czwartek, 1 stycznia 2009

Rozmowny nieboszczyk



Bez względu na to, pod jaką szerokością geograficzną spędza się święta, zawsze ląduje się przy stole. Nie inaczej było i w tym roku w Terni. Przez dwa świąteczne dni zasiadaliśmy za stołem zaraz po pierwszej po południu, a podnosiliśmy się grubo po północy. Głównie z powodu kiepskiej pogody na dworze. Zimno, deszcz i wiatr nie zachęcały do spacerów. Dlatego rządził stół.

A na nim tombola, czyli włoska wersja bingo, oraz włoskie karty. Włoska talia ma zaledwie 40 kart, ale podobnie jak powszechnie przez nas używane karty francuskie, posiada cztery kolory (tutaj bardziej pasuje chyba nazwa rodzaje): monety, miecze, kije i puchary. Przy okazji nauczyliśmy się kilku całkiem wciągających, choć dość skomplikowanych gier włoskich. Kto by wpadł na to, że także kierunek rozdawania kart jest jedną z zasad gry o których trzeba pamiętać?



A tombola? Okazuje się, że karciane i numeryczne gry pochodzą z Neapolu, europejskiego centrum hazardu, gdzie wymyślono także zawód tłumacza snów. Tenże tłumacz słuchając co ci się przyśniło dziś w nocy powie ci, na które numery powinieneś postawić w lotto. Niektóre symbole mają już przypisane numery, na przykład gadatliwy umarlak to 47. Nigdy bym nie wpadła na to, że cyferki mogą być tak fascynujące i że czekanie na rozmownego nieboszczyka może przyprawić człowieka o wypieki na twarzy.


Ale kiedy można coś dzięki niemu wygrać…

0 komentarze: