Inaczej
To niesamowite, że wystarczy wyskoczyć za granicę, żeby odkryć na ile nasi sąsiedzi się od nas różnią. Krótkie wizyty pozostawiają wrażenie, że świat po drugiej stronie jest lepszy. Góry są wyższe, ulice są czystsze, ruch uliczny bardziej zorganizowany i za każdym rogiem
kryje się zamek pełen dzieł sztuki.
Już pierwszego dnia naszej wycieczki, w samym centrum Innsbrucku uderzyło mnie, że to miasto ma swoją historię, swoje zabytki , sklep sprzedający przez cały rok ozdoby choinkowe, rzesze turystów, a mimo to jego życie nie straciło na dynamice. W centrum miasta można znaleźć perełki architektury sprzed dwustu, trzystu i dziesięciu lat. Nowoczesne budynki żyją w pełnej wizualnej harmonii z zabytkowymi. Czuje się przestrzeń, to miasto ciągle oddycha! Brakuje mi tego w Rzymie, który dostojnie wyhamował na początku XX wieku i od tej pory w jego centrum architektonicznie nie dzieje się absolutnie nic, a na jego pograniczach działa budowlana wolna amerykanka. Rzym dzieli się na część historyczną i estetycznie wątpliwą resztę. Z dala od Fontanny di Trevi, Placu Weneckiego czy Schodów Hiszpańskich trudno tu znaleźć przyjazne dla oka zakątki.Szkoda, że Rzymowi, oraz innym zabytkowym miastom Włoch, brakuje polotu bawarskich architektów. Tak, wiem że piszę tu o Niemcach, którzy kojarzą się z ciężką golonką w piwie. Cóż, na moje oko przynajmniej w dziedzinie architektury i urbanistyki trudno nie dojrzeć tej lekkości, którą Bawarczycy i Austri
acy ewidentnie posiadają. Są kreatywni, są urbanistycznie prospołeczni i proestetyczni. Po Monachium można bez uszczerbku dla zdrowia śmigać na rowerze, ponieważ rowerzyści mają swoje ścieżki, swoje znaki i światła drogowe i swoje darmowe parkingi. Z kolei niewidomi znajdą na ulicy mapę historycznej części Monachium w wersji trójwymiarowej z wytłoczonymi napisami w języku brajla.
I w końcu, wszyscy znajdą tu kawiarnie Starbukcs… Nie, żebym była szczególną fanką z leksza wodnistej kawy po amerykańsku, która na dokładkę kosztuje majątek (z włoskiej perspektywy kawa z zasady posiada mało wody, nie zawiera mleka i kosztuje czterokrotnie mniej od tej, którą sprzedają w Stabucksie), ale jej obecność zaważyła poniekąd na naszym pobycie w stolicy Bawarii. Starbucks jest bowiem kryptosponsorem superfajnych darmowych pieszych wycieczek po Monachium. Jeśli wasz angielski pozwala na zrozumienie żartów przewodnika rodem z Teksasu, zwiedzanie z Free Tour pozwoli wam zobaczyć ważniejsze miejsca w mieście i poznać spory kawał historii. My byliśmy pod wrażeniem, obejrzeliśmy mnóstwo miejsc do których z przyjemnością wrócimy i usłyszeliśmy kilka przesympatycznych anegdotek. To była piękna, ponad trzygodzinna lekcja historii, za którą nie zapłaciliśmy złamanego euro centa.
Póki co, nie ma szans na to, żeby rzymskie ulice można było przemierzać na miejskim rowerze z tekturowym kubasem kawy z mlekiem w dłoni, ani też na spotkanie na nich perły nowoczesnej architektury. Rzym, i mam wrażenie, także inne historyczne miasta Centralnych i Południowych Włoch, postanowiły stanąć w miejscu i czerpać zyski ze swojej przeszłości. Kiedy wróciliśmy z naszych wojaży na włoskie drogi, uderzył nas chaos, korki i nerwowość kierowców. Ale z drugiej strony - przywitało nas gorące słońce.
Fakt, Włochy przegrywają na wielu technologicznych, społecznych i architektonicznych polach, ale jeśli chodzi o pogodę, pozostają bezkonkurencyjne.
2 komentarze:
Co prawda Rzym to nie Monachium...ale opròcz wymienionych przez ciebie miejsc typowo turystycznych polecam na kròtka wycieczce po dzielnicy Garbatella,w ktòrej znajdziesz domki w stylu liberty,po Trastevere (chociaz jest bardzo w modzie)i po Testaccio,gdzie mozna jeszcze spròbowac typowej rzymskiej kuchni i posluchac typowo rzymskiego dialektu.
Widziałam Trastevere i zgadzam się z Tobą, że jest urokliwe i zawsze godne zobaczenia. Ja miałam wrażenie, że trafiam do rzymskiego gniazda artystów. Piękne, klimatyczne.
Pozostałe miejsca na pewno muszę zobaczyć, nawet za cenę słuchania romanesco, które przypomina szemrany bełkot ;)
Prześlij komentarz