gt;  &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;C.d. (na pewno) n.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7217217879710727076?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7217217879710727076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7217217879710727076&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7217217879710727076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7217217879710727076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/kozaki-atakuj.html' title='Kozaki atakują'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHszOdH6g5I/AAAAAAAADbk/HSUE12KA9ps/s72-c/DSC00094.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-5669497248086989290</id><published>2008-07-07T17:25:00.009+02:00</published><updated>2008-07-08T11:32:39.013+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świętach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><title type='text'>Święto kwiatów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI6xwSZrTI/AAAAAAAADaU/mjiIr2DuJyQ/s1600-h/aniol.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 261px; height: 196px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI6xwSZrTI/AAAAAAAADaU/mjiIr2DuJyQ/s400/aniol.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220299544525909298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy my jeździliśmy po Montefalco w poszukiwaniu idealnego bukietu winnego, moi teściowie wyruszyli do Spello niedaleko Foligno.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7oGcW8JI/AAAAAAAADa8/rk0oIFyY0Wo/s1600-h/zraszacz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 272px; height: 203px;" src="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7oGcW8JI/AAAAAAAADa8/rk0oIFyY0Wo/s400/zraszacz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220300478186188946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7Hr12rEI/AAAAAAAADas/DW5ZtJUy3ew/s1600-h/fontanna.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 243px; height: 233px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7Hr12rEI/AAAAAAAADas/DW5ZtJUy3ew/s400/fontanna.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220299921289555010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umbria pełna jest średniowiecznych miasteczek i równie starych tradycji.  Na Boże Ciało niektóre miasteczka zapełniają się kwietnymi kobiercami, a zaraz potem turystami. Religijne obrzędy zdają się być z boku, stłumione kolorami i dziełami artystów. Mówiąc szczerze, jestem pod wrażeniem tych zdjęć i tego, co można zrobić z płatków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI88kmVCOI/AAAAAAAADbE/QlS02eO4-nU/s1600-h/siostry.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 194px; height: 279px;" src="http://bp3.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI88kmVCOI/AAAAAAAADbE/QlS02eO4-nU/s400/siostry.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220301929390082274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, najbardziej spodobały mi się motywy popartu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI6yPeqLzI/AAAAAAAADac/-ihFv_6IBwg/s1600-h/DSCF2181.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 214px; height: 159px;" src="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI6yPeqLzI/AAAAAAAADac/-ihFv_6IBwg/s400/DSCF2181.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220299552898821938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7oILiQvI/AAAAAAAADa0/Z9oJjqg3CNU/s1600-h/DSCF2184.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 220px; height: 166px;" src="http://bp2.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7oILiQvI/AAAAAAAADa0/Z9oJjqg3CNU/s400/DSCF2184.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220300478652498674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7HRiT4nI/AAAAAAAADak/O5HtPsOkGic/s1600-h/DSCF2180.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 216px; height: 162px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI7HRiT4nI/AAAAAAAADak/O5HtPsOkGic/s400/DSCF2180.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220299914228261490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-5669497248086989290?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/5669497248086989290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=5669497248086989290&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5669497248086989290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/5669497248086989290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/wito-kwiatw.html' title='Święto kwiatów'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SHI6xwSZrTI/AAAAAAAADaU/mjiIr2DuJyQ/s72-c/aniol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4646548520241523403</id><published>2008-07-07T15:15:00.004+02:00</published><updated>2008-08-28T21:33:18.868+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Carosello'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaronie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Zamiast dobranocki</title><content type='html'>Dlaczego, kiedy przychodzi do kupowania makaronu, Włosi upierają się zawsze przy Barilli albo Agnesi? Dlaczego, kiedy przychodzi do picia kawy, to musi być Lavazza? I dlaczego, kiedy dochodzi do jej parzenia, cały proces odbywać się musi w kawiarce Bialetti?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż, drodzy Państwo, dawno temu, miłość i lojalność do rodzimych marek rodziła się we Włochach codziennie wieczorem. Po kolacji i myciu ząbków włoskie pociechy siadały przed telewizorem, by przez kilkanaście minut wchłaniać reklamę podaną w postaci bajki. Bohaterowie wieczornego Carosello mieli za zadanie rozbawić i nauczyć, że kawa jest tylko jedna, że makaron może być tylko włoski,i  że mama do czyszczenia używa tylko określonych włoskich produktów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, Włosi już od 40 lat chronią swój rynek przed obcą konkurencją. Czasy Carosello to dla włoskiej reklamy najpiękniejszy okres. Kiedy oglądam współczesne włoskie reklamy to widzę, że okres ten, niestety, się definitywnie skończył. Mam nadzieje, że miejscowi copywriterzy i art directorzy wrócą jeszcze na wyżyny fantazji. A jest do czego wracać:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="left: 341px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-031781321734713797 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/YPWV2NMSe6U&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YPWV2NMSe6U&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/YPWV2NMSe6U&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4646548520241523403?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4646548520241523403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4646548520241523403&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4646548520241523403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4646548520241523403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/zamiast-dobranocki.html' title='Zamiast dobranocki'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6512468306360412835</id><published>2008-07-03T21:11:00.003+02:00</published><updated>2008-07-03T21:28:38.494+02:00</updated><title type='text'>Jak to robią Włosi. Część druga. Niebo</title><content type='html'>Miłośnikom wszelkiego jadła i napoju polecam zabieranie się na wycieczki przez Włochów organizowane. Jeśli jest w was potencjał do przymykania oka na niedogodności wynikające z totalnej dezorganizacji - nadajecie na odpowiednich falach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SG0oFEX-NBI/AAAAAAAADO4/ydkI9437dFs/s1600-h/DSCF1899.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 284px; height: 213px;" src="http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SG0oFEX-NBI/AAAAAAAADO4/ydkI9437dFs/s400/DSCF1899.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5218871610731017234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do Caserty wyjechaliśmy około 7 rano, a już dwie godziny później mieliśmy obowiązkowo przystanek w barze, gdzie zjedliśmy śniadanie: w ścisku, tłoku, pośpiechu i na nogach. Włoskie śniadanie to dla mnie misterium, kuriozum sprzeczności. Cały naród głośno bowiem krzyczy, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, po czym na nogach i w pośpiechu pałaszuje ciastko, po czym je zapija cappuccino. Jeśli to ma być solidny początek dnia, to ja już wolę śniadanie po angielsku albo po amerykańsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze. Powiedzmy, że przystanek śniadaniowy to po prostu jedna z przeszkód na długiej drodze do nieba, a o tym że była rzeczywiście długa, pisałam w poprzednim odcinku. Po wielu emocjach związanych z wieczną dekoncentracją włoską, oraz po odnalezieniu drogi do restauracji, ujrzeliśmy nasze upragnione niebo. A że było dokładnie po drugiej stronie autostrady, musieliśmy pojechać dalej i zakręcić. Droga do naszego nieba była więc nie tylko długa, ale i kręta. Ba! Nie pozbawiona przeszkód wszelakich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale udało się.&lt;br /&gt;Trafiliśmy do &lt;a href="http://mapy.google.pl/maps?near=Castel+Volturno+CE,+W%C5%82ochy&amp;amp;geocode=&amp;amp;q=la+bruschetta&amp;amp;f=l&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=40.998557,13.992462&amp;amp;spn=0.46226,1.192017&amp;amp;z=10&amp;amp;iwloc=A"&gt;Bruschetty&lt;/a&gt;, gdzie czekał na nas sam jej właściciel obdarzony szerokim uśmiechem, wystrój pamiętające najlepsze momenty lat osiemdziesiątych, działająca klimatyzacja i długie godziny jedzenia. Ha! Co więcej, w kuchni Włosi odzyskują zmysł organizacyjny. To po prostu musi być niebo.&lt;br /&gt;Bo nie ma, że na stole przed gościem znajdzie się odgrzewany makaron albo risotto z zamrażarki. Kiedy zbliżaliśmy się do naszego nieba, włoskie anioły już grzały gary z hektolitrami wody, by wrzucić do niej tonę makaronu i ryżu. Byliśmy spóźnieni, ale w niebie potrafią czekać. Wszystko było świeże, wino smaczne i we właściwej temperaturze, a my nie musieliśmy wyczekiwać na następujące po sobie dania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ba! Antypatyczna pani, znana nam z poprzedniego odcinka z niechęci do turystów, zażyczyła sobie zmiany menu z rybnego na mięsne, czym wprawiła w zdumienie wszystkich nas, z organizatorami i właścicielem knajpy włącznie. Ale okazało się, że kiedy już trafiasz do nieba, to nawet wredny charakter nie jest przeszkodą, by w korzystać w pełni z niebiańskiego szczęścia. Pani dostała co chciała, mimo że pozostałe 100 osób pałaszowało ze smakiem owoce morza. Co więcej, także i ona nie musiała czekać na swoje specjalne porcje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na samym końcu wjechał nasz finałowy tort w kształcie książki i wielkim napisem “Witamy w Neapolu”. Wszyscy, jak jeden mąż, wstali, jęli bić brawo i robić zdjęcia. W tym momencie zrozumiałam dlaczego &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/"&gt;Liska&lt;/a&gt; tak wielką sympatią darzy Włochów. Miłość do słodyczy po prostu jednoczy. My chyba jednak do tego nieba trafiliśmy przez pomyłkę – ewidentnie wielkie ciacho było dla gości, którzy udali się na wycieczkę do Neapolu. My zwiedziliśmy jedynie pałac w Casercie. Tort był średni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SG0oFb6MPFI/AAAAAAAADPA/e9ASPiJUkxQ/s1600-h/DSCF2135.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 308px; height: 164px;" src="http://bp0.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SG0oFb6MPFI/AAAAAAAADPA/e9ASPiJUkxQ/s400/DSCF2135.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5218871617048558674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6512468306360412835?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6512468306360412835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6512468306360412835&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6512468306360412835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6512468306360412835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/07/jak-to-robi-wosi-cz-druga-niebo.html' title='Jak to robią Włosi. Część druga. Niebo'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_SKAwldjYwgY/SG0oFEX-NBI/AAAAAAAADO4/ydkI9437dFs/s72-c/DSCF1899.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4991711254284063055</id><published>2008-06-24T19:08:00.001+02:00</published><updated>2008-06-24T19:12:27.168+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ha ha...'/><title type='text'>Biurowy dowcip miesiąca</title><content type='html'>Mój szef, na wieść o tym, że cena biletu na lot, którym musi się zabrać na konferencję w przyszłym miesiącu, wzrosła w ciągu tygodnia o 300 euro:&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 51, 102);"&gt;- Poczekajmy, może jeszcze spadnie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Zakorzenia się we mnie przekonanie o tym, że świat mojego szefa nie jest kompatybilny z rzeczywistością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4991711254284063055?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4991711254284063055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4991711254284063055&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4991711254284063055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4991711254284063055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/06/biurowy-dowcip-miesica.html' title='Biurowy dowcip miesiąca'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-8792643873125724922</id><published>2008-06-21T16:12:00.006+02:00</published><updated>2008-06-21T16:38:44.798+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='restauracjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><title type='text'>Jak to robią Włosi. Część pierwsza. Piekło</title><content type='html'>Kiedyś na swoim blogu &lt;a href="http://magdalena-wlondynie.blogspot.com/2008/01/humor-angielski.html"&gt;Madzia&lt;/a&gt; zamieściła tłumaczenie pewnego angielskiego powiedzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Niebo jest tam, gdzie: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;policja jest brytyjska,&lt;br /&gt;kucharze są francuscy,&lt;br /&gt;mechanicy niemieccy,&lt;br /&gt;kochankowie są Włochami,&lt;br /&gt;a wszystko zarządzane przez Szwajcarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Piekło jest tam, gdzie: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;policja jest niemiecka,&lt;br /&gt;kucharze są brytyjscy,&lt;br /&gt;mechanicy to Francuzi,&lt;br /&gt;kochankowie są Szwajcarami,&lt;br /&gt;a wszystko zarządzane jest przez Włochów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzyło mi sie odwiedzić Wyspy i zajrzeć do angielskiej restauracji, nie polecam. Za to zachwycona byłam tym, jak wszystko jest fajnie zorganizowane. Polecam! W metrze na ruchomych schodach &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zawsze &lt;/span&gt;było przejście dla tych, co się spieszą. Za to włoska policja stara się mieć klapki na oczach, a przejścia w metrze, czy na dworcach są zorganizowane tak, że nikt nie ma prawa się spieszyć. Nie polecam. Jeśli jednak przyjedziecie kiedyś na Półwysep Apeniński, zajrzyjcie koniecznie do włoskiej restauracji. Serdecznie polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0QrT706pI/AAAAAAAACwg/4iCVu5B0OZY/s1600-h/zegar.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 129px; height: 205px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0QrT706pI/AAAAAAAACwg/4iCVu5B0OZY/s400/zegar.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214342279836527250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Włoskiego piekła zasmakowałam, kiedy kilka tygodni temu pojechaliśmy na wycieczkę organizowana przez urząd jednej z dzielnic w Terni. Przyznaję, że Włosi ze swoją organizacja są wybitnie stresujący dla każdego, kto przywiązuje wagę do porządku i  punktualności. Moim zdaniem, są bez przerwy rozkojarzeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechaliśmy do wyczyszczonego ze śmieci kawałka Kampanii, do Caserty. Celem pierwszego etapu  podróży  był wielgachny pałac królewski Burbonów. Plan był prosty: zobaczyć pałac wraz z parkiem, zmieścić sie w czasie i wyjechać z Caserty do Castel Volturno, około godziny 13.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan runął w chwile po tym, jak dotarliśmy do pałacu. Ludzie sie rozleźli, więc organizatorzy mieli spory kłopot z podzieleniem stu osób na trzy grupy i przydzielenie im przewodników oraz przekaźników radiowych ze słuchawkami. Z drugiej strony, sami organizatorzy nie przemyśleli ile czasu tak naprawdę potrzeba na zwiedzanie całości. Poza tym ze we Włoszech każdy problem toczy się w swoim, powolnym zwykle, tempie. Przestaliśmy na schodach dwie godziny zanim mogliśmy zacząć zwiedzanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RC4ujZ2I/AAAAAAAACwo/dplCPKMDjYM/s1600-h/krzeslo.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 185px; height: 139px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RC4ujZ2I/AAAAAAAACwo/dplCPKMDjYM/s400/krzeslo.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214342684849956706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wow nie było. Pałac, chociaż wielki, nie miał za dużo do pokazania. Zwiedzającym udostępniono raptem jedno piętro kawałka skrzydła, na moje oko jakieś 3% całości. Naprawdę zjawiskowe sufity, bardzo takie sobie meble, i jeden oryginalny szwajcarski zegar zrobiony na zamówienie. Po tylu godzinach czekania, oraz po miejscu gdzie Spielberg kręcił Gwiezdne Wojny, spodziewałam się znacznie więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RCwwquwI/AAAAAAAACww/6gSgtcpGHIQ/s1600-h/para.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 229px; height: 136px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RCwwquwI/AAAAAAAACww/6gSgtcpGHIQ/s400/para.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214342682711341826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rozczarowanie miał nam wynagrodzić przepiękny park, ale zanim go obejrzeliśmy, musieliśmy wsiąść do  trzech busików, które kursowały nieregularnie i zabierały wszystkich, którzy zapłacili za bilet. Jedna z kobiet z naszej wycieczki była z tego powodu tak wściekła, że właściwie obraziła Bogu ducha winną grupę amerykanów, która razem z nami stłoczyła sie w busiku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RuMcjwCI/AAAAAAAACxI/ug2Nr0r-APA/s1600-h/wodospad.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 239px; height: 179px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RuMcjwCI/AAAAAAAACxI/ug2Nr0r-APA/s400/wodospad.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214343428877565986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Była to godzina, o której zgodnie z planem powinniśmy być już w drodze na obiad. Głodni, zmęczeni upałem, rozczarowani mało królewskim pałacem, mieliśmy na szczęście jeszcze siły na wyglądanie przez okno. Było warto. Przed naszymi oczami malował się przepiękny park i dłuuuuuga linia kaskad, stawów i fontann. Im dalej jechaliśmy, tym bardziej rozumiałam, dlaczego nie mogliśmy tego dystansu pokonać na piechotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0Rt2Rl3xI/AAAAAAAACw4/SOd3VSYu6rc/s1600-h/perspektywa.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 252px; height: 190px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0Rt2Rl3xI/AAAAAAAACw4/SOd3VSYu6rc/s400/perspektywa.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214343422925987602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od strony pałacu wydawało się, że wodospad był oddalony zaledwie o jakieś 500 metrów,  w rzeczywistości jednak jest to dystans rzędu 3 kilometrów. Dla głodnych i zmęczonych turystów to jednak daleko. Szkoda, bo przez okno widziałam cuda wyrzeźbione ludzką ręką i zorganizowane w angielskie i francuskie ogrody, połączone ze sobą drogą wodną. Te fontanny, rzeźby, kompozycja całości, zaparła mi dech w piersiach. Zapomniałam o tym, że jestem zestresowana i głodna. Chciałam wracać na piechotę i robić zdjęcia, ale musieliśmy wracać busikiem, bo taki był plan…. Oczywiście na piechotę byłabym szybciej. Nawet robiąc zdjęcia…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RuMcjCsI/AAAAAAAACxA/nFG_XFP_AAg/s1600-h/plwacz.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 258px; height: 172px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0RuMcjCsI/AAAAAAAACxA/nFG_XFP_AAg/s400/plwacz.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214343428877519554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W końcu jednak wsiedliśmy w nasze autokary i ruszyliśmy na obiad. Kierowca oczywiście zgubił drogę. Ale kiedy dotarliśmy do restauracji…. trafiliśmy tam, gdzie jest włoskie niebo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włoska wycieczka musi kończyć sie posiłkiem. Chyba właśnie po to, żeby usunąć przykre wrażenie totalnej dezorganizacji. A że Kampania słynie teraz ze wstydliwego problemu śmieci, je sie tu smacznie za bardzo niska cenę. My byliśmy na tyle ostrożni, by postawić na morskie menu. Było warto.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-8792643873125724922?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/8792643873125724922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=8792643873125724922&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8792643873125724922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/8792643873125724922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/06/jak-to-robi-wosi-cz-pierwsza-pieko.html' title='Jak to robią Włosi. Część pierwsza. Piekło'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SF0QrT706pI/AAAAAAAACwg/4iCVu5B0OZY/s72-c/zegar.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-283796337613853793</id><published>2008-06-18T14:28:00.000+02:00</published><updated>2008-06-18T14:29:36.602+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Wiadomość dnia</title><content type='html'>We Włoszech ma się wrażenie, że czas stanął w miejscu, że zatrzymał się w czasach cezarów. Podejrzewam, że Rzym wyglądał dwa tysiace lat temu dokładnie tak samo: zatłoczony, źle rozplanowany, nie do życia. A i potrzeby niezmienne:&lt;br /&gt;Chleba. Bo trzeba jeść.&lt;br /&gt;I igrzysk. Bo nie samym chlebem żyje czlowiek.&lt;br /&gt;Wczoraj parlament przepychał kolejne prawo mające uchronić Berlusconiego przed pójściem do więzienia za finansowe machloje. Jaka była wiadomość dnia w głównych programach informacyjnych? Że na Euro 2008 Włosi grają mecz ostatniej szansy. Dostaliśmy nawet newsa na żywo z rozgrzewki.&lt;br /&gt;Czasem naprawdę tesknię za polskim niezależnym dziennikarstwem. Tutaj wszystko jest zdalnie sterowane, a przez to nierzetelne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-283796337613853793?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/283796337613853793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=283796337613853793&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/283796337613853793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/283796337613853793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/06/wiadomo-dnia.html' title='Wiadomość dnia'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6138822117130144564</id><published>2008-06-15T11:42:00.003+02:00</published><updated>2008-08-28T21:32:48.631+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Carosello'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaronie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Pasta</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Włosi to w rzeczy samej makaroniarze, bo chociaż odmian chleba, ryżu i ziemniaków ci u nich dostatek, dzień bez makaronu jest dniem straconym. Jako obywatelka kraju, gdzie kult makaronu nie występuje, czuję się czasem przejedzona. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Mimo to muszę przyznać, że pierwsze makaronowe spoty reklamowe spokojnie można nazwać kultowymi. Kiedy w Polsce za reklamę wystarczyło: „Rzucili do sklepu”, we Włoszech dzieci zamiast dobranocki oglądały reklamy. Dziś część pierwsza.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Makaron domowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/61PU1XaGnhY&amp;amp;hl=pl"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/61PU1XaGnhY&amp;amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6138822117130144564?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6138822117130144564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6138822117130144564&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6138822117130144564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6138822117130144564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/06/pasta.html' title='Pasta'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-7598715018994257855</id><published>2008-06-14T17:40:00.006+02:00</published><updated>2008-06-14T18:01:12.326+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskiej tęsknocie'/><title type='text'>Wielki oszust</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Miesiąc temu, po ponad rocznej nieobecności ,udało mi się wrócić do Polski . Serce mi biło gorąco tęsknotą za rodziną, przyjaciółmi, polskimi smakami&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;i życiem, które zostawiłam by zacząć nowe w cieplejszym kraju.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Rok to jednak kawał czasu, bo niedługo po przyjeździe poczułam się jak fan Indiany Jonesa, któremu po dwudziestu latach podano dokrętkę do trylogii. Sentyment to wielki oszust.&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SFPo4igLXuI/AAAAAAAACwQ/7iaECyr3ZRU/s1600-h/zygmunt.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 189px; height: 262px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SFPo4igLXuI/AAAAAAAACwQ/7iaECyr3ZRU/s400/zygmunt.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211765251829882594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: right;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;I chociaż słucham polskiego radia &lt;a href="http://www.radiopin.pl/"&gt;PIN &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; przez Internet&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;, i chociaż&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;codzienne &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;c&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;zytam &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;a href="http://www.gazeta.pl/"&gt;Gazetę&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.pudelek.pl/"&gt;Pudelka&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;  i &lt;a href="http://www.kozaczek.pl/"&gt;Kozaczka&lt;/a&gt;, to wyidealizowany i podsycany sentymentem obraz rodzinnych stron runął&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; w chwili, kiedy&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; wieczorem poszłam z przyjaciółmi na piwo w rodzinnym mieście Augustowie. Ulice świeciły pustkami, podobnie restauracje i bary, a była zaledwie ósma wieczorem! Na dokładkę sytuacja nie poprawiała się z czasem, bo wieczór był wtorkowy i daleko mu było do długiego weekendu.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Tylko w bramach dzielnie chwiali się zalkoholizowani wcześniej panowie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: right;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Przyzwyczaiłam się do tego, że mieszkam w mieście tętniącym życiem, w którym bramy służą do przechodzenia, a nie kiwania się pod wpływem. W Terni nie widać pijanych ludzi, mimo że w barach siedzą, rozmawiają i piją drinki spore tłumy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SFPo_1c372I/AAAAAAAACwY/t3OO7nfdcCE/s1600-h/IMGP0006.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 249px; height: 187px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SFPo_1c372I/AAAAAAAACwY/t3OO7nfdcCE/s400/IMGP0006.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211765377175383906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Co się w Polsce nie zmieniło? Wiosna. Tutaj jest zawsze bardziej spektakularna niż we Włoszech, bo nagle z &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;pośniegowej szarej chlapy wyrastają wielobarwne kwiaty, a kolory są soczyście intensywne za sprawą wiosennego światła. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Przyjaciele. Dla nich zawsze warto wsiąść w samolot.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Mama, która od lat kocha tak samo mocno i bez której powrót nie miałby sensu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SFPo4fxj-HI/AAAAAAAACwI/XWg6bPz02Tc/s1600-h/mpik.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 244px; height: 183px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SFPo4fxj-HI/AAAAAAAACwI/XWg6bPz02Tc/s400/mpik.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211765251097491570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p style="text-align: right;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: right;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: right;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Co się zmieniło na lepsze? MPiK w Warszawie przy Marszałkowskiej. W takiej kapsule sama&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; chętnie bym zasnęła przesłuchując muzykę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-7598715018994257855?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/7598715018994257855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=7598715018994257855&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7598715018994257855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/7598715018994257855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/06/wielki-oszust.html' title='Wielki oszust'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SFPo4igLXuI/AAAAAAAACwQ/7iaECyr3ZRU/s72-c/zygmunt.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-6312370658887974511</id><published>2008-06-09T22:38:00.007+02:00</published><updated>2008-06-13T15:38:22.242+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróżach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='degustacjach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='agroturystyce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskim jedzeniu'/><title type='text'>Cantine Aperte 2008</title><content type='html'>&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SE2V0cS8VbI/AAAAAAAACvI/fqnVj90jMNM/s1600-h/IMGP0287.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 379px; height: 333px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SE2V0cS8VbI/AAAAAAAACvI/fqnVj90jMNM/s400/IMGP0287.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209985072118912434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W tym roku daliśmy ciała. Miało być Chianti, miało być Brunello , miała być Toskania, a tymczasem w wyniku słabej organizacji, niskiej motywacji i ogólnie pojętego zmęczenia pracującym tygodniem poszliśmy na łatwiznę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W niedzielę 25 maja 2008 zaimprowizowaliśmy. Umbria w końcu pełna jest słynnych apelacji. W którąkolwiek stronę się skręci, tam można znaleźć mniej lub bardziej znane winiarskie zagłębie.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Pojechaliśmy w okolice Montefalco.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SE2Vz74SyjI/AAAAAAAACvA/Q7yh2eqOnoU/s1600-h/IMGP0286.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SE2Vz74SyjI/AAAAAAAACvA/Q7yh2eqOnoU/s400/IMGP0286.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209985063417203250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Nie spodziewaliśmy się, że będzie słabo.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;I w rzeczy samej nic na to nie wskazywało. Pogoda była wymarzona, a winiarnie pełne gości. Kilka zmuszeni byliśmy nawet ominąć, bo natłok samochodów sugerował, że nie dopchamy się do butelek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Ale przyznać muszę, że mi bardziej zapadło w pamięć to co zjadłam, niż to, co wypiłam. Zjechaliśmy w sumie pięć winnic, ale tylko w jednej wino miało osobowość. Być może wina z okolic są przereklamowane, a może to wina winiarzy, którzy na doroczną imprezę woleli&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;podać gościom byle co. Nie, nie było tragicznie. Ale faktem jest, że odkryć na miarę Solai czy tez Calcai nie zrobiliśmy. Odkryliśmy za to winiarnię &lt;a href="http://www.grupponovelli.com/"&gt;Novelli&lt;/a&gt;, która w tym roku wypuściła swoje pierwsze wina.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Miejsce jeszcze nieznane, więc nienawiedzone przez tłumy poszukiwaczy winnych przygód. Otoczył nas przyjemnie uspokajający szum przydrożnego strumienia, dźwięki sączącej się leniwie muzyki&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;i upajający &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;zapach białego Cube. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.grupponovelli.com/"&gt;Novelli&lt;/a&gt; produkują dwa rodzaje Cube. Białe, które okazało się być przebojem tego dnia, zaskoczyło nas pełnym, orzeźwiającym smakiem, lekkością i pełną harmonią, której przewodzi grecchetto.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;To wino z charakterem, zamkniętą już osobowością. Doskonałe. Czerwone Cube ma przed sobą jeszcze do pokonania kawałek drogi, ale z pewnością droga ta za czas jakiś zawiedzie nasze kubki smakowe w niezapomniane miejsca.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Za rok, za dwa chętnie wrócę po czerwone Cube, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;bo to wino ma potencjał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Tymczasem my wyczekujemy przyszłorocznego święta degustacji wina. Mam nadzieję, że tym razem nie zaimprowizujemy i dotrzymamy danej sobie obietnicy, że tym razem dotrzemy do Toskanii.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SE2WZwlyrHI/AAAAAAAACvY/1jY_IHB-_64/s1600-h/IMGP0299.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SE2WZwlyrHI/AAAAAAAACvY/1jY_IHB-_64/s400/IMGP0299.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209985713221839986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-6312370658887974511?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/6312370658887974511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=6312370658887974511&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6312370658887974511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/6312370658887974511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/06/cantine-aperte-2008.html' title='Cantine Aperte 2008'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/SE2V0cS8VbI/AAAAAAAACvI/fqnVj90jMNM/s72-c/IMGP0287.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-4634464238334989780</id><published>2008-06-06T11:15:00.003+02:00</published><updated>2008-06-13T15:42:15.394+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transporcie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><title type='text'>Na śmieciach można nieźle zarobić</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Kiedyś byłam studentką. Podobnie mój kolega Rafał. I podczas gdy ja wolałam zajmować się niepraktyczną teorią usprawiedliwienia, mój kolega Rafał studiował utylizację śmieci na Politechnice Warszawskiej. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Kiedy mi opowiadał o tym, co ze śmieciami można zrobić żałowałam, że odkryłam w sobie jedynie żyłkę humanistyczną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;- Na śmieciach można naprawdę dobrze zarobić – powiedział mi kiedyś, a ja mu wierzyłam. Poza tym, jego&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;słowa potwierdzała moja rodzina w Stanach, która dzięki segregacji obniżała koszty wywozu odpadków do minimum.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;A kiedy w końcu ekologiczna idea segregacji trafiła na moje rodzinne osiedle, moja mama zobaczyła pieniądze ze śmieci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;We Włoszech za ich wywóz płaci się podatki, a zajmują się nim firmy miejskie. Owszem, segregujemy, bo ekologiczna świadomość w nas jest duża, ale na tej segregacji zarabia miasto, bo śmieci we Włoszech to sprawa regionalno-państwowa. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;W zasadzie nikt nie ma z tym problemu, bo miasta są porządnie wysprzątane.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Generalnie system działa doskonale w całych Włoszech, tylko nie w Kampanii. Od roku mieszkańcy Neapolu i pozostałych miejscowości w tym regionie bronią śmieci przed ich wywozem. Palą je na ulicy, budują blokady, na zmianę pilnują gór odpadów przed służbami sprzątającymi. Cały świat stuka się w głowę: &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;jak można żyć w smrodzie? jak można palić śmieci na ulicy i oddychać zatrutym powietrzem? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Można, kiedy się wie, że na twoich śmieciach zarabia mafia. Problem śmieci w Kampanii zaczął się w latach 90-tych, kiedy to członkowie Camorry odkryli, że na śmieciach da się zarobić. Przejęli kontrolę nad firmami zajmującymi się ich wywozem i utylizacją, regularnie przy tym paraliżując życie w Neapolu. Bo od czasu, kiedy Camorra zajmuje się wywozem śmieci w Kampanii, śmieciarze zaczęli regularnie strajkować, albo tracić chęć do pracy. Śmieciarki nie wyjeżdżały na ulice, a Neapol tonął w śmieciach i smrodzie. Tymczasem mafia na trwałe przejmowała kontrolę nad systemem. Dziś mieszkańcy regionu mówią: dość, i żądają reakcji głów państwa.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Kryzys w Kampanii był jednym z głównych powodów upadku rządu Prodiego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Bezładność wszystkich rządów w tej sytuacji sugeruje, że nie tylko Camorra czerpie korzyści z tej sytuacji. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Według &lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Camorra"&gt;Wikipedii&lt;/a&gt; &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;tylko do 2002 roku mafijna siatka zarobiła na śmieciach 700 milionów euro.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-4634464238334989780?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/4634464238334989780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=4634464238334989780&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4634464238334989780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/4634464238334989780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/06/na-mieciach-mona-niele-zarobi.html' title='Na śmieciach można nieźle zarobić'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3882148415437042622.post-2870293732450266839</id><published>2008-05-09T17:00:00.002+02:00</published><updated>2008-06-13T15:43:05.471+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskiej polityce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włoskich śmiesznostkach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskiej tęsknocie'/><title type='text'>Kieszonkowe</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Od stycznia dostaję kieszonkowe.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;I nie, że nie chodzę do pracy. Ależ wręcz przeciwnie! Pracuję! Co więcej, co miesiąc dostaję wypłatę, która regularnie wpływa na moje (a właściwie nasze wspólne) konto. Mimo to, niczym nastolatka muszę prosić o kaskę na zakupy. Dodam jeszcze, że mój narzeczony nie ma zapędów na maczomena i że nie odczuwa potrzeby kontroli, a ja nie mam tendencji do wydawania na prawo i lewo naszych ciężko zarobionych pieniędzy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Po prostu mamy problem z bankiem. A właściwie z całym systemem bankowo-myślowym i opieszałością pracowników tego typu instytucji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W zeszłym roku założyliśmy konto w banku San Paolo i było nam z nim dobrze. Duży bank w dużej grupie, zero kosztów prowadzenia konta, bezpłatne bankomaty w całych Włoszech, darmowe opłaty online.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Problem w tym, że bank się rozrósł i tu wkroczyła organizacja antymonopolowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;A antymonopol we Włoszech wygląda tak: Bank San Paolo dostał nakaz sprzedaży 27 oddziałów i filii, więc sprzedał dwanaście z nich Bankowi z Bari. Jedenaście w Terni. Jeden w Rzymie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Tym oto sposobem nagle wylecieliśmy poza Grupę San Paolo. Nagle, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;bo list o zmianie dostaliśmy na dwa dni przed zmianą szyldu w banku. I nie, że bank się sprzedał w tak krótkim czasie. Po prostu miał gdzieś swoich klientów, więc poinformował ich o rozstaniu w ostatniej chwili. Dzięki temu dostał lepszą cenę za swoje oddziały. My byliśmy tylko częścią towaru na półce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Z dnia na dzień musieliśmy brać wolne w pracy i stanąć w długiej kolejce, żeby zmienić czeki, karty i podpisać dokumenty. Do tego okazało się, że gwarancja identycznych warunków umowy była z gumy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W naszym nowym Banku z Bari musieliśmy płacić za rachunki robione online, a wybieranie pieniędzy z innych bankomatów niż te z Banku z Bari, musieliśmy płacić po dwa euro za operację. Zważywszy, że te bankomaty można znaleźć tylko w Terni i w Bari... &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Na dokładkę nasza karta bankomatowa za nic nie chciała się aktywować. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Po miesiącu poszliśmy więc zamknąć konto. Obsługiwał nas sam dyrektor i mamił lepszymi warunkami. Przy okazji dowiedział &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;się, że karta bankomatowa nie mogła zadziałać, bo w dokumentach i w systemie był mój paszport zamiast dowodu osobistego. I to nic, że oficjalnie o Maks (a nie ja)był posiadaczem karty. I to nic, że wcześniej byliśmy w tym banku kilkakrotnie. Dopóki nie wyrażaliśmy chęci rozstania z bankiem , wszyscy nas zlewali. Staliśmy się klientami w momencie, kiedy już definitywnie nie mieliśmy na to ochoty. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;I tak nasze konto usiłuje się zamknąć od dwóch miesięcy, z jakichś tajemniczych przyczyn bowiem zamknięcie go od ręki jest niemożliwe. My w międzyczasie wyszukaliśmy inny bank działający online, z&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;warunkami oferowanymi nam &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;wcześniej przez San Paolo. Nareszcie nie musimy urywać się z pracy, żeby załatwić sprawy bankowe. Problem w tym,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;że przesyłamy do nich tony makulatury, a oni mają bardzo wolne, hiperwłoskie procedury. Z tych wszystkich powodów &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;czekamy na kartę bankomatową od miesiąca. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Jak sobie przypomnę, jak mi wszystko sprawnie działało w z PKO SA, to aż mi się łezka w oku kręci. Klientem jesteś zawsze. Otwarcie konta – kilka minut. Zamknięcie konta? Kilka minut. Karta bankomatowa? Jeśli są pieniądze na koncie, przyjdzie do pani do domu w przeciągu jednego, dwóch tygodni. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Bank otwarty w soboty, większość spraw można załatwić na odległość…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;A teraz co? Kieszonkowe!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3882148415437042622-2870293732450266839?l=www.pastanonbasta.net' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.pastanonbasta.net/feeds/2870293732450266839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3882148415437042622&amp;postID=2870293732450266839&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2870293732450266839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3882148415437042622/posts/default/2870293732450266839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.pastanonbasta.net/2008/05/kieszonkowe.html' title='Kieszonkowe'/><author><name>Dolce Vita</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14932163590816617904</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_SKAwldjYwgY/S_53IUsUF0I/AAAAAAAAKN0/5x6XfpFpJCo/S220/Picture+0021.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
